Barcelona i Real - w przeciwnych kierunkach

Real Madryt jest już w Los Angeles, Barcelona gra dziś w Oslo pierwszy sparing - miesiąc przed startem Primera Division Jose Mourinho i Pep Guardiola szukają zwycięskiej formuły na nowy sezon.

Według dziennika "Marca" hiszpański król Juan Carlos telefonował do Raula Gonzaleza, by życzyć mu szczęścia w Schalke. Jeśli 33-letnia legenda nie uczyni Bundesligi lepszą, to na pewno bardziej medialną. Identyczna uwaga dotyczy ligi tureckiej. W Stambule fani Besiktasu przywitali Gutiego tak histeryczną owacją, jakby w ich klubie miał grać piłkarz stworzony z mieszaniny najlepszych cech Maradony i Pelego.

Reklama

Real Madryt oddał hurtem dwóch tak symbolicznych piłkarzy wypłacając im wszystkie pieniądze do końca kontraktów, jakby na starcie ery Jose Mourinho za wszelką cenę chciał rozliczyć się z przeszłością. Poza Ikerem Casillasem nie będzie już w drużynie człowieka równego autorytetem portugalskiemu trenerowi.

Ronaldo wraca do przeszłości

Bez względu na efekty starań o Khedirę, Maicona, czy Carvalho "The Special One" wie, że ponad wszystko musi odbudować morale obecnych gwiazd Realu. Dlatego tak istotne było, zdaniem madryckiej prasy, wtorkowe spotkanie w cztery oczy nowego trenera z jego rodakiem Cristiano Ronaldo. Portugalczyk otrzymał opuszczony przez Raula numer 7 - szczególny w historii królewskiego klubu (nosili go Kopa, Juanito, Butragueno i Amancio), ale też kojarzący się mu z dniami chwały w Manchesterze United. Gdy 12 miesięcy temu Ronaldo trafiał do Madrytu "siódemka" była zajęta - musiał przeistoczyć się z CR7 w CR9. Jako CR9 nie wygrał nic, z wielką nadzieją wraca więc do poprzedniego wcielenia.

Po nieudanym mundialu w RPA Ronaldo dobrowolnie skrócił wakacje, by jak najszybciej zacząć odbudowywać się u boku Mourinho. Nowy trener Realu publicznie ogłosił, że będzie ciężko pracował nad znalezieniem dla rodaka "nowego miejsca na boisku". Operacja "przygotowania do zdetronizowania Barcelony" przeniosła się właśnie do Los Angeles. Mourinho zabrał tam Ronaldo, piłkarzy, którzy nie grali w RPA, a także pięciu wychowanków. Ekipa wraca do Madrytu 8 sierpnia, już w pełnym składzie. 31 lipca dołączą do niej inni wielcy przegrani z RPA Kaka, Higuain i Di Maria, a dwa dni później pięciu mistrzów świata (Casillas, Ramos, Albiol, Alonso, Arbeloa) i wicemistrz Rafael van der Vaart.

Pedro Leon objawieniem sezonu?

W kadrze pierwszego zespołu jest także Sergio Canales grający jutro finał mistrzostw Europy U19. Zdaniem pisma "Don Balon" objawieniem sezonu zostanie jednak 23-letni Pedro Leon. Sprowadzony z Getafe pomocnik ma dać Mourinho komfort wyboru, gdyby kryzys Kaki niebezpiecznie się przedłużał. Brazylijczyk zostawia za sobą najgorszy sezon w karierze, nad jego obolałą psychiką trener Realu będzie z pewnością najciężej pracował.

Real zagra w USA dwa springi: z meksykańską Americą (4 sierpnia) i LA Galaxy (7 sierpnia). Przygotowania w USA stają się bardzo modne - pracuje tam również Inter Mediolan, Manchester United, Manchester City i Sporting Lizbona. Nowy trener Realu wierzy, że Maicon będzie wracał zza oceanu już jako jego nowy piłkarz. Opcją zastępczą wymyśloną przez Portugalczyka jest rodak Ricardo Carvalho z Chelsea. W klubie z Madrytu nikt nie rozumie jednak, dlaczego oddając 33-letnich Raula i Gutiego wydawać pieniądze na piłkarza zaledwie o rok od nich młodszego?

"Bild" i lokalny "Stuttgarter Nachrichten" zapewniają, że Sami Khedira zakomunikował władzom Stuttgartu, iż chce grać w Madrycie. Czy to prawda? Czy Niemiec jest rzeczywiście niezbędny Mourinho, skoro do gry u boku Xabiego Alonso kandydują Gago, Mahamadou Diarra i Lass Diarra? Wszystkim trzem portugalski trener zrobił duże nadzieje.

Bojan i Zlatan w cieniu snajpera

Frustracja czyha też na kogoś w Barcelonie, choć mistrz Hiszpanii także mniej piłkarzy kupił, niż oddał. Do ubiegłorocznego pojedynku "rewolwerowców" Bojan Krkic - Zlatan Ibrahimovic wkracza ten najszybszy: David Villa i nie sposób nawet wyobrazić sobie, by go przegrał. Jednego z tej trójki Pep Guardiola mógłby oczywiście przesunąć na lewe skrzydło, tyle, że to miejsce zajmuje objawienie ubiegłego sezonu - Pedro.

Barca ma nadmiar napastników, niedomiar pomocników. Konieczny jest ktoś do zastąpienia Yaya Toure. Na pozycję defensywnego pomocnika wróci na pewno ulubieniec Guardioli Keita, niepodważalne miejsce w składzie będzie miał nadal Sergio Busquets. Czy klub z Katalonii wygra bój z Arsenalem o Fabregasa (londyńczycy już zaczęli reklamować zbliżający się sezon używając wizerunku Cesca)? Gdyby to się nawet udało, nie bardzo wiadomo jak upchnąć kapitana Arsenalu w podstawowej jedenastce. Czy w tej sytuacji jest sens wydania 40 lub 50 mln euro? Nowy prezes Sandro Rosell i jego ekipa potrzebują spektakularnego sukcesu.

Odzyskanie wychowanka to dla Barcy sprawa honorowa, ale klub ma 452 mln długu. Nowe władze ogłosiły właśnie, że ubiegły sezon nie zakończył się 11-milionowym zyskiem, jak twierdził odchodzący Joan Laporta, ale 77-milionową stratą. Większość wielkich klubów (Real, Manchester, Chelsea, Liverpool) tkwi po uszy w kredytach, Katalończycy nie są wśród nich wyjątkiem. Nagłaśniając sprawę Rosell chce pokazać co zastał po poprzedniku. Długi? To fakt, ale także jedną z najlepszych drużyn świata.

Tylko trzech stoperów w Barcelonie?

Jeśli odejdzie Rafael Marquez Barca będzie miała w kadrze tylko trzech stoperów: Puyola, Pique, G.Milito. Na tej pozycji może grać Abidal zastępowany na boku przez Maxwella lub Adriano. Dziś, w pierwszym sparingu z Valerengą w Oslo Abidal nie wystąpi (za krótko trenował z drużyną). Francuz wraca do klubu odreagować afrykańskie frustracje - ogłosił, że bardzo tęsknił za Guardiolą, by jak najszybciej zapomnieć selekcjonera Domenecha.

Trener Barcelony jest w centrum zainteresowania, tak samo jak Jose Mourinho. Cała Hiszpania zadaje sobie pytanie: kto będzie kolejnym królikiem wyciągniętym przez niego z kapelusza. Dwa lata temu Guardiola wylansował Busquetsa, przed rokiem Pedro - dziś obaj są mistrzami świata. Kto następny? Najwyżej stoją akcje: Thiago Alcantary, Marca Bartraty, Andreu Fontasa, Jonathana Dos Santosa, Marca Muniesy i Oriola Romeu. Trener Barcelony zabrał dziś do Oslo 14 graczy drużyny rezerw. "Tylko" tylu, bo kolejnych sześciu ma kontuzje, lub indywidualny tok przygotowań, a siedmiu jest na mistrzostwach Europy do lat 19.

Guardiola ma równie ciężko, co Mourinho

Po meczu w Oslo Barcelona uda się w przeciwnym kierunku niż Real. Na tournee w Azji już z Leo Messim i Danim Alvesem zagra 4 sierpnia z gwiazdami ligi koreańskiej (w Suelu), a cztery dni później w Pekinie z Guan. Potem powrót do kraju na finisz przygotowań.

W Hiszpanii uważa się, że Guardiola ma tak samo ciężką robotę jak Mourinho. Choć dawno już poukładał to, co Portugalczyk dopiero układa, ale znacznie łatwiej piąć się na szczyt, niż na nim utrzymać. Barcelona tylko raz w historii była mistrzem więcej niż dwa razy z rzędu. W czasach odsuniętego dziś przez Rosella Johanna Cruyffa.

Składy na dziś

Barcelona: Valdes - Alves, Pique, Puyol, Abidal - Busquets, Xavi, Iniesta - Messi, Villa, Pedro. Kluczowi rezerwowi: Ibrahimovic, Keita, Krkic, Maxwell, G.Milito.

Real Madryt: Casillas - Ramos, Pepe, Albiol, Arbeloa - Kaka, Alonso, Lass, Di Maria - Ronaldo, Higuain. Kluczowi rezerwowi: Marcelo, Gago, M. Diarra, Pedro Leon, Canales, van der Vaart.

Porozmawiaj o artykule na blogu Darka Wołowskiego

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje