Barcelona z jednym geniuszem

Bez Xaviego i Iniesty Barcelona wygrała w Saragossie po hat-tricku Leo Messiego, by nie odpuścić Realu Madryt na krok.

"Dlaczego Perez milczy?" - madrycka prasa zastanawiała się nad tym od traumatycznego meczu z Lyonem. Prezes Realu nie przemówił, za to spotkał się w końcu z czołowymi piłkarzami, którzy obiecali mu na otarcie łez tytuł mistrzowski. Zaprzeczali potem swoim słowom aż do 53. min meczu ze Sportingiem Gijon, ale bramka dla gości, obudziła w ich sercach śpiącego lwa.

Reklama

Co prawda przy golu na 1-1 przyjmujący piłkę Van der Vaart pomógł sobie ręką (sędzia nie widział), ale już w 68. min było 3-1 dla Realu, bo 20. bramkę w sezonie zdobył Higuain. Argentyńczyk trafia do siatki co 75 minut i byłby w Madrycie bezdyskusyjnym bohaterem, gdyby nie zawalił meczu z Lyonem. Po trafieniach w pięciu ostatnich spotkaniach bramki nie zdobył Cristiano Ronaldo, który był najaktywniejszy w zapewnieniach Pereza, że królewska drużyna nie zakończy sezonu bez trofeum.

Madryt był w minionym tygodniu miejscem dwóch ważnych spotkań. Drugie było zupełnie oficjalne, dotyczyło finału Champions League na Santiago Bernabeu (22 maja) i pojawił się na nim Paco Gento, jedyny gracz świata, który Puchar Europy wywalczył sześciokrotnie. Sędziwego piłkarza zapytano o reprezentację Hiszpanii, dlaczego w jego czasach nie była tak silna jak teraz, a on bez krępacji odpowiedział: "bo nie mieliśmy Xaviego i Iniesty". Tak oczywiste wyróżnienie pomocników Barcelony nie było przesadą, mogli się o tym przekonać fani w Saragossie, bo Pep Guardiola nie wystawił ani jednego, ani drugiego (Xavi ma kontuzję, Iniesta odpoczywał i wszedł dopiero w 63. minucie).

Na szczęście trener Barcy wystawił trzeciego geniusza - Leo Messiego mającego w ostatnich dniach kłopoty z dziąsłami. Już w piątej minucie nie żałował: Argentyńczyk zdobył bramkę głową, by w 65. min posłać piłkę do siatki drugi raz po niezwykłym slalomie między obrońcami. Genialne zagrania Messiego (25 goli w lidze) były konieczne, bo pomoc złożona z Toure, Keity i Busquetsa udowodniła, iż zwyczajowe hołdy dla Xaviego i Iniesty nie są przesadzone.

Barca miała w Saragossie spore kłopoty, także dlatego, że kolejny słaby mecz zagrał Zlata Ibrahimovic. W 76. min Szwed nie trafił nawet do pustej bramki. Ma 13 goli w tym sezonie i do osiągnięć Samuela Eto'o za którego wymienił go Pep Guardiola (z dopłatą 50 mln), nawet się nie zbliży. Dwie minuty później Messi trzeci raz pokazał Szwedowi jak to się robi, w sytuacji znacznie trudniejszej, a ten, w odpowiedzi, w 83. i 85. min zmarnował dwie sytuacje sam na sam z bramkarzem. W tym czasie rywal okazał się skuteczniejszy doprowadził wynik do 2-3. Wtedy jednak Leo wywalczył karnego, a Ibrahomovic się przełamał.

Messi przeżywa najlepszy okres w tym sezonie. On też miał w tym tygodniu ważne spotkanie. Do Barcelony przybył sam Diego Maradona, by zastanowić się jak wykorzystać dla reprezentacji wielką formę swojego następcy. Takich piłkarzy jak Messi i Higuain, cały świat może mu zazdrościć. Tylko czy On, potrafi to wykorzystać?

DYSKUTUJ Z DARKIEM WOŁOWSKIM NA JEGO BLOGU

CZYTAJ TAKŻE

Barcelona pokonała Real Saragossa 4-2, hat-trick Messiego

Dowiedz się więcej na temat: hat-trick | Madryt | FC Barcelona

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje