J&S Cup: Porażki Domachowskiej i Sakowicz

Marcie Domachowskiej nie udało się osiągnąć największego sukcesu w karierze. 17-letnia Polka odpadła bowiem już w I rundzie turnieju WTA J&S Cup (pula nagród 700 tysięcy dolarów), rozgrywanego w Warszawie.

Dogrywany trzeci set padł łupem Czeszki Renaty Voracovej, która pokonała największą nadzieję naszego tenisa 6-1. We wtorek mecz został przerwany przy stanie 6-3, 3-6. z powodu zapadających ciemności. Domachowska, która otrzymała od organizatorów "dziką kartę",

Reklama

od początku "dogrywki" nie mogła wejść w rytm. Już w pierwszym gemie dała się przełamać, a w drugim seryjnie pakowała w siatkę returny z backhandu. W trzecim gemie zawodniczka Mery dzięki dwóm asom (w całym meczu 7, najszybszy 162 km/h) prowadziła nawet 40:15, ale znów na niewiele się to zdało.

Sklasyfikowana na 130. miejscu w rankingu WTA Renata Voracova, grając pewnie i konsekwentnie szybko objęła prowadzenie 5-0 i wprawdzie po chwili straciła własne podanie, ale siódmy gem i cały set padł już jej łupem. - Myślę, że decydujące dla mojej wygranej było to, iż wierzyłam że jestem lepszą zawodniczką - wyjaśniała Voracova. - Byłam bardziej skoncentrowana i wygrałam najważniejsze piłki.

Spotkanie z wyżej notowaną rywalką (o ponad 200 miejsc rankingowych) pokazało jak dużo pracy jest jeszcze przed Polką, która stara się grać bardzo nowoczesny tenis. Marta miała problemy, gdy nie trafiała swojego pierwszego podania (w tym meczu 48 procent). Przy drugim serwisie wygrała

zaledwie 31 procent piłek. - Myślę, że przegrałam sama ze sobą - przyznała po spotkaniu Domachowska. - Nerwy w tym secie przeważyły. Myślę, że lepiej byłoby, gdybym dokończyła ten mecz we wtorek. Popełniłam mnóstwo niewymuszonych błędów (41 przy 21 rywalki - przyp. red.), głównie z backhandu - dodała Marta, pod koniec konferencji prasowej bardzo się rozklejając. Z oczu naszej młodej zawodniczki popłynęły łzy.

Całkowicie bezradna była natomiast Sakowicz (265. na liście WTA) w pojedynku z Kolumbijką Zuluagą. Polka w pierwszym secie "trzymała" się jeszcze do stanu 3-4, ale w ósmym gemie straciła swoje podanie, a za chwilę przegrała partię.

Bardzo źle zaczął się dla Sakowicz także drugi set. Polka została już w pierwszym gemie przełamana i mimo iż w następnym odrobiła stratę, t w trzecim znów straciła własne podanie (po podwójnym błędzie). Joasi do końca seta udało się jeszcze tylko raz wygrać gema przy swoim serwisie. - Popełniłam trochę za dużo błędów, poza tym szwankował mój serwis - przyznała po meczu Sakowicz. - Każda moja próba ataku kończyła się fiaskiem.

Witold Cebulewski, Warszawa

Patronem medialnym tej największej w polskim tenisie imprezy jest portal INTERIA.PL.

Dowiedz się więcej na temat: Polka | WTA | J&S

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje