Monika Michalik: Zostałam magistrem od trudnej młodzieży

Monika Michalik chce kontynuować dobrą passę i w mistrzostwach świata w Budapeszcie (16-22 września) stanąć na podium. W tym roku zdobyła srebrne medale mistrzostw Europy i Poland Open. - Zostałam także magistrem od trudnej młodzieży - pochwaliła się zapaśniczka.

Nad sportową formą pracowała wiosną i latem w Wałczu, Spale i Władysławowie oraz na dziesięciodniowym zgrupowaniu w szwedzkim Klippan. Wolny czas poświęcała nauce, by - jak podkreśliła - "na medal obronić pracę magisterską w Wyższej Szkole Bezpieczeństwa w Poznaniu, której tematem były zagrożenia młodzieży szkół średnich".

Reklama

- Alkohol i narkotyki rujnują zdrowie i charaktery młodych ludzi. W swojej pracy zaprezentowałam sposoby przeciwdziałania tym niebezpieczeństwom. Na razie zamierzam kontynuować karierę na macie, myślę bowiem o starcie w igrzyskach w Rio de Janeiro, ale w przyszłości chcę wykorzystać wiedzę zdobytą na uczelni - powiedziała 33-letnia zawodniczka WKS Grunwald Poznań.

Dodała, że od dawna interesuje się problemami trudnej młodzieży, która często jest pozostawiana sama sobie i nie mając propozycji ciekawego oraz pożytecznego spędzenia wolnego czasu, wybiera zgubne dla niej nałogi.

Żadna polska zapaśniczka nie ma więcej trofeów od Michalik, na których, jak twierdzi, nie zamierza poprzestać.

- Mam w kolekcji dwa brązowe medale mistrzostw świata, więc w Budapeszcie przydałby się wreszcie cenniejszy krążek. W tegorocznych mistrzostwach Europy w Tbilisi wywalczyłam srebrny medal, takiego samego koloru również w turnieju Poland Open. W finale uległam Białorusince Marii Mamaszuk, ale walczyłam na luzie. Uważam, że jestem w dobrej formie i w stolicy Węgier powinnam stanąć na podium - podkreśliła trzykrotna mistrzyni kontynentu.

Za szczególnie trudne przeciwniczki uważa Europejki. - Tradycyjnie są to zawodniczki z państw byłego Związku Radzieckiego - Rosjanki, Ukrainki, Białorusinki i Azerki. Ale na wiele stać też Niemki, Węgierki i Szwedki. Kategoria 63 kg jest zwykle mocno obsadzona - oceniła.

Miesiące wakacyjne przeznaczyła na treningi. - Odpocznę dopiero po powrocie z Budapesztu. Pod koniec września planuję odwiedzić brata Pawła, który zadomowił się w Irlandii, jako jeden z dziewięciorga rodzeństwa. Dwoje poszło w moje ślady i walczy na macie, na razie z krajowymi sukcesami - powiedziała urodzona w Międzyrzeczu  jedenastokrotna mistrzyni Polski.

Z satysfakcją przyjęła decyzję MKOl o utrzymaniu zapasów w programie igrzysk. - Występ w Tokio w 2020 roku już mnie raczej nie dotyczy, ale cieszę się, że szansę wyjazdu tam mają moje koleżanki. To zwycięstwo zdrowego rozsądku. Przecież zapasy to od najdawniejszych czasów są jednym z symboli olimpijskich - podkreśliła Monika Michalik.

Dowiedz się więcej na temat: Monika Michalik

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje