Loram zadowolony

Długo czekał Mark Loram na angaż w brytyjskiej lidze. Jeszcze kilkanaście tygodni temu wydawało się, że zawodnik niemal na 100 procent podzieli los Hancocka i Wiltshira, którzy nie znaleźli dla siebie zatrudnienia w brytyjskich klubach. Sytuacja jednak się zmieniła i Loram zajął w zespole Eastbourne miejsce Krzysztofa Cegielskiego.

Sam zainteresowany nie kryje, że dzień w którym podpisał umowę z Eastbourne będzie jednym z ważniejszych w tym roku.

Reklama

- To nie jest tak, że się nie przejmowałem swoją sytuacją. Zimę miałem bardzo ciężką i cieszę się z faktu, iż mój problem się zakończył. Do rozmów z Eastbourne podchodziłem dwa razy. Ten drugi okazał się bardziej szczęśliwy. Nie zgodzę się absolutnie z opiniami m.in. wygłaszanymi przez Hancocka, że można obejść się bez ligi angielskiej. Obejść się można, ale to przekłada się na wynik. Ja cały czas myślałem o tym, jak będę w stanie rozpocząć Grand Prix bez objeżdżenia w ligach. Wychodziło mi na to, że odjadę tylko spotkania w Polsce. Umowa w lidze brytyjskiej sprawia, że mam gdzie się objeździć i wciąż będę rywalizował z najlepszymi. W żużlu nie ma mowy o osiąganiu wyniku, kiedy stoi się z boku. Kontrakt mocno mnie zmobilizował. Chcę kolejne dni poświęcić na dogranie wszystkich detali związanych ze startami i wierzę, że wraz ze Screenem stworzymy niezły duet na torze, którzy przełoży się na wynik. Jeśli chodzi o Grand Prix to już w Hammar chciałbym zasygnalizować swoją wysoką formę. Poza tym miejsce Anglika jest w lidze angielskiej - stwierdził były mistrz świata w wywiadzie dla jednej z lokalnych gazet.

Dowiedz się więcej na temat: Eastbourne

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje