Cristiano Ronaldo nie za wszelką cenę

Florentino Perez po powrocie na fotel prezydenta Realu Madryt porzucił agresywną politykę wobec innych klubów, którą uprawiał w czasie swojej pierwszej kadencji w "Piłkarskim Białym Domu".

Hiszpan, który niemal dopiął zakup z Milanu Brazylijczyka Kaki, w sprawie transferu Francka Ribery'ego chciałby spotkać się, jak sam podkreśla, ze "swoimi przyjaciółmi z Bayernu". Teraz Perez postanowił wyciągnąć pojednawczą dłoń w stronę Manchesteru United, któremu chciałby podkraść Cristiano Ronaldo. Nazwisko Portugalczyka było łączone z transferem na Santiago Bernabeu już latem minionego roku, ale wtedy Ronaldo nie zdecydował się na przeprowadzkę. Wydawało się, że po objęciu schedy przez Pereza 24-letni pomocnik w końcu założy śnieżnobiałą koszulkę "Królewskich". Jednak "Biały Rekin" zaskoczył wszystkich deklarując, że bardziej od sprowadzenia Ronaldo, zależy mu na dobrej komitywie z klubem z Old Trafford. - Jeśli pewnego dnia Ronaldo zagra dla Realu Madryt, będzie to dla nas wielki zaszczyt. Jednak jeśli miałbym wybierać między przyjaźnią z Manchesterem United, a zakupem Ronaldo, wybrałbym przyjaźń - wyjaśnił prezydent. - Nigdy nie mówiłem, że Ronaldo przyjdzie do nas w czerwcu. To aroganckie i fałszywe stwierdzenie - dodał. - Chcę zbudować nić porozumienia między klubami. Poza tym, jeśli uda się dopiąć transfer Kaki, to mogę zapewnić, że wciąć będziemy mieć dobre relacje z Milanem i Adriano Gallianim - uważa Perez.

Dowiedz się więcej na temat: Madryt | Florentino Perez | Cristiano Ronaldo | Za wszelką cenę

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje