Stanisław Gościniak o reprezentacji siatkarzy: Najwyższy czas na polski sztab

- Nauczyliśmy się już wystarczająco dużo od zagranicznych trenerów. Włoską szkołę znamy. Metodyka i technologia jest taka sama. Najwyższy czas, by to był polski sztab. Jaki jest sens zatrudniania psychologa, który nie zna polskiego - mówi były siatkarz i selekcjoner Stanisław Gościniak, który uważa, że trenerem polskiej reprezentacji powinien być Polak.

Władze PZPS postanowiły nie ogłaszać konkursu na szkoleniowca reprezentacji. Sami wyznaczą trenerów, których w tej roli widzą i poproszą ich o przedstawienie swojej wizji pracy. Wśród nich są Krzysztof Stelmach i Piotr Gruszka.

Reklama

- Doskonale ich znam jako zawodników, ale nie wiem, jaki mają warsztat trenerski. Na pewno są doświadczeni. Pracowali z wieloma szkoleniowcami, obaj grali we Włoszech. Wiedzą na czym polega ta praca. Moim zdaniem jednak znacznie ważniejsze jest pytanie, kto będzie występować w kadrze, a nie to, kto ją poprowadzi. Musimy ją całkowicie przebudować i to będzie zadanie dla nowego selekcjonera - uważa Gościniak, który jako ostatni Polak prowadził kadrę siatkarzy.

Jego zdaniem wyniki zależą bowiem od zawodników, a nie od szkoleniowca.

- Trener jest bardziej menedżerem, który dobrze ma układać taktykę, ale i za bardzo nie przeszkadzać. Teraz mamy pełny sztab ludzi, odpowiedzialnych za najmniejsze rzeczy - pomocników od oddychania, psychologii, diety, statystyki, obciążeń treningowych. Przeciwnika mamy rozpracowanego w 99 procentach, a nic z tego nie wynika na boisku - powiedział.

Gościniak żałuje, że tak szybko zwolniono ze stanowiska trenera Stephane'a Antigę. Francuz, który poprowadził "Biało-Czerwonych" w 2014 roku do złotego medalu mistrzostw świata, stracił pracę po nieudanych igrzyskach w Rio de Janeiro.

- Nikt chyba nie pamiętał, że w kadrze nie było już takich zawodników jak Mariusz Wlazły, Paweł Zagumny, czy Michał Winiarski. Oni tworzyli trzon drużyny, która wywalczyła puchar. Teraz nie możemy dopuścić do zapaści. Mamy młodych graczy, ale oni nie gwarantują nam od razu sukcesu. Powinniśmy spokojnie ich wychować. Postawić na tych, którzy będą robić postępy i dadzą nam szansę, że może na igrzyskach w Tokio będziemy coś znaczyć - dodał.

Były szkoleniowiec kadry uważa, że nie należy już stawiać na tych zawodników, którzy w niej nie chcą grać.

- Jak komuś się dziecko urodziło i nie chce już występować w kadrze, to nie. A ci co wyjechali do Grecji czy Japonii? Czy te kraje są lepsze od nas w siatkówce? Na takich zawodników już nie liczmy - zaznaczył.

Gościniak powiedział też, że zawsze wybór trenera to loteria. - Gdybyśmy mieli poradnik, w którym wszystko by było napisane, to byłoby łatwiej. Ale tak to nie działa. Praktyka praktyką, teoria teorią - podkreślił i dodał, że chciałby, by teraz Polak był szkoleniowcem kadry.

- Nauczyliśmy się już wystarczająco dużo od zagranicznych trenerów. Włoską szkołę znamy. Metodyka i technologia jest taka sama. Najwyższy czas, by to był polski sztab. Jaki jest sens zatrudniania psychologa, który nie zna polskiego? - powiedział mistrz świata z 1974 roku.

Jest też przekonany, że zarówno Stelmach, jak i Gruszka z dumą i godnością podejmą się nowego zadania, jeśli dostaną taką propozycję.

- Ambicją ludzi jest zawsze mierzyć wysoko. A czym oni ryzykują? To jest dla nich awans. Wartość dodatnia. Nie jestem jednak zwolennikiem idei, żeby kadrę prowadziło np. dwóch równorzędnych trenerów. Oczywiście w sztabie może być nawet trzech, to tylko kwestia tego, jak ułożą sobie pracę, ale jeden musi być tym kapitanem statku - zaznaczył.

Dowiedz się więcej na temat: Stanisław Gościniak | reprezentacja siatkarzy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje