Australian Open: Agnieszka Radwańska - Su-Wei Hsieh 2:6, 5:7 w III rundzie

Agnieszka Radwańska przegrała z Tajwanką Su-Wei Hsieh 2:6, 5:7 w trzeciej rundzie tenisowego Australian Open. To oznacza, że nie mamy już żadnego Polaka w grze pojedynczej turnieju w Melbourne.

32-letnia Su-Wei Hsieh pokonała rozstawioną z numerem trzecim Garbine Muguruzę w meczu 2. rundy, co było jedną z większych sensacji damskiego singla Australian Open. Dzisiaj 88. zawodniczka rankingu WTA sprawiła kolejną niespodziankę, eliminując 35. w tym zestawieniu krakowiankę, ale w przekroju całego spotkania jej zwycięstwo było zasłużone.

Reklama

W drugim gemie sobotniego meczu nastąpiło pierwsze przełamanie, Tajwanka objęła prowadzenie 2:0. Polka jednak szybko odrobiła stratę, by przegrywać tylko 1:2.

Hsieh nie dawała jednak za wygraną. W czwartym gemie straciła tylko punkt i ponownie przełamała podanie naszej tenisistki. W kolejnym gemie Tajwanka utrzymała własny serwis, również tracąc tylko punkt, i prowadziła już 4:1.

Potem obie zawodniczki wygrywały swoje podania. W siódmym gemie trwała walka na przewagi, z której zwycięsko wyszła Hsieh (5:2).

Tajwanka przypieczętowała swoją dobrą grę w ósmym gemie. Co prawda 28-letnia Polka obroniła pierwszą piłkę setową, dzięki autowemu returnowi rywalki, ale przy drugiej została zepchnięta do obrony i posłała piłkę w siatkę, przegrywając 2:6.


W przerwie Radwańska poprosiła o przerwę medyczną. Agnieszka miała problem z lewą nogą. Drugą partię rozpoczęła z opatrunkiem w okolicach kolana.

Pierwszy gem drugiego seta był wyrównany, trwała walka na przewagi, z której ostatecznie górą wyszła Hsieh (1:0).

W drugim gemie, kiedy serwowała Radwańska, przy stanie 0:30 doszło do scysji Polki z arbitrem. Po zagraniu Tajwanki, sędzia boczny wywołał aut, ale stołkowy uznał słusznie, że piłka była dobra. Chciał jednak od razu przyznać punkt Hsieh. Krakowianka natychmiast do niego podeszła i zapytała się: dlaczego? Przecież przebiłam piłkę. Natychmiast kazała też wezwać sędziego głównego, a także wymieniała uwagi ze swoim boksem. Okazało się, że sędzia stołkowy podjął decyzję, nie widząc do końca całego zakończenia punktu. Radwańska miała rację i ostatecznie powtórzono punkt.

Krakowianka była wściekła, w następnym punkcie walczyła jak lwica, ale go przegrała, podobnie jak drugiego gema.

Bardzo ważny był kolejny gem. Radwańska prowadziła w nim 40:15, ale rywalka obroniła dwa break-pointy. Hsieh zdobyła trzy punkty z rzędu, ale potem popełniła błędy i nasza tenisistka odrobiła stratę przełamania, przegrywając tylko 1:2.

Spotkanie stało się zacięte. Obie zawodniczki walczyły o każdy punkt i wygrywały swoje podania.

Po piątym gemie znowu do Radwańskiej podeszła fizjoterapeutka, by zająć się lewą nogą.

Hsieh dobrze grała z głębi kortu, potrafiła też jednak zachować się przy siatce, co udowodniła w jednym punkcie szóstego gema. Tajwanka wygrała go do zera, po raz kolejny przełamując podanie Polki, i prowadziła 4:2.

Krakowianka szybko jednak odrobiła stratę, a punkt, który kończył siódmego gema był wprost genialny. Obie biegały i odbijały wszystko i z głębi kortu, i przy siatce. W końcu jednak Polka zagrała za dobrze i rywalka nie zdążyła.

Radwańska poszła za ciosem i pewnie utrzymała własne podanie, doprowadzając do remisu 4:4.

Następnie obie tenisistki wygrywały serwisy. Hsieh do zera na 5:4, a potem Polka (5:5) i szczególnie Tajwanka na 6:5 już po większej dozie walki.

W 12. gemie przy stanie 30:40 krakowianka obroniła piłkę meczową wygrywającym serwisem. Potem, przy przewadze, miała szansę na skończenie gema, ale popełniła podwójny błąd serwisowy.

Hsieh zakończyła spotkanie przy drugiej piłce meczowej, kiedy zagrała dobre minięcie, Polka nie była w stanie przebić piłki.

- Wszyscy mówią, że ja i Agnieszka gramy podobnie i rzeczywiście tak to wygląda. Starałam się przygotować na ten mecz plan A i plan B. Ale ostatecznie na korcie nie możesz kurczowo skupiać się na tym. Próbowałam koncentrować się na każdym punkcie i każdym gemie. Starałam się też uderzać piłkę trochę mocniej niż zwykle. W porównaniu z innymi dziewczynami Agnieszka gra inaczej - często zmienia rytm. Stosuje dużo slajsów, posyła trochę szybszych piłek, a potem trochę wolniejszych. To bardzo trudna sprawa, jeśli stracisz na chwilę koncentrację" - powiedziała po meczu triumfatorka.

Tajwanka w czwartej rundzie zagra z reprezentantką Niemiec Angelique Kerber.

Paweł Pieprzyca

Wyniki sobotnich meczów 3. rundy gry pojedynczej:

Agnieszka Radwańska (Polska, 26.) - Su-Wei Hsieh (Tajwan) 2:6, 5:7

Karolina Pliskova (Czechy, 6.) - Lucie Szafarzova (Czechy, 29.) 7:6 (8-6), 7:5

Madison Keys (USA, 17.) - Ana Bogdan (Rumunia) 6:3, 6:4

Simona Halep (Rumunia, 1.) - Lauren Davis (USA) 4:6, 6:4, 15:13

Caroline Garcia (Francja, 8.) - Aliaksandra Sasnowicz (Białoruś) 6:3, 5:7, 6:2

Naomi Osaka (Japonia) - Ashleigh Barty (Australia, 18.) 6:4, 6:2

Barbora Strycova (Czechy, 20.) - Bernarda Pera (USA) 6-2, 6-2

Angelique Kerber (Niemcy, 21.) - Maria Szarapowa (Rosja) 6:1, 6:3

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje