Tomasz Wiktorowski: Agnieszka ma jeszcze kilka lat

Agnieszka Radwańska, która na zakończenie tego sezonu wygrała finały WTA, rok 2016 rozpocznie turniejem w chińskim Shenzhenie. "Teraz trzeba poradzić sobie z sukcesem. To po tej wspaniałej jesieni może brzmi śmiesznie, bo wydaje się, że z nim każdy sobie poradzi" - powiedział jej trener Tomasz Wiktorowski, cytowany przez "Przegląd Sportowy".

Zwycięstwo w Singapurze to największy sukces w karierze Isi, osiągnięty przez 26-letnią tenisistkę po roku, który przez długi czas nie zapowiadał się dla niej dobrze. Dopiero jego końcówka, triumfy w Azji, całkowicie zmieniły postrzeganie sezonu.

Reklama

"Na początku tego roku mieliśmy sporo problemów, z którymi sobie poradziliśmy. Nie o wszystkim mówimy publicznie, bo nie ma sensu. To są nasze sprawy" - mówił Wiktorowski w "Przeglądzie Sportowym".

Radwańska w 2015 roku pierwszy raz od kilku lat wypadła poza czołową "10" rankingu WTA, w sierpniu lądując nawet na 15. miejscu.

Wtedy pojawiły się głosy krytykujące nie tylko samą zawodniczkę, ale przede wszystkim jej trenera.

"Tak naprawdę jedyną osobą, która ma prawo mnie oceniać i rozliczać jest Agnieszka Radwańska. Na tę chwilę przedłużyliśmy naszą współpracę o kolejny rok" - tłumaczył jednak Wiktorowski w "PS".

Potem jednak jego podopieczna była w stanie się odbudować, wygrała turnieje w Tokio, w Tiencinie i w końcu w Singapurze.

"Przed Radwańską kolejne cele i wyzwania. Może wznieść się jeszcze wyżej" - stwierdził Wiktorowski, cytowany" przez "Przegląd Sportowy".

Rok 2016 Agnieszka rozpocznie turniejem w Shenzhenie (4-10 stycznia), potem zagra w Sydney (10-15 stycznia), by wreszcie wziąć udział w wielkoszlemowym Australian Open (18 stycznia-1 lutego).

Polka od kilku lat zapowiada walkę o wygranie takiego turnieju, ale do tej pory jedynie raz była w finale, gdy w 2012 roku w Wimbledonie przegrała z Amerykanką Sereną Williams.

"Serena, choć jest mistrzynią etatową, mnóstwo sukcesów odniosła po trzydziestce. Szarapowa też wygrywała jako tenisistka starsza od 26-letniej dziś Agnieszki. Do tego dochodzą Pennetta, Schiavone, Bartoli, Stosur. Kilka lat jeszcze przed nami. Nie powiem, jak wiele - trzy, pięć czy siedem - ale ta rezerwa istnieje" - uspokajał Wiktorowski.

Rok 2016 jest szczególny jeszcze z jednego powodu - odbędą się przecież igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro. Przed trzema laty w Londynie Radwańska na swojej ulubionej nawierzchni trawiastej (turniej rozegrano na kortach Wimbledonu) odpadła już w pierwszej rundzie.

Ponadto reprezentację Polski czekają jeszcze mecze w Pucharze Federacji. Pierwszy już 6-7 lutego na Hawajach, gdzie zagramy z Amerykankami w Grupie Światowej II.

Jeszcze nie wiadomo, czy wystąpi w nim Agnieszka Radwańska. "Chcielibyśmy, żeby zagrała, ale na pewno nie będziemy stawiać sprawy na ostrzu noża. Wiadomo, że w trudnym sezonie olimpijskim najważniejsze są plany startowe" - powiedział Jacek Muzolf, prezes Polskiego Związku Tenisowego, cytowany przez "Przegląd Sportowy".

Według gazety reprezentacyjny kalendarz 26-letniej tenisistki będzie przedmiotem spotkania pomiędzy Muzolfem a Wiktorowskim w najbliższy weekend. Wtedy najprawdopodobniej rozstrzygnięta zostanie także kwestia kapitana reprezentacji, z której to funkcji Wiktorowski zrezygnował z końcem kwietnia, gdy wygasła jego umowa.


Przegląd Sportowy/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska | Tomasz Wiktorowski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje