Betard Sparta Wrocław - Unia Tarnów 52:38

Betard Sparta Wrocław wysoko pokonała Unię Tarnów 52:38 w meczu 5. rundy żużlowej PGE Ekstraligi. Kluczowy dla losów spotkania okazał się bieg 12. Zaczęło się dla wrocławian fatalnie, bo na pierwszym łuku doszło do groźnie wyglądającego upadku, w którym najbardziej ucierpiał Tomasz Jędrzejak. Pokazał jednak charakter, wrócił na tor i przywiózł dwa punkty.

- To był ciekawy mecz, który mógł się podobać kibicom. Było dużo ścigania i fajnie się to oglądało. Był też wypadek, ale na szczęście skończyło się na mocnym poobijaniu. Cieszę się z wygranej - powiedział po spotkaniu menadżer Betardu Sparty Wrocław Piotr Baron, którego drużyna pokonała na własnym torze Unię Tarnów 52:38.

Reklama

Kluczowy dla losów spotkania okazał się bieg 12. Zaczęło się dla wrocławian fatalnie, bo na pierwszym łuku doszło do groźnie wyglądającego upadku, w którym najbardziej ucierpiał Tomasz Jędrzejak. Zawodnik gospodarzy najpierw długo leżał na torze, a później w karetce. W parkingu maszyn w ekipie Sparty zrobiło się nerwowo, bo, jak mówił po spotkaniu menadżer drużyny Piotr Baron, istniało podejrzenie, że Jędrzejak złamał nogę. Na szczęście okazało się, że zawodnik jest jedynie mocno poobijany.

Kiedy Jędrzejak podjechał na start powtórzonego biegu, kibice przywitali go owacją na stojąco. Chwilę później w parze z Adrianem Gałą najlepiej wyszedł spod taśmy i wrocławianie jechali na 5:1. Młodzieżowiec Betardu pewnie prowadził, ale Jędrzejak o drugie miejsce do ostatnich metrów musiał walczyć z Kennethem Bjerre. Żużlowiec gości próbował atakować na różne sposoby, ale nie dał rady wyprzedzić wrocławianina i gospodarze po tym biegu prowadzili 39:33.

- Po takim "dzwonie" Tomek na pewno nie czuł się dobrze, ale pokazał, że jest twardy, wsiadł na motocykl i przywiózł cenne punkty. Dał tym samym też sygnał całej drużynie, że trzeba walczyć. Można powiedzieć, że Tomek był dzisiaj cichym bohaterem tego spotkania - powiedział po spotkaniu Baron.

W 13. biegu para Sparty - Tai Woffinden i Michael Jepsen Jensen - zmierzyła się z dwójką - Martin Vaculik i Janusz Kołodziej. Ze startu najlepiej wyszedł Jensen, a na drugim miejscu był Woffinden. Brytyjczyka próbował jeszcze atakować Vaculik, ale żużlowiec Sparty był w niedzielę nie do pokonania. Wrocławianie zwyciężyli bieg 5:1 i prowadzili już 44:34.

W tym momencie losy spotkania były praktycznie rozstrzygnięte, bo aby myśleć o remisie Unia musiałaby dwa razy wygrać po 5:0 w biegach nominowanych. Tak się nie jednak stało. Najpierw wrocławianie ponownie wygrali podwójnie, a na koniec Woffinden pokazał mistrzowską jazdę, co dało Sparcie remis w biegu, a w meczu wygraną 52:38.

Betard Sparta Wrocław - Unia Tarnów 52:38

Betard Sparta Wrocław: Tai Woffinden 14 (3,3,3,2,3), Michael Jepsen Jensen 9 (0,1,2,3,3), Tomasz Jędrzejak 8 (1,2,3,2,0), Maciej Janowski 7 (1,3,1,d,2), Maksym Drabik 7 (3,3,0,1), Adrian Gała 5 (1,1,3), Vaclav Milik 2 (1,1,0).

Unia Tarnów: Kenneth Bjerre 12 (2,3,2,3,1,1), Martin Vaculik 11 (2,2,3,1,1,2), Leon Madsen 8 (3,2,1,2,d), Janusz Kołodziej 5 (2,0,2,0,1), Ernest Koza 2 (2,0,0), Arkadiusz Madej 0 (0,0,0), Artur Mroczka 0 (0,0).

Najlepszy czas dnia: Maksym Drabig w biegu 4. (60,71). Sędzia: Ryszard Bryła (Zielona Góra). Widzów: 3 200.

Dowiedz się więcej na temat: żużel | Unia Tarnów | Betard Sparta Wrocław

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje