Kubot i Hewitt otworzą mecz Polska - Australia

Od meczu Łukasza Kubota z Lleytonem Hewittem rozpocznie się w piątek o godz. 16.00 trzydniowe spotkanie Polska - Australia, baraż o awans do Grupy Światowej rozgrywek o Puchar Davisa. Tenisiści będą rywalizować na korcie ziemnym usypanym w hali "Torwar". Transmisje przeprowadzi Canal + Family2.

32-letni Hewitt, były lider rankingu ATP World Tour, jest obecnie 58. na świecie. Ma w dorobku 28 turniejowych zwycięstw w singlu, w tym dwa odniesione w Wielkim Szlemie - w US Open 2001 i Wimbledonie 2002. W Nowym Jorku, w 2000 r., zdobył też jeden z dwóch deblowych tytułów, grając w parze z Białorusinem Maksem Mirnym. Zarobił dotychczas na korcie 19,86 miliona dolarów.

Reklama

Młodszy o rok Kubot sklasyfikowany jest na 70. pozycji, a najwyżej był notowany na 41. w kwietniu 2010 r. Wciąż czeka na pierwszy sukces singlowy w cyklu ATP (dwa razy przegrywał w finałach na kortach ziemnych), a w Wielkim Szlemie swój najlepszy wynik - ćwierćfinał - osiągnął w lipcu na wimbledońskiej trawie. W grze podwójnej dwukrotnie wystąpił w turnieju ATP World Tour Finals w londyńskiej O2 Arena (z Austriakiem Oliiverem Marachem), a także triumfował w ośmiu imprezach. Zgromadził premie w wysokości 3,567 mln dol.

Kubot i Hewitt jeszcze ze sobą nie grali, podobnie jak bohaterowie drugiego piątkowego pojedynku - 113. w rankingu Michał Przysiężny i numer 51. Bernard Tomic. 29-letni Polak zastąpił w składzie, zaledwie na godzinę przed czwartkowym losowaniem, kontuzjowanego Jerzego Janowicza, 14. na świecie.

- Niestety, kontuzja pleców, jakiej nabawiłem się podczas US Open okazała się poważniejsza, niż się wydawało. Od powrotu z Nowego Jorku ani razu normalnie nie trenowałem i ciągle chodziłem po lekarzach. Robiliśmy wszystko, co było możliwe, ale to nie wystarczyło. Prawdopodobnie czekają mnie trzy tygodnie przerwy od tenisa, niestety. Wierzę jednak, że Michał mnie godnie zastąpi. Uważam, że jest naprawdę bardzo dobrze przygotowany do występu i będę trzymał za niego kciuki i dopingował całą drużynę z trybun - powiedział Janowicz.

20-letni Tomic jest wschodzącą gwiazdą australijskiego tenisa, a swój pierwszy turniej ATP wygrał w styczniu przed własna widownią w Sydney. W czerwcu ubiegłego roku był numerem 27. na świecie, ale spadł w rankingu w wyniku problemów zdrowotnych i nieco słabszej formy z tym związanej. Wygrał na korcie 1,81 mln dol.

Natomiast starszy o dziewięć lat Przysiężny ma za sobą pobyt w czołowej setce ATP World Tour - w listopadzie 2010 był 71., a teraz zajmuje 113. lokatę.

Do sobotniej gry podwójnej (początek o godz. 14.00) kapitan reprezentacji Polski Radosław Szymanik wystawił Mariusza Fyrstenberga i Marcina Matkowskiego. Natomiast Patrick Rafter zgłosił Hewitta i Chrisa Guccione, który jeszcze nie przegrał meczu deblowego w drużynie narodowej, a wygrał ich dotychczas dziewięć.

Polacy to obecnie siódma para w rankingu najlepszych debli sezonu. Mają w dorobku wielkoszlemowy finał osiągnięty w US Open w 2011 roku, a tamten sezon zakończyli występem w finale ATP World Tour Finals. Wygrali 14 imprez w cyklu ATP, a 22 razy przegrywali w finale. Od dawna należą do ścisłej czołówki światowej w grze podwójnej.

Na koniec trzydniowej rywalizacji, w niedzielę w południe, rozpoczną się rewanżowe mecze w singlu. Najpierw na kort wyjdą Kubot i Tomic, a po nich zagrają Przysiężny z Hewittem.
Australijczycy to druga wśród najbardziej utytułowanych nacji w tych rozgrywkach, bowiem sięgała po Srebrną Salaterę 28 razy, ale ostatnio w 2003 (Amerykanie - 32). Aktualnie zajmują 14. pozycję w rankingu Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF), a Polacy są na 21. miejscu i nigdy jeszcze nie grali w Grupie Światowej.

Supervisorem trzydniowego spotkania w hali Torwaru jest Brytyjczyk Andrew Jarret, od lat główny sędzia wielkoszlemowego turnieju na trawiastych kortach w Wimbledonie.

Radosław Szymanik (kapitan reprezentacji Polski): - Chociaż Jurek Janowicz jest najwyżej notowanym naszym tenisistą, to nie można powiedzieć, że wystąpimy na Torwarze bez lidera. Nie mamy lidera, po prostu jesteśmy drużyną i wspólnie walczymy o konkretny cel. Po raz pierwszy walczymy o Grupę Światową i jestem przekonany, że każdy z moich zawodników zostawi na korcie wszystko co ma, angażując całe serce w każdą piłkę. Wierzę, że w niedzielę będą mogli podnieść w górę ręce jako zwycięzcy. Rywal jest mocny, bardzo utytułowany, ale gramy u siebie. Liczymy na wsparcie publiczności, która być może zjawi się w hali w komplecie. Jako kapitan cieszę się, że już od dwóch tygodni nie było biletów na piątkowe mecze.

- Myślę, że spotkanie z Lleytonem Hewittem w meczu otwarcia będzie dla Łukasza Kubota wielkim wyzwaniem. On lubi takie mecze przeciwko bardzo dobrym zawodnikom. Lubi też czuć wsparcie kibiców, więc powinien się dobrze czuć na Torwarze. Może faktycznie trochę brakło nam szczęścia w losowaniu, bo biorąc pod uwagę zgłoszenie Hewitta do sobotniego debla to lepiej byłoby, żeby grał w piątek w drugim pojedynku. Ale to nie zmienia faktu, że czeka go trudny mecz z Łukaszem i mam nadzieję, że jutro spędzi na korcie jak najwięcej czasu.

Łukasz Kubot (70. w rankingu ATP World Tour): - Moje zadanie jest proste. Muszę zdobyć punkt, a przy tym jak najdłużej zatrzymać Lleytona na korcie, żeby miał mniej odpoczynku przed deblem. Wiadomo kim jest mój rywal, wszyscy chyba go znają, więc wiadomo czego się można po nim spodziewać. Ja będę się musiał skupić na swojej grze i zdobywać gem za gemem. Wierzę, że będę jutro walczył od samego początku do końca o każdy punkt. Wszyscy mamy świadomość stawki tego spotkania, ale pamiętajmy, że taki był nasz cel na ten rok, czyli walka o Grupę Światową. Musimy zrobić jeszcze jeden krok, żeby to zrealizować.

Michał Przysiężny (113. w rankingu ATP World Tour): - Nigdy nie miałem okazji grać przeciwko Tomicowi, ale wiem, że gra specyficzny tenis, pełen dość krótkich piłek. Ma bardzo niewygodny forhend z boczną rotacją, ale to akurat na korcie ziemnym będzie miało mniejsze znaczenie. To stanowiłoby poważne utrudnienie na szybszych nawierzchniach, dlatego zdecydowanie wolę grać z nim na korcie ziemnym, niż choćby na betonie".

Marcin Matkowski (19. w indywidualnym rankingu deblistów ATP): - Nie mogę się zgodzić, że brak Jurka Janowicza w składzie podcina nam skrzydła. Właściwie od samego początku zgrupowania mieliśmy świadomość, że leczy kontuzję, że stara się zdążyć ze wszystkim na czas, ale mu się nie udało. Duch w drużynie nie upadł, wprost przeciwnie, wszyscy wierzymy, że stać nas na wygraną z Australią.

Losowanie gier spotkania Polska - Australia (Warszawa, hala Torwar, kort ziemny):

piątek - 13 września (godz. 16.00)

Łukasz Kubot - Lleyton Hewitt

Michał Przysiężny - Bernard Tomic

sobota - 14 września (godz. 14.00)

Mariusz Fyrstenberg, Marcin Matkowski - Lleyton Hewitt, Chris Guccione

niedziela - 15 września (godz. 12.00)

Łukasz Kubot - Bernard Tomic

Michał Przysiężny - Lleyton Hewitt

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje