Drużyna 11. kolejki Primera Division

Real i Barcelona uciekają rywalom, Deportivo wraca do bezbramkowych remisów; Valencia nareszcie wygrywa w lidze; Getafe nie może zwyciężyć w żadnych rozgrywkach od sześciu meczów; Malaga notuje pierwszy triumf na własnym stadionie. W jedenastej kolejce nie zabrakło porywających spotkań i interesujących wydarzeń. Którzy piłkarze zasłużyli na wyróżnienie?

Nie jest do rozstrzygnięcia, czy interwencję bramkarza, nogami zatrzymującego strzał z rzutu karnego, należy uznać za przypadkową i szczęśliwą czy wypracowaną i genialną. Jeżeli to przejaw wyrafinowanych umiejętności, to wybór Carlosa Kameniego na bramkarza kolejki nie powinien zaskakiwać. Tym bardziej, że poza obroną "jedenastki", Kameruńczyk wyszedł zwycięsko z sytuacji sam na sam z Markusem Rosenbergiem.

Reklama

Marcelo grał niedokładnie i gubił piłki, ale nie wrastał w murawę w kluczowych momentach jak Joan Capdevila (Villarreal), przebywał na boisku dłużej niż Antonio Lopez (Atletico), nie faulował na czerwoną kartkę jak Maxwell (Barcelona) i miał o wiele więcej pracy niż Didac (Espanyol) czy Domingo Cisma (Racing). Do jedenastki kolejki defensor Realu trafia metodą eliminacji. Nie zachwycali również i prawi obrońcy. Jesus Gamez wywoływał stosunkowo niewiele zamieszania pod własnym polem karnym i całkiem sporo w pobliżu bramki Levante, której słupek obił po strzale głową.

W leniwym meczu na Estadio Mestalla piłkarze Getafe tylko sporadycznie wybierali się pod bramkę Valencii, a kiedy już tam docierali, na ich drodze stawał Ricardo Costa. Niemal bezbłędny w interwencjach Portugalczyk przysłużył się drużynie szczególnie w pierwszej połowie, gdy naprawił fatalny błąd Davida Navarro. Alberto Botia powinien być niekwestionowanym bohaterem kolejki. Nie do przejścia dla piłkarzy Realu, zablokował tysiące strzałów i przeciął miliony podań. Wspaniały występ zepsuł bezsensowny, brutalny faul na Cristiano Ronaldo. Sfrustrowany porażką Botia polował na nogi gwiazdy Realu, nie na piłkę, więc arbiter wyciągnął czerwony kartonik. Ale stało się to w 93. minucie, czyli Sporting stratę odczuje dopiero za tydzień.

Kibice Malagi doczekali się pierwszych punktów wywalczonych na własnym stadionie dzięki fatalnym pudłom piłkarzy Levante oraz niezliczonym dryblingom i bramce Eliseu, zdobytej potężnym strzałem z dystansu. Royston Drenthe, etatowy egzekutor rzutów wolnych Herculesu, kilka razy precyzyjnie dośrodkował na głowę partnerów, ale gdy zrozumiał, że tamci spudłują z każdej pozycji, postanowił bezpośrednio uderzać na bramkę Claudio Bravo. Zdobył pięknego gola, pieczętującego zwycięstwo nad Sociedad i uzasadniającą miejsce szalonego skrzydłowego w naszym zestawieniu.

Bezbarwny Renato snuł się po murawie Estadio La Romareda unikając gry, dlatego zadania spajania ataku i defensywy Sevilli musiał podjąć się Didier Zokora. Atletycznie zbudowany pomocnik specjalizował się w destrukcji i wytrwale przecinał akcje Realu Saragossa.

"Valencia pokonałaby tak grające Getafe nawet gdyby Unai Emery wystawił w środku pomocy Ritę Barberę" - napisał na blogu Gauden Villas, felietonista "Superdeporte". Być może szanowna prezydent miasta Walencja nie wypadłaby źle na boisku, ale z całą pewnością nie aż tak dobrze, jak Tino Costa, autor bramki numer 4000. strzelonej w lidze przez Valencię. Gdyby nie elektryzująca akcja Argentyńczyka, który przyjął piłkę klatką piersiową i huknął z powietrza prosto w okienko, wpadając w pole karne na pełnym biegu, kibice z Estadio Mestalla po pierwszej połowie poumieraliby z nudów. Po przerwie Tino mógłby dopisać sobie na konto asystę, gdyby David Navarro nie strzelał drugiej bramki Valencii na raty.

Leo Messi nie radził sobie najlepiej z defensywą Villarrealu w pierwszej połowie szlagieru na Camp Nou i często gubił piłki w dryblingach, ale już po przerwie pokazał pełnię swojego kunsztu. Zwinny Argentyńczyk, zbyt zwinny dla obrońców Żółtej Łodzi Podwodnej, dopisał na swoje konto dwie bramki, dlatego Cristiano Ronaldo nie powinien jeszcze się zastanawiać, w jakiej gablocie umieścić puchar dla najlepszego strzelca ligi.

Artykuły w "Marce" wywołują cuda - dzięki nim napastnicy odzyskują formę, a trenerzy okazują miłosierdzie. Niedawno madrycki dziennik "uśmiercał" Karima Benzemę, sugerując, że Jose Mourinho wypędzi niesfornego Francuza zimowym oknem transferowym. Skończyło się na bramkach i asystach Benzemy, dających Realowi bezcenne punkty. W ubiegłym tygodniu "Marca" ogłosiła konflikt na linii Diego Forlan - Quique Flores i sugerowała transfer Urugwajczyka do Realu Madryt. W niedzielę najlepszy piłkarz ostatniego mundialu sam strzelił dwie bramki i asystował przy trzeciej, a trener Flores oznajmił, że z Forlanem i Aguero w formie jego Atletico jest nieskończenie lepszym zespołem. O przeprowadzce Forlana nie ma już mowy.

Jedenastka kolejki: Kameni (Espanyol) - Gamez (Malaga), Ricardo Costa (Valencia), Botia (Sporting), Marcelo (Real Madryt) - Eliseu (Malaga), Tino Costa (Valencia), Zokora (Sevilla), Drenthe (Hercules) - Messi (Barcelona), Forlan (Atletico)

Ławka rezerwowych: Casillas (Real Madryt), Carvalho (Real Madryt), Bertolo (Saragossa), Griezmann (Sociedad), Iniesta (Barcelona), Reyes (Atletico), Villa (Barcelona)

Iker Casillas potrafił zachować pełną koncentrację przez cały mecz. Nie był bombardowany strzałami, nie musiał łamać praw fizyki, by wyłapywać piłki zmierzające w okienko, ale kilkakrotnie popisał się czujnością i opanowaniem, a raz niebywałym refleksem. O to by sytuacji, w których Iker musiał dowodzić swojej klasy, było jak najmniej, sumiennie dbał Ricardo Carvalho.

Andres Iniesta tradycyjnie wykonywał swoje mikro-dryblingi i ruchy robaczkowe z piłką, wypracowując Barcelonie przewagę w środku pola nad Villarrealem, najmocniejszym przecież w drugiej linii. Wprowadzony na boisko po przerwie Nicolas Bertolo poderwał Saragossę do walki, stworzył sobie i kolegą kilka okazji i wykorzystał jedną z nich, omal nie wydzierając punktów Sevilli. Jose Antonio Reyes rozpoczynał większość akcji Atletico, kiwał obrońców Osasuny na lewo i prawo i sprokurował drugą żółtą kartkę dla Nacho Monreala.

Antoine Griezmann wyprowadził Real Sociedad na prowadzenie i nie był daleko od kolejnego trafienia. Harujący na skrzydle David Villa dynamiczną akcją, zakończoną pewnie zdobytą bramką, podciął skrzydła Villarrealowi.

Nagrody specjalne i okolicznościowe wyróżnienia:

Nagroda im. Słonia Trąbalskiego - Riki i Lopo (Deportivo). Gwiazdy Deportivo ponownie zapomniały sztuki trafiania do siatki. Nawet do pustej bramki. Z dwóch metrów. Riki nie sięgnął piłki głową, a Lopo strzelił pod siebie, co naprawdę wymagało nie lada fantazji. Nic dziwnego, że nieszczęsny Miguel Lotina nie może sypiać po nocach, a na meczu gryzie bliżej niezidentyfikowane papiery.

Nagroda im. Antoniego Alvareza - Juan Manuel Lillo (Almeria). Był już w tym sezonie trener, który spektakularnie rozstał się z posadą - Antonio Alvarez dokonał rewolucji w składzie Sevilli na mecz z Herculesem, w efekcie stracił punkty i pracę. Bardzo niepewny swojej przyszłości Lillo dał swoim największym gwiazdom odpocząć w meczu z Bilbao, choć w dwóch kolejnych spotkaniach zmierzy się z Barceloną i Valencią. Kombinuje Lillo odważnie - jeśli urwie "Blaugranie" punkty, wypowiedzenia pewnie nie dostanie.

Klątwa kolejki, nagroda im. Tutenchamona - lewi obrońcy. Koikili, Castillo, Monreal, Fernando Navarro - czterech lewych defensorów ujrzało w minionej kolejce czerwone kartki. Powinien do nich dołączyć jeszcze Maxwell, ale arbiter Delgado Ferreiro postanowił postarać się o nagrodę im. Miłosiernego Samarytanina.

Klątwa miesiąca - lewi obrońcy Athletiku Bilbao. W dwóch kolejnych ligowych meczach czerwone kartki zdobyło trzech lewych defensorów "Los Leones". W potyczce z Villarrealem wyleciał Aurtenetxe, spotkania z Almerią nie dokończył Koikili, a w ślad za nim niedługo potem poszedł Castillo, wprowadzony na boisko, by zabezpieczyć dziurę na lewej flance.

Jasnowidz kolejki - Quique Flores. Widząc co się dzieje z lewymi obrońcami w tej kolejce, Quique Flores zmienił w przerwie Filipe Luisa, który miał na koncie żółty kartonik za kopnięcie rywala w szyję. Podziałało, z boiska wyleciał lewy obrońca Osasuny, Nacho Monreal.

Nagroda im. Renaty Mauer - Nacho Monreal. Zanim Monreal przedwcześnie opuścił boisko, popisał się nie lada celnością - wybijając piłkę na aut, trafił w rękę sędziego liniowego. Chorągiewka efektownie obracała się w powietrzu i wylądowała kilkanaście metrów dalej.

Cytat kolejki - Iker Muniain. "Czterdzieści tysięcy na jedenastu to nie jest gra przeciwko liczniejszym" - stwierdził po meczu z Almerią młody gwiazdor Bilbao. Baskowie bronili się w dziewiątkę, ale niesieni donośnym dopingiem, powstrzymali na "La Catedral" napór rywali.

Łukasz Kwiatek

Primera Division - wyniki, strzelcy bramek, składy, terminarz, tabela

Dowiedz się więcej na temat: Diego Forlan | kolejka | Real Madryt | Valencia CF | Primera Division | FC Barcelona

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje