Drużyna 36 kolejki Primera Division

Nie ma cudów, których nie mogłaby dokonać drużyna walcząca o utrzymanie - taki wniosek nasuwa się po 36. rundzie hiszpańskiej ekstraklasy. Kompletu punktów z zespołem z dołu tabeli nie wywalczyła nawet Barcelona, choć akurat "Dumę Katalonii" remis z Levante w pełni uszczęśliwiał - wystarczył do zdobycia mistrzostwa. - Z takimi typami zajdziemy na koniec świata - rozpływał się w pochwałach nad swoimi podopiecznymi po meczu z Sevillą Jose Luis Mendiliba, trener Osasuny, która ostatnio zaczęła gustować w uciekaniu spod gilotyny.

Szans na utrzymanie nie miała już Almeria, jednak godnie żegna się z Primera Division. Trener Roberto Olabe przeciwko Villarrealowi wystawił rezerwowego bramkarza, 36-letniego Estebana, który dwukrotnie wyszedł zwycięsko z bezpośrednich pojedynków z Nilmarem i zachował czyste konto.

Reklama

Do poziomu katastrofalnie grających partnerów z defensywy, niemiłosiernie ogrywanych przez zawodników Espanyolu, udało się nie zniżyć Bruno Saltorowi. 30-latek z powodzeniem uczestniczył w akcjach ofensywnych Valencii, w jednej z nich asystował przy golu Roberto Soldado. Katarscy szejkowie, od niespełna roku szczęśliwi właściciele Malagi, już na pewno utrzymają swój przyczółek w Primera Divison. Andaluzyjczycy pokonali Sporting Gijon 2-0, a wynik tego spotkania ustalił Eliseu.

Ahsan Ali Syed, indyjski właściciel Racingu Santander, mógł odtańczyć swój bollywoodzki taniec radości, ponieważ również jego kosztowna zabawka wygraną nad Atletico zagwarantowała sobie uczestnictwo w kolejnych rozgrywkach Primera Division. Rywalom nie wychodziło zbyt wiele, bowiem bez zarzutu spisywała się defensywa Racingu, z Brazylijczykiem Henrique na czele. Levante nie przeszkodziło Barcelonie w przypieczętowaniu mistrzostwa, ale nie pozwoliło rywalom zgarnąć komplet punktów. W utrzymaniu remisu pomogło doświadczenie Sergio Ballesterosa, który może nie biega już po boisku jak młodzieniaszek, ale dobrze wie jak się ustawić, żeby zagrodzić rywalom drogę do bramki.

Gola dla Barcelony na wagę remisu, wystarczającego do zdobycia mistrzostwa kraju, strzelił cichy bohater wielu spotkań "Dumy Katalonii" - Seydou Keita. Porównywalnie cenny - przy zachowaniu odpowiednich proporcji - może okazać się dla Realu Sociedad gol Mikela Aranburu. Dzięki ofiarnie grającemu pomocnikowi "La Real" pokonał w bezpośrednim starciu rywala w walce o utrzymanie - Real Saragossę.

- Z takimi typami zajdziemy na koniec świata - rozpływał się w pochwałach nad swoimi podopiecznymi po meczu z Sevillą Jose Luis Mendilibar, trener Osasuny, która ostatnio zaczęła gustować w uciekaniu spod gilotyny. "Los Rijillos" w drugim meczu z rzędu w końcówce zdołali odrobić straty i zapewnić sobie wygraną. Samego siebie w stwarzaniu kolegom stuprocentowych sytuacji przechodził Javier Camunas, a dwa jego podania bezbłędnie wykorzystał Kike Sola. Sevilla wyjechała z Pampeluny bez punktów, choć do przerwy wygrywała po dwóch bramkach wypracowanych przez Diego Perottiego. Argentyńczyk dokładnie wrzucił piłkę na głowę Alvaro Negredo, zaliczając asystę, a niedługo potem omal nie zdobył cudownej bramki. Ostatecznie piłkę odbitą od słupka po zagraniu Perottiego ponownie do siatki wprowadził Negredo.

Pokonanie Realu Madryt - taki cel wyznaczyli Getafe na obecny sezon nowi właściciele podmadryckiego klubu - arabska grupa inwestycyjna z Dubaju. Choć Królewscy nie zmienią już swojej ligowej pozycji, o odpuszczeniu starcia z "Blanquiazulas" nie było mowy - piłkarze Realu postanowili zrobić wszystko, by Cristiano Ronaldo wygrał snajperski wyścig z Leo Messim. Gra pod Portugalczyka przyniosła znakomite efekty - Ronaldo ustrzelił kolejnego hattricka w sezonie. Nieodwołalnej już koronacji Cristiano na króla strzelców, jak to ujęła "Marca", dokonał Mesut Oezil, autor dwóch asyst.

Jedenastka kolejki: Esteban (Almeria) - Bruno (Valencia), Henrique (Racing), Ballesteros (Levante), Eliseu (Malaga) - Camunas (Osasuna), Aranburu (Sociedad), Keita (Barcelona), Perotti (Sevilla) - Ronaldo (Real Madryt), Kike Sola (Osasuna)

Rezerwowi: Varas (Sevilla), Abidal (Barcelona), Valeron (Deportivo), Joaquin (Valencia), Kennedy (Racing), Oezil (Real Madryt), Negredo (Sevilla)

Niezbyt często się zdarza, by można było wychwalać bramkarza, który trzykrotnie musiał wyciągać piłkę z siatki. Javi Varas wprawdzie nie uratował Sevilli przed porażką w Pampelunie, ale z pewnością sprawił, że wynik nie osiągnął monstrualnych rozmiarów.

Levane podjęło walkę z Barceloną, w wyniku czego pole karne bramki Victora Valdesa często gościło ekspedycje "Żab". Eric Abidal nie mógł zatem narzekać na brak pracy i w swojej strefie radził sobie doskonale. Deportivo wystarczyło ambicji i woli walki do pokonania na własnym boisku bezbarwnego Bilbao, a obecnych reprezentantów Hiszpanii - Javiego Martineza, Andoniego Iraolę i Fernando Llorente - zupełnie przyćmił niemal już 36-letni Juan Carlos Valeron, legendarny lider "Superdepor" i gwiazdor "Czerwonej Furii".

Joaquin robił co chciał z obrońcami Espanyolu i pokazał, że ciągle niewielu piłkarzy może mu dorównać pod względem dryblingu. Kennedy, największy specjalista w Racingu od stałych fragmentów, bezpośrednim trafieniem z rzutu wolnego i serią dokładnych podań pogrążył Atletico, wciąż niepewne gry w europejskich pucharach.

Indywidualne nagrody i specjalne wyróżnienia

Nagroda im Herculesa Poirota - Valentin Botella. Prezydent Herculesa Alicante z łatwością wytropił podstawowego winnego degradacji jego drużyny - jest nim Royston Drenthe. Botella oskarżył Holendra o zepsucie atmosfery w szatni, co poskutkowało serią porażek, zapominając dodać, że Drenthe próbował porzucić klub z Alicante dlatego, że przestał otrzymywać pensję.

Nagroda im. teorii względności - Nilmar. Ciężar obowiązku zdobywania bramek przytłoczył Nilmara i wywołał lokalne zakrzywienia czasoprzestrzeni. Brazylijczyk ostatnią bramkę w lidze strzelił pod koniec lutego, był to jego jedyny jak dotąd gol w rundzie rewanżowej, choć Nilmar zawsze należy do najbardziej aktywnych zawodników "Żółtej Łodzi"

Nagroda im. całkowitego zaćmienia słońca - Diego Forlan. Najlepszy piłkarz ubiegłorocznego mundialu, największa gwiazda Atletico - Diego Forlan - od siedmiu kolejek jest wyłącznie rezerwowym, a ostatnią bramkę zdobył na początku marca. Władze "Colchoneros" już nie ogłaszają, że Urugwajczyk nie jest na sprzedaż. Wygląda na to, że wyjście Forlana z mroku możliwe będzie dopiero w nowym klubie.

Oscar w kategorii film dokumentalny - Almeria. Władze klubu przygotowują płytę DVD z nagraniami błędnych decyzji arbitrów, przez które - ich zdaniem - sędziowie ograbili klub z Andaluzji z 12 do 15 punktów. Taka liczba pozwoliłaby im ciągle walczyć o utrzymanie.

Łukasz Kwiatek

Dowiedz się więcej na temat: Primera Division

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje