Agnieszka Radwańska - Taylor Townsend 6:3, 7:5. Polka chwaliła rywalkę

Agnieszka Radwańska chwaliła po meczu 1/8 finału turnieju WTA w Auckland swoją rywalkę Amerykankę Taylor Townsend. - Zaskoczyła mnie wiele razy - przyznała polska tenisistka, która wygrała 6:3, 7:5.

W pierwszej partii rozstawiona z "czwórką" Polka nie miała większych problemów z pokonaniem 95. w światowym rankingu Townsend, z którą zmierzyła się po raz pierwszy w karierze. 21-letnia Amerykanka znacznie więcej kłopotów sprawiła jej w drugiej odsłonie, prezentując odważną grę w ataku i posyłając asy serwisowe. Sklasyfikowana na 28. pozycji na liście WTA krakowianka też popisała się kilkoma efektownymi zagraniami.

Reklama

- Myślę, że był to świetny mecz w wykonaniu nas obu. Taylor pokazała kilka niewiarygodnych zagrań w biegu nie wiadomo skąd. Zaskoczyła mnie wiele razy. Bardzo się cieszę, że zdołałam wygrać to spotkanie w dwóch setach - zaznaczyła 28-letnia krakowianka.

Jak zaznaczyła, najważniejsza była koncentracja.

- Musiałam walczyć o każdy punkt. Było wiele przełamań, wzloty i upadki. Trzeba w takiej sytuacji robić cały czas swoje i nie rozpamiętywać tego, co było. To właśnie zrobiłam - podsumowała Radwańska.

Polka na otwarcie w Auckland wygrała z Brazylijką Beatriz Haddad Maia 6:2, 4:6, 6:2. W ćwierćfinale zmierzy się z kolejną Amerykanką Sachią Vickery. Ze 122. tenisistą świata nigdy wcześniej nie rywalizowała. Będzie miała okazję "pomścić" Magdalenę Fręch, która nie sprostała Vickery w kwalifikacjach nowozelandzkiego turnieju.

Krakowianka triumfowała w tej imprezie w 2013 roku. Występ sprzed czterech lat był jedynym dotychczas jej startem w tych zawodach.

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska | Taylor Townsend

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje