ATP Finals. Roger Federer: Jestem nieco rozczarowany, ale to był fantastyczny rok

Roger Federer przyznał, że jest nieco rozczarowany porażką w półfinale kończącego sezon turnieju masters - ATP Finals - w Londynie. "Ale cały rok był fantastyczny" - podkreślił szwajcarski tenisista, który w tym okresie wywalczył m.in. dwa tytuły wielkoszlemowe.

Rozstawiony z "dwójką" Federer w sobotnim półfinale niespodziewanie przegrał z Belgiem Davidem Goffin (7.) 6:2, 3:6, 4:6.

Reklama

- David dziś nie spóźniał się do piłki, bardzo dobrze returnował i był bardzo skupiony. Myślę, że to było kluczowe. Wraz z upływem czasu rozkręcał się i radził sobie coraz lepiej. Być może dziś w ogóle nie pokazałem swojego najlepszego tenisa. W pierwszym secie było ok, Belg nie grał wówczas zbyt dobrze, ale potem radził sobie świetnie. Jestem nieco rozczarowany, bo to turniej halowy, a lubię grać w takich warunkach. Miałem swoje szanse, ale je zmarnowałem - ocenił Szwajcar.

W tym roku 36-letni zawodnik imponował jednak formą - wygrał siedem turniejów, w tym styczniowy Australian Open i lipcowy Wimbledon.

- Mam za sobą fantastyczny rok. Jestem bardzo szczęśliwy, że grałem na takim poziomie od początku do końca roku, do dziś. Miałem radość z tego stylu, to był agresywny tenis. To rozczarowujące zakończyć ten okres tak jak dziś, ale to nie jest takie ważne, jeśli spojrzymy na cały sezon. Jestem bardzo zadowolony. Przygotowania do kolejnego roku potrwają dwa, trzy tygodnie. Będą dość krótkie, ale przerabiałem to już przez ostatnich 15 lat i wiem, jak do tego podejść - zapewnił.

Dziennikarze pytali zwycięzcę rekordowych sześciu edycji mastersa m.in. o stan jego zdrowia po tegorocznych startach.

- Kolano (uraz ten mocno dokuczał mu w poprzednim sezonie - przyp. autor) nie jest problemem. Kontuzji pleców nabawiłem się nagle w Montrealu. Nie dało się tego przewidzieć. Powrót do gry zajął mi dłużej niż zakładałem. Pod względem zdrowotnym - w porównaniu z poprzednim sezonem - było idealnie - podsumował Federer, triumfator 19 imprez wielkoszlemowych.

Goffin przyznał, że pokonując utytułowanego rywala odniósł najcenniejsze zwycięstwo w karierze. Przegrał wszystkie sześć poprzednich pojedynków ze Szwajcarem. Kilka dni temu zaś, w fazie grupowej londyńskich zawodów, wygrał z liderem światowego rankingu Rafaelem Nadalem. Hiszpan po tym spotkaniu wycofał się z dalszej rywalizacji z powodu kontuzji kolana.

- Oba te spotkania są dla mnie wyjątkowe. Najpierw pierwsze w karierze zwycięstwo nad Rafą, potem półfinał i pierwsza wygrana z Rogerem i to w tak wielkiej, ważnej imprezie. To był perfekcyjny moment - przyznał prawie 27-letni tenisista, który jest pierwszym w historii belgijskim finalistą męskiego mastersa.

Po raz pierwszy w karierze zakwalifikował się do ATP Finals, ale w poprzednim sezonie wystąpił w jednym meczu jako rezerwowy.

Rywalem Goffin, który podczas tegorocznego French open doznał poważnej kontuzji kostki i z tego powodu opuścił m.in. Wimbledon, w niedzielnym pojedynku o tytuł w Londynie będzie Bułgar Grigor Dimitrow (6.) lub Amerykanin Jack Sock (8.).

W niedzielę w finale debla zaprezentuje się Łukasz Kubot, którego partnerem jest Brazylijczyk Marcelo Melo.

Dowiedz się więcej na temat: roger federer | ATP Finals

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje