Drużyna 9. kolejki Primera Division

Nieprzerwana seria sześciu zwycięstw Levante wygląda coraz bardziej dziwacznie. Nie dlatego, że "Granotes" w efekcie wygodnie rozsiedli się na fotelu lidera Primera Division, ale dlatego, że wygrywanie przychodzi im coraz łatwiej.

Zwycięstwa Levante nie są przypadkowe. Tym razem w starciu z rewelacją rozgrywek żadnych szans nie miał Villarreal, upokorzony przed własną publicznością. Bramkowym łupem podzielili się Juanlu i Kone, a "Amarillos" nie byli w stanie odpowiedzieć, bo Giuseppe Rossi przez cały mecz bezradnie odbijał się od twardych i nieustępliwych defensorów rywali.

Reklama

W hiszpańskiej prasie pisze się o "skandalicznym" ("Marca) i "najbardziej pokornym" ("El Pais") liderze, który "rządzi w lidze etykietowanej jako liga gwiazd, rozgrywki Realu Madryt i FC Barcelony, pojedynek Cristiano Ronaldo i Leo Messiego, Jose Mourinho i Pepa Guardioli" ("ABC"). W opanowaniu tabeli Levante, prowadzonemu przez debiutanta w Primera Division, Juana Ignacio Martineza, nie przeszkodził najmniejszy budżet w lidze - zaledwie 21 mln euro, Real Madryt więcej wydaje na pensje Kaki i Cristiano - ani kadra oldbojów. Średnia wieku wyjściowej jedenastki w spotkaniu z Villarrealem wyniosła 31 lat. Średnia wieku defensywy, tej samej, która dopuściła do tej pory do utraty zaledwie trzech goli - niemal 35 lat.

Chyba nikt nie ma wątpliwości, że weterani Levante w końcu opadną z sił lub nabawią się urazów, ale nie przeszkadza to nikomu cieszyć się chwilą. Pierwsze w ponad stuletniej historii samodzielne prowadzenie w Primera Division fani fetowali do późnej nocy.

Więcej niż bramkarz

Powody do radości mieli także kibice Sevilli, której udało się wyjechać z punktem z Camp Nou i pozostać jednym z trzech - obok Barcelony i Levante - niepokonanych zespołów tegorocznych rozgrywek. Szkoleniowiec Andaluzyjczyków Marcelino Garcia Toral zdawał sobie sprawę z tego, że Barca w lidze na własnym boisku strzela rywalom średnio ponad pięć goli na mecz, dlatego postawił na defensywę. Goście poruszali się po boisku jak po polu minowym - ostrożnie i wyraźnie niechętnie do przodu - nie ryzykowali żadnego gwałtownego zrywu i zagęszczali obronę do tego stopnia, że większość szybkich, płaskich podań Xaviego czy Andresa Iniesty grzęzła w gąszczu nóg obrońców. Najczęściej - u dolnych kończyn Federico Fazio lub Martina Caceresa.

Ale największe honory należą się Jakiemu Varasowi, stałemu bywalcowi kilku ostatnich edycji "Drużyny kolejki Primera Division". Niezliczone interwencje w trakcie meczu, zwieńczone obroną rzutu karnego w dramatycznych okolicznościach, zrobiły z Varasa postać tygodnia w światowym futbolu. Sprezentowanego przez łaskawego dla Barcelony arbitra Iturralde Gonzaleza rzutu karnego nie zdołał wykorzystać w doliczonym czasie Leo Messi.

Real skuteczniejszy od Malagi; Isco - narodziny kolejnej gwiazdy?

Real Madryt w Maladze zrobił swoje do przerwy. Angel Di Maria idealnie wrzucał, Gonzalo Higuain i Cristino Ronaldo strzelali, Portugalczyk aż trzykrotnie. "Królewscy" prowadzili 4-0 i robili pod bramką rywali co chcieli. Obraz gry uległ zmienia w drugiej połowie, gdy pewny zwycięstwa Real przestał naciskać. Rozhulał się wtedy tercet ofensywnych pomocników Malagi - Joaquin Sanchez, b>Santi Cazorla oraz Isco - jednak Iker Casillas wyjątkowo złośliwie parował wszystkie strzały i za nic w świecie nie chciał dać się pokonać. Dzięki bramkarzowi Realu - i poprzeczce, sporadycznie obijanej przez napastników gospodarzy - końcowy wynik wydaje się wynaturzeniem tego co działo się na boisku. Obydwa zespoły zadawały ciosy, ale tylko jeden odnosił rany.

Bodaj najskuteczniej defensorów Realu w murawę La Romareda wkręcał najmłodszy na boisku, 19-letni Isco, którego od dawna podejrzewano o skrywanie gigantycznego talentu, ale dopiero teraz, dzięki milionom naocznych świadków, można go o to wprost oskarżyć.

Valencia pudłuje, Muniain znów bohaterem

Przed podobnymi zarzutami nijak nie może się już bronić rówieśnik Isco, Iker Muniain. Gwiazdor Bilbao, niezwykle trudny do zatrzymania i wręcz niemożliwy do upilnowania, zapewnił swojej ekipie punkt w meczu z Valencią, zdobywając pierwszą bramkę w spotkaniu.

"Nietoperze" niezdarnie dążyli do wyrównania, wymieniając podania po obwodzie pola karnego Bilbao, bez lepszego pomysłu na przebicie się przez zasieki Basków. Ostatecznie remis uratował Roberto Soldado, dzięki wymyślnemu podaniu wykonanemu przez Evera Banegę. To nie było pierwsze zagranie Banegi, które powinno przynieść Valencii gola, ale napastnicy "Los Ches" długo nie mogli wstrzelić się w światło bramki.

Znacznie lepiej wyglądała defensywa Valencii, oparta na Victorze Ruizie i Mehmecie Topalu. Pukający do drzwi reprezentacji Hiszpanii Ruiz imponował opanowaniem przy wyprowadzaniu piłek i w rajdach zapuszczał się aż pod obce pole karne, zaś Topal nie pozwalał żadnemu podaniu ani żadnemu prowadzącemu piłkę rywalowi przemknąć obok siebie.

Betis tonie, Sporting się wynurza

Taktyka Realu Betis już wyraźnie się nie sprawdza. Po czterech wygranych nadeszła seria czterech porażek z rzędu, choć styl Betisu w trakcie sezonu nie zmienił się w żaden sposób. "Verdiblancos" nadal tworzą wiele sytuacji, ale są mistrzami w marnowaniu nawet najbardziej klarownych. Porażka z Rayo jest podwójnie bolesna - górą okazał się inny beniaminek, w dodatku prezentujący styl podobny do Betisu - oparty na indywidualnych popisach, a nie wytrenowane schematach. Najwięcej tych popisów na Estadio Benito Villamarin wykonał Lass, autor jednej z bramek.

Przy wsparciu żywiołowo reagujących kibiców pierwszego triumfu swoich zawodników doczekał się trener Manolo Preciado. Jego Sporting Gijon pokonał Granadę 2-0, a prasa bohaterem meczu obwołała Davida Barrala. Dzięki wygranej, czerwono-biali po pięciu kolejkach opuścili ostatnie miejsce w tabeli.

Drużyna 9. kolejki Primera Division według INTERIA.PL:

Jedenastka kolejki: Javi Varas (Sevilla) - Federico Fazio (Sevilla) , Victor Ruiz (Valencia), Diego Godin (Atletico) - Ever Banega (Valencia), Raul Garcia (Osasuna) - Angel Di Maria (Real Madryt), Iker Muniain (Bilbao), Juanlu (Levante) - Lass (Rayo), Cristiano Ronaldo (Real Madryt)

Ławka rezerwowych: Iker Casillas (Real Madryt), Martin Caceres (Sevilla), Mehmet Topal (Valencia), Joan Verdu (Espanyol), Isco (Malaga), Kone (Levante), David Barral (Sporting)

Nagroda im. Michała Anioła - Fernando Roig. Wyraźnie daje o sobie znać anielska cierpliwość prezesa Villarrealu do trenerów. Choć "Amarillos" są największym rozczarowaniem w sezonie, porażki ligowe przeplatają głównie klęskami w europejskich pucharach, Juan Carlos Garrido ciągle utrzymuje posadę, a w mediach nie ma nawet śladu plotek o poszukiwaniach jego następcy. Wystarczy Roigowi cierpliwości po czekających Villarreal meczach z Realem Madryt i Manchesterem City?

Dowiedz się więcej na temat: Levante | Primera Division | Pep Guardiola | kaka | Jose Mourinho

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje