Kochają boską Marię i delektują się jej wdziękami

Niezależnie od wyników kończącego sezon tenisowy turnieju masters - WTA Championships (z pulą nagród 4,9 mln dol.) - rozgrywanego od wtorku w Stambule, turecka widownia ma jedną, w dodatku odwzajemnioną, miłość. Jest nią Rosjanka Maria Szarapowa.

Turcy od wielu lat są dosłownie zakochani w Szarapowej. Zanim Stambuł przejął od katarskich szejków organizację turnieju masters, była tam jedyną powszechnie rozpoznawalną tenisistką. I to nie tylko dlatego, że mieszka tu bardzo wielu Rosjan, głównie właścicieli sklepów i restauracji.

Reklama

Drugą "twarzą z kortów" bliską sercu mieszkańców tej metropolii jest od dwóch lat Caroline Wozniacki. Wtedy trafiła pod sponsorskie skrzydła potężnego narodowego przewoźnika lotniczego - Turkish Airlines. Jednak wiecznie uśmiechnięta Dunka o polskich korzeniach trochę ostatnio zawodzi oczekiwania swoich fanów, bowiem słowa z reklamy z jej udziałem "Gem, set, mecz Wozniacki" coraz rzadziej można usłyszeć w transmisjach z jej spotkań.

Tenisistka z Odense tym razem do turnieju masters się nie zakwalifikowała, bowiem jest dopiero jedenasta w rankingu WTA Tour. Dlatego turecka widownia w pełni może się delektować wdziękami "boskiej Marii", jak nazywana jest przez miejscowych dziennikarzy.

25-latka pochodząca z syberyjskiego Niagania ma w swoim sponsorsko-reklamowym portfolio marki absolutnie z najwyższej światowej półki - producentów aut, telefonów komórkowych, zegarków, kosmetyków i odzieży sportowej.

W dodatku w Stambule właściwie każdy Turek obejrzy się na ulicy za blondynką, a Szarapowa przez wielu uważana jest za jedną z najpiękniejszych sportsmenek. A na pewno plasuje się w czołówce najlepiej zarabiających.

Szarapowa, za którą stoi cały sztab specjalistów od PR zatrudnionych przez agencję menedżerską, dobrze wie, jak "obłaskawić" swoich wielbicieli. Wszystkie miejscowe gazety cytowały słowa wypowiedziane przez nią tuż po niedzielnym bankiecie w luksusowym hotelu na europejskim wybrzeżu Bosforu.

- Stambuł jest jednym z najpiękniejszych miast świata, które od dawna z chęcią odwiedzam. Jestem pełna uznania i szacunku dla jego historii i kultury, którą czuje się tu na każdym kroku, nie tylko odwiedzając Hagia Sophię, Błękitny Meczet czy Wielki Bazar. Choćby dziś wieczorem mogłyśmy z hotelowego tarasu patrzeć na nowoczesny most łączący Europę z Azją. To niesamowity widok, którego nigdy nie zapomnę - powiedziała na pierwszej konferencji prasowej.

Zanim Rosjanka poznała swoje grupowe rywalki, zdążyła odwiedzić kilka miejscowych szkół sportowych, przy których otwarto w ostatnich latach akademie tenisowe. Wzięła też udział w dwóch galach charytatywnych i wystąpiła w popularnych programach telewizyjnych.

Przed rokiem, przed pierwszą stambulską edycją mistrzostw WTA Tour, również pojawiła się w ramach kilku akcji nagłośnionych medialnie. Wówczas towarzyszył jej narzeczony Sasha Vujacic, słoweński koszykarz, który w 2011 r. z NBA przeniósł się do jednego z najlepszych klubów tureckiej ekstraklasy Efesu Stambuł.

Ich związek jednak rozpadł się, o czym Szarapowa poinformowała na wiosnę na jednej z konferencji prasowych: "Nasze narzeczeństwo nie wytrzymało niestety obustronnego braku czasu i zbyt dużej odległości".

Wciąż jednak trwa jej "romans" z miastem majestatycznie rozkładającym się po obu brzegach Bosforu, na granicy dwóch kontynentów.

- Jestem tutaj od połowy ubiegłego tygodnia, a Maria była wcześniej. Przyjechała jako pierwsza z uczestniczek - powiedziała Agnieszka Radwańska po swoim drugim meczu w Grupie Białej.

W środę, po drugiej w nocy, Polka przegrała z Rosjanką 7:5, 5:7, 5:7 i zajmuje drugie miejsce w tabeli Grupy Białej z dużymi szansami na awans do półfinału, który zapewniła już sobie Szarapowa. Teraz 23-letnia tenisistka z Krakowa spotka się - w piątek - z Włoszką Sarą Errani.

Dowiedz się więcej na temat: Maria Szarapowa | tenis | WTA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje