Jak "ulepszyć" Radwańską, ale jej nie zamęczyć?

Fizjoterapeuta Agnieszki Radwańskiej Krzysztof Guzowski podkreślił, że sztab szkoleniowy pracuje nad znalezieniem najefektywniejszego sposobu przygotowania tenisistki z Krakowa do intensywnego sezonu. - Wciąż szukamy optymalnych rozwiązań - przyznał.

- Trudno mówić w ogóle o szansie na osiągnięcie tego optimum. To jest właściwie takie gonienie króliczka. W każdym sezonie trzeba wprowadzić trochę inny bodziec, bo jeśli zrobimy dokładnie to samo, co w poprzednim roku, odpowiedź organizmu nie będzie już tak dobra jak wcześniej. Musimy więc zmieniać treningi, żeby organizm się rozwijał, ale z drugiej strony trzeba pamiętać, żeby nie zamęczyć zawodniczki. Nie jest to takie proste - powiedział  Guzowski.

Reklama

W listopadzie główny trener Radwańskiej Tomasz Wiktorowski zapowiedział, że szóstą rakietę świata przed sezonem 2015 czeka mocniejszy trening przygotowania fizycznego. 25-letnia zawodniczka ma w efekcie ważyć kilka kilogramów więcej, ale dzięki większej sile ma skuteczniej radzić sobie w pojedynkach z czołowymi rywalkami.

- Takie rozwiązania trzeba wprowadzać z głową. My właśnie przez ostatnie dwa-trzy lata przygotowywaliśmy Agnieszkę do tego, co teraz zaczęliśmy z nią realizować. Jeśli byśmy od tego zaczęli, tzn. od robienia siły zanim była nauczona dobrej kontroli sylwetki i dobrych wzorców ruchowych, to by było szaleństwo. Teraz jest właśnie bardzo dobry czas na to - ocenił fizjoterapeuta krakowianki.

Podczas grudniowej konferencji trenerów w Warszawie omawiał on zagadnienie "Urazowość poszczególnych elementów techniki tenisowej". Jak przyznał, kontuzje w tym sporcie wynikają zarówno z błędów dotyczących wykonywania danego zagrania oraz z intensywności startów.

- Jedno i drugie prowadzi do kumulacji obciążenia tkanek. Na tym polega rozwaga i mądrość sztabu szkoleniowego, by momenty zwiększonej intensywności przeplatać relaksacją i odpoczynkiem. Wtedy organizm się rozwija. Trzeba dbać o to zapobiegawczo, a nie jak dopiero coś zacznie boleć. Nie możemy np. jednocześnie zwiększyć intensywności występów i jeszcze w międzyczasie zmieniać technikę. To mogłoby być za dużo - analizował.

Guzowski omawiał elementy postawy podczas gry, które zapewniają tenisistom generowanie większej siły (tzw. łańcuch kinetyczny). Zwrócił uwagę, że zmiana pewnych zwyczajów u zawodowców w tym względzie jest bardzo trudnym zadaniem.

- Mają oni pewne nawyki, powtarzane przez lata. Próbujemy z tym walczyć m.in. u "Iśki", ale nie jest to proste - zaznaczył.

Jego zdaniem tenis - na tle innych aktywności ruchowych - jest bardzo wymagający pod względem kondycyjnym i cechuje się dużym ryzykiem nadwyrężeń.

- Gra polega na bardzo dużej liczbie startów i hamowań. Dochodzą do tego jeszcze częste zmiany kierunku ruchu - argumentował.

Jak dodał, na duże obciążenia narażony jest kręgosłup. Najczęstsze przewlekłe kontuzje u uprawiających ten sport to właśnie bóle jego dolnego odcinka oraz problemy z barkiem.

- Jeśli zaś chodzi o urazy ostre, to najczęściej dochodzi do naciągnięcia i naderwania mięśni nóg oraz skręcenia stawów skokowych - wyliczał.

Guzowski przyznał, że wyzwaniem jest rozwój - zwłaszcza kobiecego tenisa - w kierunku coraz bardziej siłowej gry. Według niego tym istotniejsze staje się dbanie o jak najwcześniejsze wprowadzenie treningu ogólnorozwojowego.

- On z jednej strony pozwala w wieku seniorskim dojść do najwyższego poziomu, a z drugiej zabezpieczyć przed kontuzjami. Nie ma z tym co zwlekać. Jak ktoś zaczyna grać w tenisa, to musi też od razu mieć ogólnorozwojówkę, tj. bieganie, skakanie, gra w piłkę. Chodzi o to, żeby tenis nie był tym jedynym bodźcem. Są badania mówiące, że młodzież, która koncentrowała się tylko na treningu specyficznym tenisowo, osiągała jako seniorzy gorsze wyniki niż ci, którzy 14. roku życia podczas treningów uprawiali także wiele innych dyscyplin - przekonywał.

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska | tenis | kontuzje

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje