Jak trener Antiga wprowadził Polaków do Final Six Ligi Światowej

Polscy siatkarze po trzech latach przerwy znowu awansowali do turnieju finałowego Ligi Światowej. Po ubiegłorocznym złotym medalu mistrzostw świata, z drużyny odeszło kilku czołowych zawodników, ale selekcjoner Stephane Antiga umiejętnie załatał dziury. Znalazł następcę Mariusza Wlazłego, a jego młody trenerski nos wyczuł nowy talent.

Najpierw "Biało-czerwoni" pokonali Iran na ich parkiecie, a potem po emocjonującym meczu w Tauron Kraków Arenie zwyciężyli Amerykanów 3:2 i zapewnili sobie awans do turnieju finałowego Ligi Światowej. Spotka się w nim sześć najlepszych drużyn rozgrywek, które zostaną podzielone na dwie grupy. Siatkarze Antigi zagrają z Serbami i Włochami. Turniej zaczyna się 15 lipca.

Reklama

Po zdobyciu złotego medalu z gry w reprezentacji zrezygnowali Mariusz Wlazły, Michał Winiarski, Paweł Zagumny i Krzysztof Ignaczak. Zawodnicy ci przez lata stanowili o sile naszej kadry. Tymczasem Antidze bardzo szybko udało się ich zastąpić i po dobrej grze Polacy wyszli z trudnej grupy, zostawiając w pokonanym polu Iran i Rosję.

Następca Wlazłego był pod nosem

Wlazły zdobył złoty medal mistrzostw świata w 2014 roku i został wybrany najlepszym siatkarzem turnieju. Wkrótce po dekoracji ogłosił, że kończy przygodę z kadrą. Wiadomo było, że zastąpienie go będzie niezwykle trudne. W czternastce na mistrzostwach świata był Dawid Konarski. Wśród potencjalnych następców był także Jakub Jarosz i Grzegorz Bociek, który wygrał już walkę z nowotworem i wraca do treningów.

Antiga postanowił jednak zaryzykować. Postawił na Bartosza Kurka, któremu zmienił pozycję i przestawił go z przyjęcia na atak. Kurek nie załapał się do składu na mistrzostwa świata. Głośno było o jego konflikcie z Antigą. Zawodnik przyjął jednak nową rolę w drużynie i okazało się, że to strzał w dziesiątkę!

Kurek, nie obarczony obowiązkiem przyjmowania zagrywek, skupił się tylko na ataku. Nie miał problemów ze zmianą skrzydła (atakujący zbija głownie z prawego, przyjmujący z lewego). Po zakończeniu fazy zasadniczej, Kurek jest najlepiej punktującym w dwóch grupach elity Ligi Światowej, a przecież z powodu urazu pleców nie zagrał w meczach z Iranem w Teheranie. Na swoim koncie zgromadził 207 punktów - 180 atakiem, 17 blokiem i 10 zagrywką.

Kurek znakomicie współpracuje z rozgrywającym Fabianem Drzyzgą. Dostaje szybkie piłki, ale na odpowiednim pułapie i może skorzystać ze swojego potężnego zasięgu. Jego mocne uderzenia często lecą po czubkach palców blokujących i rywale są bez szans, nawet jak ustawią potrójną zaporę.

Antiga postawił także na Konarskiego. Na turniej finałowy w Rio nie wziął Jarosza, który był bohaterem drugiego starcia z Iranem.

Eksplozja młodego talentu

Polscy kibice przed startem Ligi Światowej mogli być spokojni o środek siatki. Nawet przy kontuzji nowego kapitana Karola Kłosa, w obwodzie pozostawali przecież jeszcze Piotr Nowakowski, Andrzej Wrona i Marcin Możdżonek. Tymczasem Antiga od pierwszego meczu postawił na debiutanta - Mateusza Bieńka.

Pierwszy mecz przeciwko Rosjanom i od razu rewelacja. Bieniek został wybrany najlepszym zawodnikiem spotkania. Nie przestraszył się utytułowanych rywali. Świetnie spisywał się w ataku i bloku. Co najważniejsze, nie był to jednorazowy występ, a formę środkowy Effectora Kielce utrzymywał przez całe rozgrywki.

Warto dodać, że w przeciwieństwie do innych naszych środkowych, Bieniek ma atakującą zagrywkę. Nie serwuje floatem, ale zazwyczaj uderza mocno i sprawia rywalom wiele problemów. W klasyfikacji najlepiej zagrywających Ligi Światowej uplasował się na szóstym miejscu.

Dziki kapitan

Pod nieobecność Kłosa opaskę kapitańską przejął Michał Kubiak i była to kolejna dobra decyzja Antigi. Popularny "Dzik" w każdym meczu był naładowany energią i prowadził "Biało-czerwonych" do sukcesów. Gdy były spięcia pod siatką, pierwszy ruszał do rywali i straszył ich swoją nową brodą.

Para przyjmujących Kubiak - Mika dobrze się uzupełnia, a przecież w drużynie jest także Rafał Buszek. Gdy dostał on szansę od początku spotkania w drugim meczu w Krakowie z Amerykanami, zagrał świetnie. W kadrze na Final Six jest także młody Artur Szalpuk, mający za sobą udany sezon w Politechnice Warszawskiej i dobrą grę na 1. Igrzyskach Europejskich w Baku.

Walka na rozegraniu

Po odejściu z kadry Zagumnego, jego naturalnym następcą i pewniakiem do gry w kadrze wydawał się być Drzyzga. Antiga rotuje jednak rozgrywającymi i zdarzało się, że w pierwszej szóstce stawiał na Grzegorza Łomacza.

Łomacz może nie gra tak szybkich piłek jak Drzyzga, ale jest dokładny. Potrafi uspokoić grę i swoją precyzją wprowadzić ład w szeregi "Biało-czerwonych". Blok rywali lepiej gubi jednak Drzyzga i wydaje się, że najważniejsze mecze to on będzie zaczynał w pierwszej szóstce.

Francuski styl gry

Francuscy siatkarze słyną ze znakomitego wyszkolenia technicznego i świetnej obrony. Antiga ten styl gry chce wprowadzić do polskiej reprezentacji i to mu się udaje.

Na treningach do znudzenia ćwiczy obronę, poprawia ustawienie zawodników, a z atakującymi trenuje akcje na potrójnym bloku. To sprawiło, że dwóch naszych siatkarzy jest na pierwszym miejscu w klasyfikacji broniących - Paweł Zatorski i Michał Kubiak.

Wiele akcji w meczach Polaków jest przedłużonych, a co zatem idzie emocjonujących. Orły często nabijają piłkę na blok, asekurują, dobrze też działa współpraca na linii blok - obrona.

Może być lepiej

Polacy w dobrym stylu awansowali do turnieju finałowego Ligi Światowej, ale w ich grze jest jeszcze kilka mankamentów.

Spore rezerwy "Biało-czerwoni" mają w zagrywce. Popełniają w niej masę błędów, co powoduje, że później niektórzy grają zachowawczo i posyłają baloniki na drugą stronę.

- My zagraliśmy, co najgorsze, bez charakteru, bez serducha, które zawsze zostawialiśmy na boisku. Antiga nas zrugał w szatni (po drugim secie) i postawił do pionu. Nie możemy grać z takim zaangażowaniem, a właściwie jego brakiem - powiedział po drugim meczu w Krakowie z Amerykanami, przegranym 1:3, Fabian Drzyzga.

Awans już wtedy był pewny, ale skoro Drzyzga nie czuł na boisku zaangażowania, coś musiało być nie tak. Atmosferę w drużynie budują zwycięstwa, a szczególnie przed własną publicznością, wymaga się triumfów od mistrzów świata. Wiele sygnałów wskazuje na to, że sukcesy pod wodzą Antigi będą. Kolejny test już 15 lipca, gdy Polacy meczem z Serbią zainaugurują Final Six Ligi Światowej.

Grzegorz Zajchowski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje