Wimbledon 2015. Mecz Radwańska - Muguruza otworzy dzień półfinałów

W czwartek o godzinie 14.00 czasu polskiego Agnieszka Radwańska wyjdzie po raz pierwszy w tegorocznej edycji na kort centralny, by walczyć o awans od finału wielkoszlemowego turnieju w Wimbledonie. Rywalką krakowianki, rozstawionej z numerem 13., będzie Hiszpanka Garbine Muguruza (20.).

Interia zaprasza na tekstową relację na żywo z tego meczu

Reklama

Po nich w tej samej fazie spotkają się aktualna numer jeden na świecie - Amerykanka Serena Williams z byłą liderką rankingu WTA Tour - Rosjanką Marią Szarapową (nr 4.).

Radwańska przez ponad pięć lat była bez przerwy sklasyfikowana w czołowej dziesiątce klasyfikacji tenisistek, a dłużej udało się to tylko Szarapowej. Jednak po słabszej pierwszej połowie sezonu wypadła z TOP 10 i obecnie jest 13.

- Trudno powiedzieć, że to skutek słabej gry, raczej słabych wyników. Przez ostatnie miesiące grałam dobrze, również na treningach wszystko działało, ale nie miało to przełożenia na wyniki meczów. W kilku przypadkach czegoś mi brakowało, żeby je domknąć, no i tak się jakoś złożyło w całość - powiedziała Interii Radwańska.

26-letnia krakowianka w tym sezonie dwukrotnie już trafiała na Muguruzę i poniosła z nią dwie porażki. Najpierw w styczniu w Sydney 6:3, 6:7 (4-7), 2:6, a następnie w lutym w Dubaju 4:6, 2:6.

Mimo to ma remisowy 2-2 bilans dotychczasowych pojedynków z Hiszpanką, z która zawsze spotykały się na twardych kortach. Pokonała ją w 2012 w Miami 6:3, 6:2 i w 2014 roku w wielkoszlemowym Australian Open 6:1, 6:3.

- Trudno wyciągać sensowne wnioski z poprzednich meczów. Zwycięstwa odniosłam, kiedy ona jeszcze była niżej w rankingu, bo dopiero wchodziła na dobre do touru. W tym sezonie już zadomowiła się w czołowej 50-tce rankingu i jest o wiele groźniejsza, ale też nasze dwa tegoroczne mecze rozegrałyśmy w innej sytuacji, kiedy mnie wiodło się gorzej - powiedziała Interii Radwańska.

- Poza tym jeszcze nigdy nie grałyśmy ze sobą na trawie, czyli mojej ulubionej nawierzchni. To, że doszła tu do swojego pierwszego półfinału w Wielkim Szlemie budzi respekt i świadczy o tym, że jest w wysokiej formie. Ale ja też nie doszłam tak daleko przypadkiem, a przed przyjazdem do Londynu ograłam się na trawie w Eastbourne, gdzie byłam w finale. Myślę więc, że ten mecz będzie mniej więcej 50 na 50 - dodała.

26-letnia Radwańska ma za sobą jeden wielkoszlemowy finał, osiągnięty właśnie w Wimbledonie w 2012 roku. Wówczas przegrała w trzech setach z Sereną Williams, ale pokazała charakter, bowiem wyszła do gry pomimo wysokiej gorączki, zapalenia krtani i przeziębienia.

W kolejnym sezonie odpadła w Londynie w 1/2 finału, podobnie jak w styczniu 2014 roku w Australian Open. Tym razem wystąpi więc w półfinale Wielkiego Szlema po raz czwarty.

Natomiast 21-letnia Muguruza dotychczas dwukrotnie osiągała ćwierćfinał, ale na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa w dwóch ostatnich edycjach imprezy. Poza Paryżem jej najlepszym wynikiem jest czwarta runda, do której dotarła dwa razy w Australian Open (2014-15).

- Nie ma co gdybać i zastanawiać się, czy Hiszpankę sparaliżuje trema, czy nie, tylko trzeba skupić się na własnej grze. Ona jest zawodniczką grającą bardzo równo i precyzyjnie, więc ważna będzie koncentracja od pierwszej do ostatniej piłki. Raczej nie ma co liczyć na zbyt dużo prezentów, więc Agnieszka musi starać się jej narzucić swój styl gry, a nie czekać na błędy. Ważna będzie też prędkość pierwszego serwisu, który musi zbliżać się do 100 mil na godzinę - powiedział Interii trener krakowianki Tomasz Wiktorowski.

Radwańska w środę odbyła jeden godzinny trening na korcie. Nie zeszła z niego nawet, gdy zaczął padać deszcz, tylko wytrwale ćwiczyła serwis. Drugą godzinę poświęciła na ćwiczenia ogólnorozwojowe i kondycyjne.

- To standardowy tryb treningowy podczas tego turnieju. Nie wprowadzaliśmy dodatkowych elementów, jedynie sporo uwagi poświęciliśmy serwisowi - dodał Wiktorowski.    

Stawką czwartkowego meczu Radwańskiej z Muguruzą będzie co najmniej czek na 940 tysięcy funtów oraz 1300 punktów do rankingu WTA Tour (zwycięstwo w turnieju warte jest 1,88 miliona funtów i 2000 pkt). Porażka daje premię w wysokości 470 tys. i 780 pkt.

Z Londynu Tomasz Dobiecki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje