Andy Murray o występie w Australian Open 2018

Brytyjczyk Andy Murray, wbrew pierwotnym planom, może nie wznowić rywalizacji na początku 2018 roku. Były lider rankingu tenisistów jest gotowy zrezygnować z udziału w wielkoszlemowym Australian Open, jeśli start w turnieju miałby przeszkodzić mu w powrocie do najwyższej formy.

W meczu o stawkę 30-letni Szkot po raz ostatni w tym sezonie zagrał w lipcu, gdy - zmagając się z problemami z biodrem - odpadł w ćwierćfinale Wimbledonu. Z powodu kilkumiesięcznej absencji spadł na 16. miejsce w rankingu ATP.

Reklama

- Kiedy wrócę na kort, to jest możliwe, że nie nastąpi to od razu na początku roku. Nigdy tak naprawdę nie wiesz, kiedy będziesz w stanie wznowić rywalizację po kontuzji, ale pracuję nad tym, by być w 100 procentach zdrowym. Prawdopodobnie popełniłem błąd, próbując przygotować się do US Open, ale to ostatni Wielki Szlem w sezonie i chciałem spróbować - zaznaczył Murray.

We wtorkowy wieczór w Glasgow rozegrał pojedynek z Rogerem Federerem, z którego dochód został przeznaczony na cele charytatywne. Szwajcar wygrał 6:3, 3:6, 10-6. Ponieważ mecz miał charakter pokazowy, to nie brakowało humorystycznych akcentów. Federer w pewnym momencie biegał po korcie w kilcie, a zdobywca trzech tytułów wielkoszlemowych założył podarowany przez rywala beret w szkocką kratę z doczepionymi rudymi włosami. Brytyjczyk dopiero kilka tygodni wcześniej wziął do ręki rakietę po dłuższej przerwie.

- Na treningach grało mi się bardzo dobrze, ale jest różnica między takimi zajęciami, gdy uderza się piłkę na 75, 80 procent mocy a grą w meczu na 100 procent przez dwie i pół lub nawet trzy godziny - podkreślił.

Murray teoretycznie starty w przyszłym sezonie ma zainaugurować turniejem w Brisbane, który rozpocznie się 31 grudnia. Zawody są sprawdzianem dla wielu czołowych graczy przed Australian Open (15-28 stycznia). Wcześniej, zgodnie ze swoim zwyczajem, chce przepracować okres przygotowawczy w Miami.

- Z pewnością na początku będzie mi trochę trudniej niż reszcie zawodników, bo mam za sobą długą przerwę w spotkaniach o stawkę. Jeśli będę w stanie, to pojadę do Australii nieco wcześniej niż oni, by przyzwyczaić się do panujących tam warunków. Z moim biodrem jest dobrze. Nie jest idealnie, ale wszystko zmierza w dobrym kierunku. Zostało mi osiem tygodni do pierwszego turnieju i mam nadzieję, że tam będę - zadeklarował.

Szkota dobrze rozumie Federer, który w 2016 roku zmagał się z przewlekłymi kłopotami zdrowotnymi i też zakończył wówczas przedwcześnie sezon w lipcu. W styczniu triumfował w Australian Open (był to jego pierwszy od pięciu lat wielkoszlemowy tytuł), a potem cieszył się z sukcesu w Wimbledonie.

- Nie śpiesz się, niezależnie od tego, ile to potrwa - poradził Murrayowi.

Dowiedz się więcej na temat: Andy Murray

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje