Clarence Seedorf - żywa legenda Ligi Mistrzów

Choć urodził się w Prima Aprilis, to na boisku nie ma z nim żartów. Płynie w nim surinamska krew, lecz zaliczył 87 meczów w barwach reprezentacji Holandii. Na największe uznanie zasługuje jednak jego klubowy dorobek. Jest jednym z dwóch piłkarzy na świecie, który wygrywał Ligę Mistrzów aż z trzema klubami, a w sumie Puchar Mistrzów wznosił w górę aż cztery razy! Panie i panowie - oto Clarence Seedorf - żywa legenda Champions League.

To chyba trochę niesprawiedliwe, ale tacy piłkarze jak Clarence Seedorf umykają uwadze kibiców. Może to dlatego, że przyzwyczajają do swojej stałej - wysokiej formy i gry na najwyższym poziomie? A Clarence na najwyższym poziomie gra od kilkunastu lat! W tym czasie zdążyło pojawić się i zgasnąć wiele gwiazd futbolu. Przeminęły czasy takich asów jak Luis Nazario da Lima Ronaldo, Patrick Kluivert, Andrij Szewczenko, Thierry Henry, czy Luis Figo, a on wciąż uprzykrza życie swoim boiskowym rywalom. "To najlepszy z jakim przyszło mi się zmierzyć na boisku. Rzadko spotyka się kogoś takiego, jak on. Nie można spuścić go z oczu nawet na sekundę" - przyznał kiedyś młodszy o niemal dekadę od Seedorfa supergwiazdor Manchesteru United - Wayne Rooney.

Reklama

Bezczelny nastolatek z fryzurą "na Rijkaarda"

Clarence Clyde Seedorf urodził się 1 kwietnia 1976 roku w Paramaribo, w Surinamie, lecz wychował się i dorastał w holenderskim Amsterdamie. To tam również stawiał pierwsze kroki jako piłkarz. Dodajmy od razu, że nie byle jaki piłkarz. W słynnej "szlifierni diamentów" - szkółce Ajaksu od początku uchodził za megatalent i trenerzy wróżyli mu wielką futbolową karierę. I wcale nie dlatego, że nosił podobną fryzurę, jak wielki przed laty Frank Rijkaard...

Potwierdzeniem wielkich umiejętności i dojrzałości piłkarskiej były początki nastoletniego Clarence'a w pierwszej drużynie ze stadionu De Meer (Ajax grał tam do 1996 roku). Zadebiutował w niej w meczu z Groeningen, 29 listopada 1992 roku, licząc sobie dokładnie 16 lat i 242 dni. Imponujące tym bardziej, gdy zdamy sobie sprawę, że żadna ze sław holenderskiej piłki nie debiutowała w młodszym wieku...

Był rok 1992, gdy młody Surinamczyk z holenderskim paszportem zaczął stawiać pierwsze kroki w najlepszej drużynie Eredivisie. I to kroki całkiem śmiałe, a z czasem wręcz bezczelne. Mając sobie za nic konkurencję w postaci starszych kolegów szturmem wdarł się do pierwszego składu Ajaksu i stał się współtwórcą ostatniej złotej ery w historii klubu. W barwach 110-letniego klubu w ciągu trzech lat gry wywalczył dwa mistrzostwa Holandii, dwa Puchary Holandii, superpuchar Holandii, puchar Ligi Mistrzów oraz Puchar Interkontynentalny! Wszystko to przed ukończeniem dwudziestego roku życia. Nic dziwnego, że wyczyny młodego prawoskrzydłowego (na takiej pozycji zaczynał przygodę z dorosłą piłką) zwróciły uwagę. Został dwukrotnie wybrany najlepszym młodym piłkarzem Holandii (w 1993 i 1994 roku), a po triumfie w Champions League Ajax nie był w stanie zatrzymać go na dłużej. Seedorf odszedł do Sampdorii Genua.

"Urodziłem się gotowy" - pisze na swojej oficjalnej stronie 34-letni piłkarz. Gotowy do walki, do zwycięstw i do sukcesów. Być może dlatego w drużynie z Stadio Luigi Ferraris - średniaka Serie A pograł tylko przez jeden sezon. Był podstawowym piłkarzem i jedną z największych gwiazd drużyny, lecz ósme miejsce zajęte przez Sampdorię go nie satysfakcjonowało. Po sezonie bez wahania przyjął propozycję Realu Madryt. Choć kusiła go w tym samym czasie również FC Barcelona, zdecydował się za 5,5 miliona funtów przejść na Santiago Bernabeu.

Rakietą w derbach roztrzaskał Atletico

W Hiszpanii Seedorf stał się właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Urodzony zwycięzca idealnie wpasował się w drużynę, która wówczas przeważnie zwyciężała. Już w pierwszym sezonie w Madrycie strzelił sześć goli, a Real sięgnął po mistrzostwo Hiszpanii. W kolejnym sezonie dokonał czegoś jeszcze większego. Wraz z "Los Blancos" wywalczył dla klubu po 32 latach posuchy Puchar Europy triumfując w Lidze Mistrzów. W finale tych rozgrywek "Królewscy" pokonali 1-0 Juventus. Również w sezonie 1997/1998 Clarence zapisał się w świadomości fanów futbolu na całym świecie strzelając gola sezonu w ligowym meczu z Atletico Madryt. Uderzenie-rakieta z 45 metrów omal nie rozerwało siatki Jose Moliny i do dziś wymieniane jest jako jedno z najpiękniejszych trafień w historii futbolu. Gol-marzenie Seedorfowi przytrafił się w wieku 21 lat.

W Realu Madryt Clarence zdobył wszystko, co mógł zdobyć jako piłkarz, więc nie wahał się, gdy przyszła okazja na zmianę otoczenia i przenosiny do Interu Mediolan. W podjęciu decyzji pomógł mu Guus Hiddink, który nie widział Seedorfa jako podstawowego gracza "Królewskich". Włosi z Giuseppe Meazza skorzystali z okazji i wydając 23 miliony euro stali się posiadaczami karty zawodniczej utalentowanego ofensywnego pomocnika.

Pomocnik sezonu i atleta roku

Kolejny włoski rozdział w karierze Clarence Seedorfa rozpoczął się w 1999 roku i trwa do dziś. Po niespełna trzyletniej przygodzie z Interem Mediolan piłkarz podjął trudną, choć trafną decyzję. Postanowił przenieść się do największego rywala Interu - AC Milan. Kwota transferu wyniosła około 20 milionów euro, lecz dziś z pewnością żaden z działaczy, trenerów, ani kibiców "Rossoneri" nie żałuje centa wydanego na Holendra. Do tej pory Seedorf dla klubu z San Siro wystąpił w 256 meczach i strzelił 41 goli. Ani razu w ośmiu pełnych sezonach dla Milanu nie zszedł poniżej 28 występów w sezonie, będąc zawodnikiem, od którego trenerzy rozpoczynali ustalanie podstawowego składu. Nieważne, czy w pomocy Milanu grali Kaka, Rui Costa, Beckham, Rivaldo czy Ronaldinho - dla Seedorfa zawsze znajdowało się miejsce.

W Milanie Seedorf podwoił swoją kolekcję Pucharów Europy. Sezon 2002/2003 i zwycięstwo po rzutach karnych nad Juventusem przyniósł mu trzecie, a 2006/2007 czwarte zwycięstwo w finale Lidze Mistrzów. Po triumfie nad Liverpoolem Seedorf zapewnił sobie wyjątkowe miejsce w historii futbolu. Stał się pierwszym piłkarzem na świecie, który wywalczył czterokrotnie puchar Ligi Mistrzów. Wcześniej, po pokonaniu Juventusu Clarence został pierwszym graczem, który zdobył Puchar Europy dla trzech różnych klubów. W obu przypadkach co prawda jego rekord wyrównał Kameruńczyk Samuel Eto'o, ale roli pioniera Seedorfowi już nie odbierze. Poza tym snajper Interu jeden z triumfów w Champions League wywalczył jako piłkarz głębokich rezerw Realu Madryt, podczas gdy Holender we wszystkich edycjach Ligi Mistrzów był podstawowym zawodnikiem.

2007 rok był wyjątkowy nie tylko ze względu na zwycięstwo w Champions League. Milan w tym samym roku wywalczył również Superpuchar Europy i wygrał klubowe Mistrzostwa Świata FIFA, a Seedorf otrzymał nagrodę UEFA dla najlepszego pomocnika Europy, a także nagrodę Toretta dla najlepszego atlety Starego Kontynentu.

Uzupełniając te dane, można przypomnieć jeszcze, że Seedorf jest najbardziej utytułowanym piłkarzem w historii holenderskiej piłki. Żaden z graczy z "kraju tulipanów" nie zdobył większej ilości trofeów, niż 34-letni wychowanek Ajaksu. Boiskowe zasługi Clarence'a docenił legendarny Pele, umieszczając go na liście 125 najlepszych "żyjących" piłkarzy świata.

Filantrop Nelsona Mandeli

Poza boiskiem Clarence Seeforf nie próżnuje i poświęca się akcjom charytatywnym. W 2005 roku założył fundację "Mistrzowie Dzieciom", która jest organizacją non-profit i ma na celu pomoc głodującym i cierpiącym dzieciom w krajach dotkniętych głodem, wojnami, czy klęskami żywiołowymi.

Ponadto Seedorf jest jednym z kilku ambasadorów fundacji Nelsona Mandeli, obok Patrice Motsepe, Tokyo Sexwale, Davida Rockefellera, Peggy Dulany i Billa Clintona. Działający jako tzw. "Legacy Champion" piłkarz angażuje się w pracę jako filantrop szerzący edukację poprzez sport na całym świecie.

Oprócz tego zawodnik jest właścicielem "On International", sportowej firmy menedżerskiej, a także właścicielem restauracji "Fingers".

Nazwiska Clarence'a Seedorfa próżno za to szukać w rubrykach towarzyskich i plotkarskich. Od lat jest żonaty, ma czwórkę dzieci. Stroni od alkoholu, prowadzi higieniczny tryb życia i dla tysięcy ludzi na całym świecie uchodzi za wzór do naśladowania. Jeśli po przeczytaniu tego tekstu, chcesz zobaczyć go na boisku po raz kolejny, to masz na to okazję już za tydzień. W starciu gigantów AC Milan zmierzy się na Santiago Bernabeu z Realem Madryt. Zacierając ze zniecierpliwienia ręce, już teraz zapraszamy na to emocjonujące spotkanie. I radzimy - zwróćcie uwagę na piłkarza z numerem "10" na czerwono-czarnej koszulce. Takich jak on w dzisiejszym futbolu naprawdę jest już niewielu...

Zobacz terminarz, tabelę i wyniki Grupy G Ligi Mistrzów

Clarence Seedorf na filmie autorstwa kibiców AC Milan:

Dowiedz się więcej na temat: "Mistrz" | AC Milan | kroki | milan | Liga Mistrzów | Madryt | Puchar | legenda | Clarence Seedorf

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje