Agnieszka Radwańska - Barbora Strycova 6:3, 3:6, 7:5 w II rundzie WTA w Tokio

Agnieszka Radwańska wygrała z Czeszką Barborą Strycovą 6:3, 3:6, 7:5 w drugiej rundzie turnieju WTA w Tokio. Mordercze spotkanie trwało dwie godziny i 16 minut. Polka broni trofeum wywalczonego w zeszłym roku.

27-letnia tenisistka z Krakowa w tej imprezie jest rozstawiona z numerem drugim. W pierwszej rundzie miała wolny los.

Reklama

Z kolei Czeszka gładko wygrała z kwalifikantką z Tajlandii Varatchayą Wongteanchai 6:1, 6:1.

Radwańska grała ze Strycovą po raz szósty i zwyciężyła we wszystkich pojedynkach. W tym roku obie tenisistki spotkały się już w wielkoszlemowym Rolandzie Garrosie. Wtedy panie pierwszy raz zagrały ze sobą trzysetówkę - 6:2 6:7 (6-8) 6:2.

Środowy mecz lepiej zaczęła Czeszka. Prowadziła z przełamaniem 2:0, ale potem do pracy wzięła się nasza zawodniczka.

Radwańska wygrała cztery kolejne gemy i wydawało się, że ma spotkanie pod kontrolą. Niespodziewanie przegrała jednak siódmego gema przy własnym podaniu i prowadziła tylko 4:3.

Kolejne dwa gemy padły jednak łupem Polki, która po 39 minutach wygrała seta 6:3.

Strycova drugą partię zaczęła równie dobrze jak pierwszą. Objęła prowadzenie 3:0 z jednym przełamaniem, a w piątym, bardzo długim gemie, była w stanie obronić nawet break-pointy i utrzymała wysoką przewagę.

30-letnia Czeszka powiększyła ją w szóstym gemie, po raz kolejny przełamując podanie Radwańskiej. Następnie serwowała, żeby wygrać seta, ale przegrała gema.

Ósmy gem był wyrównany, ale skończył się po myśli Polki i zrobiło się tylko 3:5.

Strycova dziewiątego gema wygrała jednak do zera, wyrównując stan setów na 1-1.

Trzecia partia toczyła się zgodnie z zasadą własnego serwisu. W trzecim gemie Czeszka miała szanse na przełamanie, ale nie wykorzystała okazji.

Co nie udało się wtedy, udało się Strycovej w piątym gemie. Zwyciężyła w nim do zera, obejmując prowadzenie 3:2.

Na szczęście Radwańska natychmiast odrobiła stratę, a decydujący punkt zdobyła po bardzo nieudanym smeczu rywalki.

W siódmym gemie Czeszka grała jednak bardzo dobrze, szczególnie pół-wolejami, po których zdobyła dwa punkty, i ponownie przełamała podanie Polki (4:3).

I znowu Radwańska dość łatwo wyrównała stan na 4:4.

Sytuacja z przełamaniami powtarzała się aż do 11. gema. W nim Strycova wygrywała nawet 40:15, ale cztery kolejne punkty padły łupem naszej tenisistki (zaczął funkcjonować pierwszy serwis) i to ona prowadziła 6:5.

W kolejnym gemie Czeszka obroniła piłkę meczową przy stanie 15:40, ale przy następnej posłała wolej z bekhendu w siatkę.

W środę z turniejem pożegnały się rozstawione: Dominika Cibulkova, Petra Kvitova i Carla Suarez Navarro. Słowaczka (6.) przegrała z grającą z "dziką kartą" Japonką Naomi Osaką 2:6, 1:6, natomiast Czeszka (7.) uległa Monice Puig 6:1, 4:6, 4:6. I to właśnie Portorykanka, mistrzyni olimpijska z Rio de Janeiro, będzie rywalką Radwańskiej w ćwierćfinale. Z kolei Hiszpanka (4.) doznała porażki z wracającą do formy reprezentantką Danii Caroline Wozniacki 6:7 (4-7), 6:4, 4:6.

Druga runda gry pojedynczej:

Agnieszka Radwańska (Polska, 2.) - Barbora Strycova (Czechy) 6:3, 3:6, 7:5

Caroline Wozniacki (Dania) - Carla Suarez Navarro (Hiszpania, 4.) 7:6 (7-4), 4:6, 6:4

Naomi Osaka (Japonia) - Dominika Cibulkova (Słowacja, 6.) 6:2, 6:1

Monica Puig (Portoryko) - Petra Kvitova (Czechy, 7.) 1:6, 6:4, 6:4

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska | WTA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama