Fertikowski: Mieliśmy szczęście, bo nie trafiliśmy na Chińczyków, ale ze słabymi też nie graliśmy

Paweł Fertikowski wraz z Katarzyną Grzybowską weszli do ćwierćfinału pingpongowych mistrzostw świata w mikście. - W porównaniu z poprzednim czempionatem globu, który odbył się przed dwoma laty w Paryżu, awansowaliśmy rundę wyżej. Ktoś może powiedzieć, że mieliśmy szczęście, bo nie trafiliśmy na Chińczyków, ale ze słabymi też nie graliśmy. Mogliśmy odpaść już w pierwszej rundzie, bowiem z Włochami Leonardo Muttim i Giorgią Piccolin przegrywaliśmy 0:2 w setach. Wygraliśmy ten pojedynek głównie charakterem - powiedział 24-letni Fertikowski.

Brązowy medal Li Qian (SPAR-Zamek Tarnobrzeg) w deblu oraz "ósemka" Fertikowskiego (Dartom Bogoria Grodzisk Mazowiecki) i Grzybowskiej (SKTS Sochaczew) w mikście - to najlepsze wyniki reprezentantów Polski w turnieju w chińskim Suzhou.

Reklama

Paweł Fertikowski wraz z Katarzyną Grzybowską pokonali m.in. Czechów Tomasa Konecnego i Hanę Matelovą oraz Słowaków Lubomira Pisteja i Barborę Balazovą.

- W 1/16 finału Pistej i Balazova zwyciężyli silny singapurski duet Yang Zi - Yu Mengyu, co ma swoją wymowę. Szkoda, że nie udało się zdobyć medalu, ale świetnie przeciwko nam grał w ćwierćfinale reprezentant Hongkongu Wong Chin Tung z Morlin Ostróda (w duecie z Doo Hoi Kem - przyp. red.). W pierwszej partii my jednak prowadziliśmy 10:9, w drugiej 10:7. Przegraliśmy obie i zeszło z nas powietrze - dodał.

Leworęczny pingpongista Dartomu Bogorii od dłuższego czasu tworzy duet z praworęczną 26-letnią zawodniczką SKTS Sochaczew. W finale tegorocznych mistrzostwach kraju pokonali Magdalenę Sikorską i Jakuba Perka 3:0.

- Niestety, nie mamy zbyt wiele okazji potrenować miksta, bowiem Kasia Grzybowska na co dzień jest w Gdańsku. Z pewnością byłoby łatwiej, gdyby ta konkurencja była w programie igrzysk olimpijskich. Planowaliśmy występ w mistrzostwach Europy w grze mieszanej, które są obecnie oddzielną imprezą, ale się nie udało - stwierdził Fertikowski.

Podczas MŚ 2013 Fertikowski i Grzybowski pokonali m.in. dwukrotnych mistrzów kontynentu Rumunów Elizabetę Samatę i Andreia Filimona oraz Niemców Petrissę Solję i Patricka Franziskę.

- Oczywiście marzeniem jest medal w mikście w kolejnych mistrzostwach świata, w 2017 roku, ale być może wynik z Suzhou pozostanie życiowym osiągnięciem w tej specjalności - ocenił.

Po powrocie do Polski, Fertikowski wrócił do treningów z Dartomem Bogorią. We wtorek 12 maja obrońcy tytułu rozegrają pierwszy mecz z Olimpią-Unią Grudziądz w finale superligi.

- Za nami już szczegółowa analiza mistrzostw przeprowadzona przez trenera Tomasza Redzimskiego. Przemyśleń i wniosków jest sporo. Najbliższym zadaniem jest powtórzenie sukcesu z poprzednich rozgrywek ligowych. Mój indywidualny bilans wynosi 8-6 i jest słabszy niż rok temu, ale do superligi trafiło wielu znakomitych zawodników, np. Słowak Wang Yang z Olimpii-Unii, któremu dwukrotnie uległem po ciężkich pojedynkach - zakończył.

Dowiedz się więcej na temat: Paweł Fertikowski | tenis stołowy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje