Wielka Radwańska awansowała do finału Wimbledonu!

Rozstawiona z numerem trzecim Agnieszka Radwańska pokonała Angelique Kerber (8.) 6:3, 6:4 i po raz pierwszy zagra w finale Wimbledonu. Jej rywalką w sobotę będzie Serena Williams. Jeśli Polka wygra z Amerykanką zostanie też numerem jeden na świecie.

Zobacz zapis tekstowej relacji na żywo

Krótko przed godziną 13 w Loży Królewskiej na korcie centralnym The All England Lawn Tennis and Croquet Club pojawił się książę Kentu, honorowy prezes wiekowego klubu mieszczącego się przy Church Road. To osoba, która tradycyjnie wręcza w drugi weekend turnieju trofea zwycięzcom Wimbledonu. Pierwszy z czwartkowych półfinałów oglądał też szef Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF) Francesco Ricci Bitti.

Reklama

Skromniej nieco wyglądał "Player's Box" krakowianki, w którym podobnie jak w poprzednich jej meczach znaleźli się matka Marta, trener Tomasz Wiktorowski, były menedżer sióstr Radwańskich - Wiktor Archutowski oraz grupa przyjaciół i przedstawicieli sponsorów. Nową twarzą w tym gronie był Wojciech Fibak, który w Londynie pojawił się dopiero w środę wieczorem.

Zabrakło natomiast młodszej siostry Urszuli, która dzień wcześniej poleciała do domu przepakować się przed dwoma występami w turniejach WTA w USA.

W takim towarzystwie obie tenisistki rozpoczęły grę od wysokiego "C", nie tracąc punktów w pierwszych swoich gemach serwisowych. Jednak w trzecim gemie Radwańska nieoczekiwanie przegrała swoje podanie, więc parę minut później na tablicy pojawił się wynik 1:3.

Od tego momentu jednak Polka zdobyła kolejne pięć gemów, w tym dwa dzięki "breakom". Wykorzystała już pierwszego setbola po 29 minutach gry pełnej solidnych serwisów, zaciętych wymian z głębi kortu czasem przerywanych wypadami do siatki, albo efektownymi minięciami atakującej rywalki, a sporadycznie zepsutymi piłkami. W wielu przypadkach błędy były wymuszone świetnymi zagraniami z obydwu stron.

Drugi set rozpoczął się, podobnie jak pierwszy, od pewnie utrzymywanych serwisów, ale w piątym gemie nieco mniejsza siła i precyzja drugiego podania, umiejętnie wykorzystana przez krakowiankę, kosztowała Kerber kolejne przełamanie, już przy pierwszej okazji.

To był jednak dopiero przedsmak prawdziwych emocji, a przede wszystkich dwóch wymian, które spokojnie można zaliczyć do klasyki tenisa na trawie. Pierwsza była zabójczą kontrą Polki znajdującej się w niemal beznadziejnej sytuacji. Druga za to przyniosła obustronne wizyty przy siatce, powroty za linię główną w pogoni za lobami i nieoczekiwanie wysokie zagrania piłki, która niemal osiągała pułap rozsuniętego dachu na Korcie Centralnym. Po trzech takich uderzeniach jako pierwsza zaryzykowała Radwańska, ale jej agresywne zgaszenie piłki minimalnie okazało się zbyt długie. Mimo "break pointa" Polka obroniła swój serwis na 4:2.

Do końca meczu nie doszło już do przełamań, choć walka toczyła się o każdy punkt. Przy stanie 5:4 o 40-15 krakowianka wykorzystała pierwszego z dwóch meczboli, przy swoim serwisie, po godzinie i dziewięciu minutach gry. Spotkanie to oglądał prawie komplet widzów, ponad 13 tysięcy osób (trybuny mają 13,7 tys. miejsc).

Jak się można była spodziewać 24-letnia Kerber zanotowała więcej wygrywających piłek - 26, przy 20 krakowianki, ale popełniła też więcej niewymuszonych błędów (14-6). W sumie Polka zdobyła 60 punktów, Niemka 49.

- Angie grała dzisiaj świetny tenis, uderzając prawie wszystkie piłki na maksymalnym ryzyku. Ale Agnieszka świetnie wytrzymała jej ataki oraz bombardowanie po liniach i narożnikach, a do tego potrafiła kontrować w sytuacjach prawie beznadziejnych. A już te wysokie "balotki" w połowie drugiego seta, które dolatywały do poziomu dachu, i to w półfinale Wimbledonu, to naprawdę coś, co zasługuje na szacunek. Taka zmiana rytmu w bardzo ważnym gemie, to dla mnie mistrzostwo świata - podsumował po zejściu z kortu piątkowy mecz Wiktor Archutowski, były menedżer sióstr Radwańskich.

Radwańska i Kerber na trawiastej nawierzchni grały ze sobą po raz pierwszy, a trzy z czterech spotkań były na twardych kortach.

W październiku 2010 roku w Pekinie lepsza okazała się Niemka 5:7, 7:6 (7-3), 7:5, podobnie jak w kolejnym sezonie we wrześniu w wielkoszlemowym US Open w Nowym Jorku - 6:3, 4:6, 6:3. Krakowianka zrewanżowała się jej miesiąc później w Tokio 3:6, 6:3, 6:3. Za pierwszym razem trafiły na siebie w sezonie 2008 na kortach ziemnych w Berlinie, gdzie Niemka skreczowała w wyniku kontuzji przy stanie 0:6, 3:5.

W finale wielkoszlemowego turnieju Radwańska zagra po raz pierwszy. Jedyną Polką, która wystąpiła w finale Wimbledonu jest Jadwiga Jędrzejowska. 3 lipca 1937 roku 25-letnia wtedy zawodniczka przegrała z Angielką Dorothy Edith Round 2:6, 6:2, 5:7.

W sobotę rywalką 23-letniej krakowianki będzie Serena Williams. Amerykanka, czterokrotna zwyciężczyni Wimbledonu, w drugim półfinale pokonała Wiktorię Azarenkę 6:3, 7:6 (8-6).

Awans Radwańskiej do finału, przy jednoczesnej odpadnięciu numeru jeden kobiecego tenisa Rosjanki Marii Szarapowej w 1/8 finału, a teraz Azarenki (numer dwa), otworzył Polce szanse na wskoczenie na pierwsze miejsce w rankingu WTA. Jeśli Agnieszka wygra w sobotę z Sereną (początek meczu o 15) to zostanie numerem jeden. W wypadku porażki z Williams będzie druga, a więc i tak najwyżej w karierze.

30-letnia Williams po raz ostatni zwyciężyła w Wimbledonie w 2010 roku, a wcześniej w 2009 oraz 2002-03. W 2008 roku przegrała w finale ze swoją starszą siostrą - Venus.

Z Sereną Williams Polka spotkała się do tej pory dwukrotnie. Oba mecze, w 2008 roku, przegrała - najpierw na "cegle" w Berlinie 3:6, 1:6, a następnie w ćwierćfinale Wimbledonu 4:6, 0:6.

Do tej pory krakowianka wygrała 10 imprez rangi WTA Tour, a Amerykanka - 41. Przed rozpoczęciem turnieju w Londynie Radwańska zarobiła na korcie nieco ponad dziewięć milionów dolarów, a Williams cztery razy więcej.

Półfinały:

Agnieszka Radwańska (Polska, 3.) - Angelique Kerber (Niemcy, 8.) 6:3, 6:4

Serena Williams (USA, 6.) - Wiktoria Azarenka (Białoruś, 2.) 6:3, 7:6 (8-6)

PAP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska | Wimbledon | serena williams

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama