Agnieszka Radwańska: Miałam ochotę zakrzyknąć "how many times?"

Agnieszka Radwańska pokonała w ćwierćfinale turnieju WTA w Katowicach Austriaczkę Yvonne Meusburger 6:4, 6:1. Rozstawiona z numerem jeden Polka w półfinale spotka się z turniejową "czwórką" Francuzką Alize Cornet. - Miałam ochotę zakrzyknąć "how many times?" - mówiła na konferencji prasowej "Isia", odnosząc się do poziomu sędziowania.

Po zwycięstwie nad Meusburger krakowianka powiedziała na konferencji prasowej:

Reklama

O nawierzchni w "Spodku" (w piątek z dwóch kortów zrobiono jeden)

- Jeden kort jest troszkę wolniejszy, dwa wcześniejsze były dość szybkie. Teraz ten centralny jest tak wolny, jak kort treningowy na lodowisku.

- W związku z jutrzejszym meczem z Alize Cornet wolałabym jednak, aby kort był szybszy. Jakbym dzisiaj grała na wczorajszym korcie, dla mnie byłoby łatwiej.

O plastrze na prawej ręce

- Troszkę było szarpania podczas poprzednich meczów, piłka szybko się odbijała, dlatego pojawił się plaster, ale był tylko profilaktyczny.

O sędziowaniu

- Miałam ochotę zakrzyknąć "how many times?" ("ile razy jeszcze?" - tak w ubiegłym roku Jerzy Janowicz kontestował pracę sędziów podczas Australian Open - przyp. red.), ale się powstrzymałam. Gdybym mogła, to kilka razy wzięłabym jednak challenge.

O meczach z Alize Cornet

- W tym roku spotkałam się z nią dwa razy i to były dwa dość ciężkie mecze. To bardzo solidna zawodniczka, walcząca do ostatniej piłki i będąca w dobrej formie, bo w tym sezonie zanotowała kilka niezłych wyników.

- Wszystko może się w sobotę zdarzyć, ale mam nadzieję, że uda się mi wygrać z nią po raz trzeci.

O kibicach w "Spodku", przychodzących tylko na mecze Radwańskiej

- Na pewno się cieszę, że dzisiaj prawie cała hala była wypełniona, choć to są godziny pracy, co sama wiem najlepiej, bo niektórzy moi znajomi chcieli tu być, a nie mogli. Cóż mogę powiedzieć. Miejmy nadzieję, że tenis będzie w Polsce coraz bardziej popularny i ludzie nie będą przychodzić tylko na moje mecze.


O kibicach Agnieszki

- Codziennie z trybun oglądają mnie mama z babcią, przyjeżdżają jednak tylko na spotkanie, ale zawsze wracają do domu, bo przecież do Krakowa, gdzie mieszkamy, jest z Katowic blisko. Ja mieszkam w hotelu, bo mam jeszcze kilka innych obowiązków niż tylko te na korcie.

O braku w Katowicach Urszuli Radwańskiej

- Siostra jest po kontuzji, ostatnio miała dość napięty kalendarz, bo grała w Stanach Zjednoczonych. Teraz będzie występowała ze mną w Pucharze Federacji (przyszły weekend - przyp. red.) i potem w kilku innych turniejach, dlatego ten tydzień musiała mieć wolny.

Z Katowic Paweł Pieprzyca

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska | tenis | WTA Katowice

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama