Australian Open. Agnieszka Radwańska próbuje odbudować formę

- Konkurencja jest w tej chwili naprawdę silna. Dziewczyn grających na wysokim poziomie jest bardzo dużo. I to, że Agnieszka będzie zdrowa, wcale nam nie gwarantuje, że zaraz znajdzie się w Top10 - mówi przed rozpoczynającym się w poniedziałek Australian Open mąż i sparingpartner Agnieszki Radwańskiej Dawid Celt.

Po nieudanym poprzednim sezonie celem Radwańskiej jest odbudowa formy, a szansą na przybliżenie się do czołówki będzie rozpoczynający się wielkoszlemowy Australian Open. Polscy fani tenisa liczą w Melbourne na sukces deblisty Łukasza Kubota.

Reklama

Radwańska po słabszych wynikach i kłopotach zdrowotnych w minionym sezonie spadła na 28. miejsce w rankingu WTA. Oba dotychczasowe występy w bieżącym roku - w Auckland i Sydney - zakończyła na ćwierćfinale. Ponieważ w drugiej z imprez poprzednio dotarła do finału, to w kolejnym notowaniu światowej listy spadnie na 35. pozycję. Polka cieszyła się, że meczem z Brytyjką Johanną Kontą w 1. rundzie zmagań w Sydney pokazała, iż stać ją na grę na poziomie Top10, ale w ćwierćfinale całkowicie dała się zdominować 100. w zestawieniu WTA i agresywnie grającej Włoszce Camili Giorgi.

- Konkurencja jest w tej chwili naprawdę silna. Dziewczyn grających na wysokim poziomie jest bardzo dużo. I to, że Agnieszka będzie zdrowa, wcale nam nie gwarantuje, że zaraz znajdzie się w Top10. Za tym musi pójść jeszcze naprawdę ciężka, konkretna praca. Liczę, że Agnieszka podchodzi do tego w ten sposób, że już niczego nie musi. Mam nadzieję, że znajdzie w sobie trochę radości i motywacji do tego, by jeszcze powalczyć. (...) Zdajemy sobie sprawę z tego, w jakim to wszystko kierunku zmierza. Tenis siłowy, bardzo siłowy. Staramy się do tego racjonalnie podchodzić. Ale jestem przekonany, że Agnieszka ma w sobie jeszcze na tyle potencjału, że stać ją, aby walczyć z dziewczynami, nawet z tymi mocno uderzającymi, i bić się o największe trofea - zaznaczył w grudniowym wywiadzie mąż i sparingpartner Radwańskiej Dawid Celt.

12 miesięcy temu 28-letnia zawodniczka była rozstawiona w Melbourne z "trójką", teraz wystąpi z "26". Nieraz już dobrze sobie radziła w tej imprezie - w 2014 roku i dwa lata później dotarła tam do półfinału. Tym razem nie ma na niej presji bronienia dużej liczby punktów - w poprzedniej edycji odpadła w drugiej rundzie. Teraz rozpocznie od spotkania z 62. rakietą świata Kristyną Pliszkovą. Nazwisko Czeszki jest dobrze znane miłośnikom tenisa, ale głównie za sprawą siostry bliźniaczki tej zawodniczki - Karoliny. Jeśli krakowianka upora się z tą rywalką, to czeka ją później pojedynek z Ukrainką Łesią Curenko lub Rosjanką Natalią Wichlancewą. W trzeciej może trafić na rozstawioną z "trójką" Hiszpankę Garbine Muguruzę, a w 1/8 finału na Niemkę polskiego pochodzenia Angelique Kerber (21.) lub na słynną Rosjankę Marię Szarapową.

Mniejsze doświadczenie w występach na kortach twardych w Melbourne ma Magda Linette, która po raz trzeci z rzędu wystąpi w tym turnieju. 72. w rankingu poznanianka oba poprzednie występy zakończyła na meczu otwarcia. O pierwszy w karierze awans do drugiej fazy rywalizacji powalczy z Jennifer Brady (65. WTA). W przypadku zwycięstwa nad Amerykanką czeka ją następnie spotkanie z rozstawioną z "22" Rosjanką Darią Kasatkiną lub kwalifikantką.

Szansę na powiększenie grona polskich singlistek ma jeszcze Magdalena Fręch. Jej piątkowy mecz drugiej rundy kwalifikacji (by dostać się do głównej drabinki trzeba przejść trzy etapy) został przerwany już po pierwszym gemie z powodu deszczu.

Po raz pierwszy od 2012 roku w obsadzie zabraknie Jerzego Janowicza. Zrezygnował z występu w Melbourne, ponieważ nie doszedł jeszcze do pełnej sprawności po operacji kolana, której poddał się pod koniec listopada.

Polscy fani tenisa liczą na Kubota, który zna już smak sukcesu w tym turnieju. Cztery lata temu świętował zwycięstwo w nim w parze ze Szwedem Robertem Lindstedtem. Teraz lubinianin jest razem ze swoim partnerem Marcelo Melo najlepszym męskim deblem świata. W minionym sezonie wygrali wspólnie sześć imprez, w tym wielkoszlemowy Wimbledon. Tegoroczne starty rozpoczęli zaś od wygrania w piątek zawodów ATP w Sydney.

Uwagę w odniesieniu do rozpoczynającego się w poniedziałek turnieju zwraca nieobecność Sereny Williams, która miała bronić tytułu. Amerykanka po tym sukcesie sprzed 12 miesięcy zrobiła sobie przerwę macierzyńską, a 1 września urodziła córeczkę. Deklarowała, że zrobi wszystko, co w jej mocy, by wystartować w Melbourne, ale na początku stycznia uznała, że nie jest jeszcze gotowa, by rywalizować na najwyższym poziomie. Nie wystąpi też Brytyjczyk Andy Murray i Japończyk Kei Nishikori. Obaj z powodu kłopotów zdrowotnych przedwcześnie skończyli poprzedni sezon.

Wrócić do zmagań o stawkę po półrocznej przerwie mają w Melbourne Serb Novak Djokovic i Szwajcar Stan Wawrinka. Argentyńczyk Juan Martin del Potro pojawi się w tej imprezie po raz pierwszy od 2014 roku. W kolejnych latach na przeszkodzie stanęły mu przewlekłe kłopoty zdrowotne, przede wszystkim z nadgarstkami. W poprzednim sezonie z odsłon Wielkiego Szlema opuścił tylko tę styczniową na antypodach. Australian Open jest szczególnym turniejem dla Szarapowej. Dwa lata temu to właśnie badanie przeprowadzone podczas tych zawodów wykazało stosowanie przez nią niedozwolonego meldonium. Rosjanka została zdyskwalifikowana na 15 miesięcy. W męskich zmaganiach tytułu bronić będzie Szwajcar Roger Federer.

W tegorocznej edycji pula nagród wynosi 55 milionów dolarów australijskich.

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska | australian open

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje