Jerzy Janowicz nie zagra z Australią

Jerzy Janowicz nie zagra w meczu barażowym Pucharu Davisa pomiędzy Polską a Australią, podała oficjalna strona imprezy. Zwycięzca pojedynku, który w dniach 13-15 września odbędzie się na warszawskim "Torwarze", awansuje do Grupy Światowej.

"Biało-czerwoni" jeszcze nigdy w historii w niej nie grali, a bez Janowicza będzie o to niezmiernie ciężko. Jerzyk to nasza rakieta numer jeden i najwyżej rozstawiony tenisista, który wystąpiłby na "Torwarze" (14. miejsce w ostatnim rankingu ATP).

Reklama

W trakcie zakończonego w poniedziałek wielkoszlemowego US Open 22-letni łodzianin nabawił się jednak kontuzji pleców. W Nowym Jorku Polak odpadł już w pierwszej rundzie przegrywając z Maximem Gonzalezem w trzech setach.

Radosław Szymanik, kapitan reprezentacji Polski, do ostatniej chwili zwlekał z ogłoszeniem ostatecznego składu na mecz z Australią. Musiał to zrobić do dzisiaj do 12. Okazało się, że Janowicz nie da rady wystąpić. Jego miejsce zajmie Michał Przysiężny, drugim singlistą będzie Łukasz Kubot. W deblu zagrają Marcin Matkowski i Mariusz Fyrstenberg.

W zespole naszych rywali zobaczymy natomiast: Lleytona Hewitta (były numer jeden światowego rankingu), Bernarda Tomica, a w deblu zaprezentują się Hewitt i Chris Guccione. W składzie widnieje też Nick Kyrgios, który zastąpił Marinka Matosevicia.

"Z przykrością muszę poinformować, że wspólnie z całą drużyną podjąłem decyzję o wycofaniu się ze składu na najbliższe mecze Davis Cup. Jak wiecie, w czasie pobytu w Nowym Jorku nabawiłem się poważnej kontuzji kręgosłupa. Mój udział w meczach zagrażałby nie tylko mojemu zdrowiu, ale też dobremu wynikowi drużyny. Wierzę, że Michał zastąpi mnie z powodzeniem. Była to bardzo trudna decyzja i do ostatniej chwili czekałem z jej podjęciem. Jednocześnie bardzo dziękuję za wszystkie wiadomości i dobre słowa po meczu na US Open. Mimo wszystko mamy nadzieję na Wasz głośny doping! Do zobaczenia w piątek na Torwarze!" - napisał Janowicz na swoim profilu na Facebooku.

W piątek, 13 września, od godz. 16 w hali "Torwar" dwa pierwsze single, w sobotę, 14 września, od godz. 14 debel i w niedzielę, 15 września, od godz. 12 pozostałe dwa single. Transmisje przeprowadzi Canal + Family2. Zwycięzcy znajdą się w elitarnej grupie szesnastu najlepszych reprezentacji na świecie, pokonani wracają w przyszłym roku do rozgrywek w Grupie I na swoim poziomie strefowym.

Radosław Szymanik (kapitan reprezentacji Polski): - Chociaż Jurek Janowicz jest najwyżej notowanym naszym tenisistą, to nie można powiedzieć, że wystąpimy na Torwarze bez lidera. Nie mamy lidera, po prostu jesteśmy drużyną i wspólnie walczymy o konkretny cel. Po raz pierwszy walczymy o Grupę Światową i jestem przekonany, że każdy z moich zawodników zostawi na korcie wszystko co ma, angażując całe serce w każdą piłkę. Wierzę, że w niedzielę będą mogli podnieść w górę ręce jako zwycięzcy. Rywal jest mocny, bardzo utytułowany, ale gramy u siebie. Liczymy na wsparcie publiczności, która być może zjawi się w hali w komplecie. Jako kapitan cieszę się, że już od dwóch tygodni nie było biletów na piątkowe mecze.

- Myślę, że spotkanie z Lleytonem Hewittem w meczu otwarcia będzie dla Łukasza Kubota wielkim wyzwaniem. On lubi takie mecze przeciwko bardzo dobrym zawodnikom. Lubi też czuć wsparcie kibiców, więc powinien się dobrze czuć na Torwarze. Może faktycznie trochę brakło nam szczęścia w losowaniu, bo biorąc pod uwagę zgłoszenie Hewitta do sobotniego debla to lepiej byłoby, żeby grał w piątek w drugim pojedynku. Ale to nie zmienia faktu, że czeka go trudny mecz z Łukaszem i mam nadzieję, że jutro spędzi na korcie jak najwięcej czasu.

Łukasz Kubot (70. w rankingu ATP World Tour): - Moje zadanie jest proste. Muszę zdobyć punkt, a przy tym jak najdłużej zatrzymać Lleytona na korcie, żeby miał mniej odpoczynku przed deblem. Wiadomo kim jest mój rywal, wszyscy chyba go znają, więc wiadomo czego się można po nim spodziewać. Ja będę się musiał skupić na swojej grze i zdobywać gem za gemem. Wierzę, że będę jutro walczył od samego początku do końca o każdy punkt. Wszyscy mamy świadomość stawki tego spotkania, ale pamiętajmy, że taki był nasz cel na ten rok, czyli walka o Grupę Światową. Musimy zrobić jeszcze jeden krok, żeby to zrealizować.

Michał Przysiężny (113. w rankingu ATP World Tour): - Nigdy nie miałem okazji grać przeciwko Tomicowi, ale wiem, że gra specyficzny tenis, pełen dość krótkich piłek. Ma bardzo niewygodny forhend z boczną rotacją, ale to akurat na korcie ziemnym będzie miało mniejsze znaczenie. To stanowiłoby poważne utrudnienie na szybszych nawierzchniach, dlatego zdecydowanie wolę grać z nim na korcie ziemnym, niż choćby na betonie".

Marcin Matkowski (19. w indywidualnym rankingu deblistów ATP): - Nie mogę się zgodzić, że brak Jurka Janowicza w składzie podcina nam skrzydła. Właściwie od samego początku zgrupowania mieliśmy świadomość, że leczy kontuzję, że stara się zdążyć ze wszystkim na czas, ale mu się nie udało. Duch w drużynie nie upadł, wprost przeciwnie, wszyscy wierzymy, że stać nas na wygraną z Australią.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje