Słodkie cukierki Szarapowej nie podobają się rodzicom

Rosyjska tenisistka Maria Szarapowa, zarabiająca nie tylko na kortach, ale i reklamach, tym razem zaangażowała się w nietypowe przedsięwzięcie - użyczyła nazwiska marce cukierków. Paczka łakoci zwanych "Sugarpova" zawiera tyle kalorii, ile 21 łyżeczek cukru.

Promocja wysokokalorycznych słodyczy przez Szarapową - każda paczka to 480 kalorii, wzbudziła protesty w Australii, gdzie 14 stycznia w Melbourne rozpoczyna się turniej wielkoszlemowy.

Reklama

Udział Rosjanki w tym przedsięwzięciu jedna z australijskich organizacji społecznych nazwała nieodpowiedzialnym zachowaniem.

"Maria Szarapowa jest gwiazdą światowego sportu, podziwianą przez rodziców i dzieci na całym świecie. Jej rolą jest promocja zdrowego stylu życia" - głosi oświadczenie stowarzyszenia rodziców.

25-letnia tenisistka znana nie tylko z wysokiego poziomu gry, ale i urody oraz nienagannej figury, nie widzi jednak nic złego w promowaniu wysokokalorycznych słodyczy, których docelowymi konsumentkami maja być dziewczęta i młode kobiety.

- Moje wspomnienie słodyczy z dzieciństwa, z Rosji, to lizak, którym byłam nagradzana przez rodziców po dobrze przepracowanym treningu. To była swoistego rodzaju uczta, na którą czekałam. Minęło tyle lat i niewiele się zmieniło. Zawsze mam nadzieję na jakąś słodką nagrodę po dobrym meczu czy treningu - powiedziała Szarapowa.

Cukierki "Sugarpova" w dwunastu smakach sprzedawane są na razie tylko w USA. Paczka zawiera tyle samo kalorii co dwie puszki coca coli.

Dowiedz się więcej na temat: australian open | Maria Szarapowa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje