Davenport: Nie będzie siostrzanego finału

Meczem dnia na US Open w singlu pań był pojedynek Amerykanek. Spotkały się obrończyni tytułu z przed roku Serena Wiliams z aktualnie drugą na świecie Lindsay Davenport.

Obie serwowały bardzo mocno około 170km/h, jednak po pierwszym w miarę wyrównanym secie, w drugim dominowała już Davenport nie dając zbyt wiele szans Serenie na atak.

Reklama

Rozradowana zwyciężczyni po meczu powiedziała: - Przeciwko obu siostrom Wiliams gra się bardzo ciężko, obydwie serwują dobrze i są szybkie. Moją taktyką był odbiór jej serwisu i zdobywanie punktów przy swoim serwisie. Miałam także próbować przełamać serwis Sereny, przycisnąć ją trochę, by nie zostawiać jej miejsca ani czasu na atak. Myślę, że wypełniłam założenia taktyczne, nie zrobiłam wielu błędów i mecz zakończyłam zwycięsko.

- Serwowałaś fantastycznie, nie popełniałaś błędów serwisowych. Czy to było kluczem do zwycięstwa?

- Zdecydowanie tak. Musiałam zdobywać punkty przy swoim serwisie i udało mi się to. Procentowo nie miałam może tak wysokiej skuteczności, ale wystarczyło to, by wygrać.

- Dużo mówiło się przed turniejem, że ciężko będzie pokonać siostry Williams. Czy to wywołało w tobie dodatkową motywację?

- Tak zmobilizowało mnie to bardzo, gdyż prawie wszyscy już widzieli obie siostry Williams w finale. Miałyśmy nawet krotka rozmowę z Martiną (Hingis - przyp. red.) i bardzo nie chciałyśmy, aby tak się stało. Jednak dziś ja pokonałam Serenę i nie będzie już siostrzanego finału.

- W półfinale zmierzysz się z Jeleną Dementiewą. Dotychczas grałyście 4 razy i zawsze wygrywałaś. Co ona prezentuje, co możesz o niej powiedzieć?

- Wygrałam już z nią 4 razy to prawda, ale skoro dotarła aż do półfinału musi grać bardzo dobrze. Mam nadzieję, że uda mi się opanować jej uderzenia, będę próbowała utrzymywać ją w głębi kortu. Na razie jednak nie myślę o Dementiewej, jestem naprawdę bardzo szczęśliwa z wygranej z Sereną.

Chris Reiko, USA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje