Władze Bydgoszczy zaniepokojone sytuacją w Polonii

Po rezygnacji Macieja Kordy z funkcji prezesa, głos w sprawie sytuacji w żużlowym klubie Polonia postanowił zabrać jego właściciel - miasto Bydgoszcz. Zaniepokojenie sytuacją wyraził zastępca prezydenta Sebastian Chmara.

Wraz z końcem sezonu z fotelu prezesa Polonii zrezygnował Marian Dering. Radzie nadzorczej szukanie jego zastępcy zabrało dwa miesiące. Sukcesem zakończył się dopiero drugi konkurs, prezesem wybrano Macieja Kordę, który tuż po wyborze zapewniał, że nie boi się wyzwań i będzie starał się jak najlepiej wywiązać z nowych obowiązków.

Reklama

- Podczas bezpośredniej rozmowy nowy prezes poinformował, że przez pierwszych kilka miesięcy zamierza pracować jednocześnie na dwóch etatach. W klubie w poniedziałki, środy i piątki, a w pozostałe dni być - jak to określił - "pod telefonem". Po przekazaniu tej informacji radzie nadzorczej, ta poinformowała kandydata, że takie postępowanie nie może być akceptowane - powiedział Chmara.

Nowy prezes chciał pogodzić funkcję sternika klubu ze stanowiskiem prezesa w firmie Tuchmet, która zajmuje się produkcją drobnych narzędzi ogrodniczych. Jak twierdzi przewodniczący rady nadzorczej Polonii Józef Gramza, wcześniej nowo wybrany prezes zapewniał, że umowę z poprzednim pracodawcą może rozwiązać w ciągu maksymalnie dwóch tygodni.

Rezygnacja Kordy skomplikowała już i tak trudną sytuację bydgoskiego żużla. 1 grudnia rusza bowiem okno transferowe, w trakcie którego kluby kontraktują zawodników na nowy sezon. Tymczasem w Bydgoszczy nie ma ani prezesa, ani budżetu, ani pomysłu na skład zespołu.

- Jesteśmy poważnie zaniepokojeni sytuacją w Polonii i myślę, że cierpliwość władz miasta dobiega końca. Trzeba się zastanowić, jak ma funkcjonować klub, który ma tak słabe struktury. Nieraz apelowaliśmy, by ludzie związani z bydgoskim żużlem w sposób skuteczny i konkretny wsparli działalność tego klubu. Dziś odnoszę wrażenie, że tylko miasto staje się odpowiedzialne za klub - przyznał zastępca prezydenta miasta.

O trudnej sytuacji żużla w grodzie nad Brdą rozmawiano już podczas okrągłego stołu we wrześniu. Pokazał on, jak mocno bydgoskie środowisko żużlowe jest podzielone. Władze Bydgoszczy wywiązały się ze złożonych wówczas obietnic. Miasto zagwarantowało klubowi otrzymanie pożyczki na spłatę zadłużenia oraz zapewniło przez kolejne trzy lata finansowanie klubu na poziomie ponad trzech milionów złotych rocznie.

- Należy sobie postawić pytanie, jak długo można wspierać dyscyplinę, której działacze nie potrafią we własnym gronie znaleźć ludzi gotowych zająć się klubem - dodał Chmara.

Czasu na rozpisanie kolejnego konkursu na stanowisko prezesa nie ma. Już podczas ogłaszania wyników drugiego konkursu rada nadzorcza przyznała, że było kilku kandydatów mających ciekawy program naprawczy. Właśnie z nimi prowadzone są teraz rozmowy o ewentualnym objęciu stanowiska prezesa bydgoskiej Polonii.

- Część z kandydatów, a było ich w sumie w dwóch konkursach dwudziestu, odezwała się do nas i wyraziła chęć dalszego kandydowania na stanowisko prezesa. My także próbowaliśmy się z niektórymi skontaktować i będziemy z nimi rozmawiać. Mamy nadzieję, że spośród nich wyłonimy prezesa - poinformował Józef Gramza.

- Od poniedziałku nowy prezes powinien podpisywać umowy sponsorskie, zawierać kontrakty z zawodnikami na nowy sezon - dodał Gramza.

Dowiedz się więcej na temat: Polonia Bydgoszcz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje