J&S Cup: Krecz Venus, triumf Mauresmo

Rozstawiona z numerem 2 Amelie Mauresmo wygrała turniej WTA J&S Cup (pula nagród 700 tysięcy dolarów), rozgrywany w Warszawie. Jej finałowa rywalka Venus Williams (1) po wygraniu pierwszego seta 7-6 (8-6), przegrała drugiego 0-6, by w trzecim przy stanie 0-3 skreczować.

Mauresmo, oprócz trofeum otrzymała 220 punktów do rankingu WTA oraz 103,5 tysięcy dolarów. Amerykanka musiała zadowolić się odpowiednio 154 punktami i kwotą 55,5 tysięcy dolarów.

Reklama

- To był trochę dziwny koniec i mam nadzieję, że Venus wkrótce poczuje się lepiej - powiedziała sklasyfikowana na 7. miejscu na świecie zwyciężczyni, dla której jest to pierwszy triumf w tym roku i 9. w karierze w imprezie WTA Tour. Nie jest dobrze, gdy turniej kończy się w ten sposób, ale niezależnie od tego, że Venus skreczowała cieszę się ze zwycięstwa - stwierdziła Francuzka, która wygrała w tym meczu, co zrozumiałe, znacznie więcej punktów ogółem (93-68), była też minimalnie lepsza w zagraniach wygrywających (14-13).

Posłuchaj wypowiedzi Amelie Mauresmo

Williams nie udało się natomiast wygrać po raz 30., co uczyniłoby ją 13. zawodniczką w historii kobiecego profesjonalnego tenisa z taką ilością zwycięstw w historii. - Spędziłam tu udany czas i mam nadzieję, że wrócę - powiedziała po spotkaniu Venus, odbierając puchar za drugie miejsce od dyrektora imprezy Ryszarda Fijałkowskiego i kwiaty od Grzegorza Zambrzyckiego, prezesa zarządu J&S Energy, sponsora tytularnego J&S Cup.

Mauresmo, która występowała w 16. w karierze i drugim w tym roku finale (w Paryżu przegrała z Sereną Williams), nareszcie udało się wygrać z Venus, bowiem pięć bezpośrednich pojedynków zakończyło się sukcesem Amerykanki. Ostatni raz ze zwycięstwa Mauresmo mogła się cieszyć w sierpniu ubiegłego roku po zwycięstwie w Canadian Open w Montrealu.

Sklasyfikowana na 3. miejscu w ranking WTA Williams wystąpiła na kortach Warszawianki w trzecim finale w tym roku i zaliczyła drugą porażkę (jedyne tegoroczne zwycięstwo zapisała na swoim koncie w Antwerpii).

Spotkanie obfitowało w wiele błędów z obu stron - 21 niewymuszonych popełniła Williams, 12 Mauresmo. Obie tenisistki miały problemy z utrzymaniem własnego serwisu, stąd wiele przełamań (łącznie 10, piłek na przełamanie 27).

Williams zaczęła dobrze (2-0), ale wkrótce straciła przewagę własnego podania, popełniając na koniec trzeciego gema dwa podwójne błędy serwisowe - były one w tym meczu zmorą Amerykanki, popełniała je w prawie każdym swoim gemie serwisowym. Venus w szóstym gemie znów przełamała rywalkę, ale wówczas rozpoczął jej festiwal niewymuszonych błędów 3. rakiety świata. Mauresmo grająca bardzo konsekwentnie "chwyciła" się tej szansy i nie tylko odrobiła stratę przełamania, ale i sama zdobyła break-pointa na 6-5. Dwunasty gem był bardzo emocjonujący, ale Francuzce nie udało się "zamknąć" seta. Wprawdzie wyszła ze stanu 0:40, ale nie potrafiła postawić kropki i za ósmym break-pointem Williams wyrównała, doprowadzając do tie-breaka. W dodatkowym gemie znów początek należał do Amerykanki (2-0), ale sytuacja diametralnie obróciła się na korzyść Amelie, gdy Williams wpakowała w siatkę prostego smecza i było 5-3 dla Francuzki, która chwilę później wyszła na 6-4 stanęła przed szansą wygrania seta. Venus pokazała jednak wówczas, że największych graczy cechuje umiejętność wygrywania najważniejszych piłek, kolejno zdobywając trzy punkty (forehand wzdłuż linii, as, akcja serw&wolej oraz prosty błąd Mauresmo) i seta.

Pierwsza partia trwała godzinę i 4 minuty, a druga jedynie 27 minut, bowiem nieoczekiwanie dla wszystkich na korcie rozpoczęła się całkowita dominacja Mauresmo. Venus, która miała poważne problemy z naciągniętymi mięśniami brzucha, jakby opuściły siły - chybiała niemal wszystkie uderzenia, i lawinowo popełniała podwójne błędy. Tym razem Francuzka wykorzystała swoją szansę, nie oddając w tej partii rywalce nawet gema. - Nie zwracałam uwagi na wynik - wyjaśniała po meczu triumfatorka. - Starałam się skupić na grze i przebijaniu wszystkiego co się dało. Wiedziałam, że na tej wolnej nawierzchni mogę wytrzymać tempo narzucone przez rywalkę.

Po zakończeniu seta Amerykanka poprosiła o pomoc masażystki, ale obawy o formę fizyczną Williams potwierdziły już na początku partii. Mauresmo szybko wygrała trzy gemy (w drugim przełamała rywalkę). Przy stanie 3-0 Amerykanka ostatecznie zrezygnowała z dalszej walki i skreczowała. - Mam nadzieję, że wrócę mam nadzieję, że wówczas wygram - powiedziała po pojedynku Venus. - Już w pierwszym secie zaczął się ból, ale myślałam, że to zwykły ból brzucha. Nigdy wcześniej nie miałam tego rodzaju kontuzji i to było bardzo dziwne: najpierw ból pojawił się w jednym miejscu, potem rozprzestrzenił się. Miałam problemy z serwisem, wysokimi piłkami, niskimi piłkami, forehandami, backandami...

Świetną znawczynią tenisa okazała się więc Jelena Dokic, która po sobotnim przegranym półfinale z Mauresmo, zdecydowanie wskazała na Francuzkę jako zwyciężczynię turnieju. - Mam nadzieję, że będzie tak mówić na każdej imprezie, na którą będę przyjeżdżać - zażartowała Amelie, wyrażając przy okazji nadzieję, że za rok wróci do Warszawy, by bronić tytułu.

Wynik finału

Amelie Mauresmo (Francja, 2) - Venus Williams (USA, 1) 6-7 (6-8), 6-0, 3-0 i krecz Williams

Witold Cebulewski, Warszawa

Patronem medialnym tej największej w polskim tenisie imprezy był portal INTERIA.PL.

Dowiedz się więcej na temat: Amerykanie | problemy | turniej | Venus Williams | triumf | WTA | J&S | williams | venus | Mauresmo

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje