Adrian Miedziński opuścił szpital w Pradze

Żużlowiec Unibaksu Toruń Adrian Miedziński opuścił w poniedziałek szpital w Pradze po wypadku podczas meczu Czechy - Polska. Zawodnik nie doznał żadnego poważnego urazu, ale został zatrzymany na obserwacji. Nie wiadomo jeszcze kiedy wsiądzie na motocykl.

Miedziński po pięciu dniach spędzonych w Centralnym Szpitalu Wojskowym czuje się zdecydowanie lepiej. Jak przekazał menedżer Unibaksu Sławomir Kryjom, zawodnik już w weekend był w dobrej formie, śmiał się i żartował w rozmowie telefonicznej.

Reklama

W poniedziałkowe popołudnie popularny "Miedziak" wyjechał z Pragi do Torunia. Jak mówił jeszcze w szpitalu, chciałby jak najszybciej wrócić na tor. Zanim jednak będzie to możliwe, przejdzie kolejne badania.

W kalendarzu startów Miedziński ma udział w półfinale indywidualnych mistrzostw Polski, w czwartek 20 czerwca w Krakowie. Do ligowego występu jest więcej czasu, gdyż kolejny mecz ma się odbyć 30 czerwca na Motoarenie z bydgoską Polonią.

Upadek Miedzińskiego miał miejsce w 13. wyścigu meczu Czechy - Polska. Atakując drugą pozycję Mateja Kusa uderzył w jego motocykl i obaj upadli na tor. Zawodnik Unibaksu po kolizji stracił przytomność na niemal pół godziny. Karetką został odwieziony do szpitala, w którym przebywał pięć dni.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje