Orzeł Łódź - Kędziora: Stać nas, żeby dojechać do finału

- Stać nas na to, żeby sprawić kibicom dużo radości i po cichu dojechać do finału - powiedział przed rozpoczęciem nowego sezonu w 1. lidze żużla trener Orła Łódź, Lech Kędziora. W poniedziałek łodzianie zainaugurują rozgrywki wyjazdowym meczem ze Stalą Rzeszów.

Drużyna Orła do zmagań na zapleczu ekstraligi przystąpi z siedmioma nowymi zawodnikami. Wśród nich są seniorzy - Robert Miśkowiak (ostatnio Polonia Bydgoszcz), Kamil Pulczyński (KMŻ Motor Lublin), Brytyjczyk Craig Cook, Fin Timo Lahti i Amerykanin Ricky Wells oraz dwaj juniorzy - Michał Piosicki (Start Gniezno) i Oskar Bober (KMŻ Motor Lublin).

Reklama

Kontrakty przedłużyli zaś Jakub Jamróg, Mariusz Puszakowski, Damian Adamczak, Duńczyk Hans Andersen, Australijczycy Rory Schlein i Rohan Tungate oraz Rosjanin Witalij Biełousow.

Kadra łódzkiego klub liczy 14 żużlowców i według szkoleniowca oraz prezesa klubu jest mocniejsza niż w poprzednich sezonach.

- Jestem zadowolony z każdego zawodnika, który do nas dołączył. Udało nam się też zatrzymać najlepszych żużlowców. Mamy naprawdę fajny zespół, dobrany przede wszystkim pod względem charakteru. Wiem, że moi zawodnicy będą walczyli do ostatnich metrów - przyznał trener Kędziora.

Puszakowski, który na tor wraca po dziesięciu miesiącach przerwy spowodowanej złamaniem kości udowej, dodał, że atutem łódzkiego zespołu będzie doświadczenie. Według żużlowca dużym wzmocnieniem powinien być Miśkowiak, który co roku jest w czołówce najskuteczniejszych zawodników 1. ligi. Jego zdaniem tegoroczne rozgrywki nie mają faworyta. Puszakowski cieszy się, że po połączeniu 1. i 2. ligi każda drużyna rozegra co najmniej 16 spotkań.

Prezes i główny sponsor klubu Witold Skrzydlewski uważa, że "czarnym koniem" w składzie Orła będzie Brytyjczyk Cook, który jego zdaniem może pójść śladami wypromowanego w Łodzi Australijczyka Jasona Doyla.

- Na papierze jesteśmy mocni, ale nie zakładamy celu w postaci awansu, ponieważ o występach w ekstralidze będziemy mogli myśleć dopiero po powstaniu w Łodzi nowego obiektu. Przede wszystkim chcemy, by drużyna dawała kibicom piękną zabawę, ale jeśli przy okazji uda jej się dotrzeć do finału, to będę bardzo zadowolony - powiedział szef Orła.

Szkoleniowiec zaznaczył, że "zespół powalczy o czołowe lokaty, jeśli zawodników będą omijały kontuzje". - Stać nas na to, żeby sprawić kibicom dużo radości i po cichu dojechać nawet do finału. Nie chcemy jednak mówić o tym głośno, bo wiem, że kilka klubów szykuje się na awans - tłumaczył.

Prezes zauważył, że sprawdzianem potencjału drużyny będą trzy pierwsze mecze, w których Orzeł zmierzy się z faworytami rozgrywek - Stalą Rzeszów, Polonią Piła i Eko-Dir Włókniarzem Częstochowa. - Po tych spotkaniach możemy mieć zero punktów albo sześć. Jak będzie sześć, to jesteśmy "mocarze" - ocenił.

Pierwszy mecz łodzian w Rzeszowie ze Stalą rozpocznie się w poniedziałek o godz. 13.45. W awizowanym składzie Orła znaleźli się: Andersen, Cook, Miśkowiak, Puszakowski, Schlein i Bober.

Przed własną publicznością Orzeł po raz pierwszy wystąpi 3 kwietnia, kiedy zmierzy się z Polonią. Bilety na to oraz pozostałe spotkania na stadionie przy ul. 6 Sierpnia będą kosztowały 25 zł.

Dowiedz się więcej na temat: Orzeł Łódź | żużel | Żużlowa 1 liga

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje