Pewny Apator, bez bonusa w Tarnowie

Apator Toruń, Atlas Wrocław, Unia Tarnów i Włókniarz Częstochowa nie miały problemów z pokonaniem przed własną publicznością swoich rywali w spotkaniach 11. kolejki żużlowej ekstraligi.

Liderzy tabeli pewnie zwyciężyli zamykających klasyfikację jeźdźców ZKŻ-u Zielona Góra 53:37, zgarniając także oczywiście punkt bonusowy (Anioły" wygrały w Winnym Grodzie 48:42).

Reklama

Podopieczni Marka Cieślaka wygrali z osłabioną brakiem Andreasa Jonssona Polonią 52:38. W tym drugim przypadku bonus pojechał jednak nad Brdę, gdyż bydgoszczanie na własnym torze wygrali w wyższych rozmiarach (konkretnie 56:34).

Gospodarzom w odrobieniu start z wyjazdowego spotkania nie pomógł nawet Antonio Linbeack. Brazylijczyk ze szwedzkim paszportem w swoim ekstraligowym debiucie w pięciu wyścigach zdobył tylko 7 punktów.

Złomrex Włókniarz dokonał rzeczy niemożliwej i odrobił czternastopunktową stratę z Gdańska, dzięki czemu sięgnął po dodatkowy punkt za wygrany dwumecz. Częstochowianie pokonali Lotos 54:36, ale warto zaznaczyć, że po jednostronnym początku w drugiej części spotkania do głosu doszli goście i losy bonusu rozstrzygnęły się dopiero w ostatnim biegu.

Włókniarz straty z Gdańska wyrównał już po 7 wyścigu, kiedy na tablicy wyników pojawił się rezultat 28:14. W biegu siódmym doszło do nieporozumienia w obozie gospodarzy - Ryan Sullivan oraz Sławomir Drabik po starcie objęli podwójne prowadzenie, jednak w drugim łuku Australijczyk utrudnił jazdę "Slammerowi", co skrzętnie wykorzystał Greg Hancock, przedzielając częstochowian. Od następnego biegu do kontrofensywy ruszyli goście, którzy w ósmym wyścigu znakomicie rozegrali pierwszy łuk i zostawili za plecami Rune Holte. Jednak "Rysiek" po raz kolejny pokazał swój wielki kunszt jeździecki, popisując się ładnym atakiem na pozycję Tomasza Chrzanowskiego.

Od tego momentu Lotos nabrał wiatru w żagle. Grzegorz Dzikowski umiejętnie "żonglował" rezerwami taktycznymi, dzięki czemu przed biegami nominowanymi było tylko 46:32 dla Włókniarza, co oznaczało remis w dwumeczu. Losów punktu bonusowego nie rozstrzygnął najciekawszy, czternasty wyścig. Pierwsze miejsce zajął w nim Robert Kościecha, który okazał się lepszy od Rune Holty i Sebastiana Ułamka. Na uwagę zasługuję fakt, że w tym biegu cała czwórka jechała w "kontakcie" przez pełne cztery okrążenia. Emocje sięgneły zenitu w ostatnim wyścigu. Start i cały bieg wygrali gospodarze, choć były indywidualny mistrz świata, Greg Hancock do samej mety starał się wydrzeć drugie miejsce Grzegorzowi Walaskowi.

Częstochowianie po raz pierwszy w tym roku zaprezentowali się jako wyrównany, solidny zespół. Zawiódł jedynie Sławomir Drabik, który zdobył tylko 2 punkty. Błyszczał natomiast zdobywca kompletu punktów, Ryan Sullivan, który ma już daleko za sobą swoje problemy zdrowotne. Po raz kolejny na miarę swych wielkich możliwości spisał się Sebastian Ułamek, który z bonusami zdobył aż 11 punktów. "Seba" po meczu powiedział: - Wydawało się, że będzie to łatwy mecz, ale poziom adrenaliny i emocji z pewnością podniosła walka o punkt bonusowy. Dzisiaj trochę męczyłem się ze sprzętem, stąd nieco mniejszy dorobek punktowy. Wśród gości na wyrożnienie zasłużyli Hancock, Kościecha i Chrzanowski, ale pojawia sie pytanie czy to trio wystarczy, by Lotos utrzymał się w Ekstralidze? - Każdy starał się walczyć na miarę swoich umiejętności oraz posiadanego sprzętu. W tym tygodniu nie jadę do Szwecji i robię sobie dłuższy odpoczynek - podsumował zawody "Chrzanek".

Grzegorz Dzikowski podczas konferencji prasowej kurtuazyjnie wypowiadał się na temat rywali: - Włókniarz to bez wątpienia bardzo silny zespół, jeden z głównych faworytów do mistrzostwa Polski. Bardzo prawdopodobne, że Dzikowski straci posadę trenera, o czym świadczą jego słowa: - Spadek formy drużyny powoduje, że w klubie na pewno dojdzie do zmian kadrowych. Dzisiaj celem był bonus, a skoro go nie ma, to prawdopodobnie zarząd podejmie decyzję o zmianie trenera. To jest sport, dlatego porażkę przyjmujemy z godnością. Nie mam pretensji do swoich zawodników, gdyż każdy starał się walczyć na maksimum swoich możliwości. Trener Jan Krzysztyniak żartował natomiast z przepisu o punkcie bonusowym: - Bonusy wniosły do ligi sporo zamieszania. Dochodzi do tego, że drużyna cieszy się z przegranego spotkania, bo zdobyła bonus.

Za tydzień obydwie drużyny czekają trudne spotkania. Lotos (już z nowym trenerem?) podejmie WTS Wrocław, a Włókniarz pojedzie do Leszna, by zmierzyć się z miejscową Unią.

Bartłomiej M. Romanek

Po raz kolejny nie było natomiast punktu bonusowego w Tarnowie! "Jaskółkom" zabrakło jednego oczka, aby w pełni udanie zrewanżować się za porażkę w Lesznie 39:51. Fantastyczna walka już nie o zwycięstwo, ale o dodatkowy bonusowy punkt trwała do ostatniego wyścigu, praktycznie do ostatnich metrów. Prowadził pewnie Adams przed Rickardssonem, a niesamowity bój o jeden punkt dający bonus, toczyli do końca Baliński i Grzegorz Rempała. Tarnowianin na ostatnich metrach wyprzedził swego rywala z Leszna, ale zdaniem arbitra tego spotkania, uczynił to w sposób nieprzepisowy i został z biegu wykluczony. W ten sposób goście wygrali ostatnią gonitwę 4:2, co sprawiło, że żadna z drużyn nie otrzymała punktu bonusowego. Zobacz wyniki i zdobywców punktów w ostatnich spotkaniach żużlowej ekstraligi

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Wrocław | goście | bonus | Włókniarz Częstochowa | Unia Tarnów | Tarnów

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje