Gdy Mourinho i Guardiola wyskakują z ekranu

Na zaproszenie Canal + Gran Derbi miałem przyjemność obejrzeć w technologii 3D. Trzeci wymiar sprawdza się najbardziej przy zbliżeniach, czy najazdach na trybuny. Wówczas odnosisz wrażenie, jakbyś był nam Camp Nou.

Reklama

Sądząc po reakcji kibiców zebranych w "Sport Pubie" większość krakowian trzymało za "Barcą", a barman paradował w jej koszulce. Pod Wawelem pamiętają, że triumfalny marsz maszynki do wygrywania meczów Pepa Guardioli zaczął się od dwumeczu z Wisłą Kraków w eliminacjach do Ligi Mistrzów (4-1).

Gran Derbi, to temat dnia, tygodnia, miesiąca. Zdominował rozmowy Polaków choć trochę interesujących się piłką. Kolega na obiedzie między jedna a drugą łyżką rosołu mówi do mnie: "Barca miała sześćset celnych podań! Aż 89 procent trafiała do adresata!" Uświadamiając sobie te fakty, świat wydaje się piękniejszy.

Komentator Canalu + (w wersji trójwymiarowej) Piotr Laboga dziwił się, że Real nie spróbował odważniej powalczyć o piłkę. Faktycznie, momentami wydawało się, że obrońcy Realu, ba cały zespół został w szatni. Ale po wejściu Lassana Diarry widać było, ze podopieczni Jose Mourinho biegają, walczą, faulują zdesperowani, ale nigdzie nie mogą znaleźć piłki! W zderzeniu z futbolem wyprodukowanym przez wyższą inteligencję upadł nawet utalentowany Niemiec Sami Khedira, a jego rodak Mesut Oezil po tragicznym występie w I połowie w szatni został w przerwie meczu.

Z Darkiem Wołowskim dzieliliśmy się wrażeniami jeszcze po północy. - Wiesz, chyba nigdy na świecie nie było tak grającej drużyny. Nawet Real w epoce "Galacticos", czy Milan w okresie świetności nie czarowali tak piłką, jak to robią te "Karły" Pepa Guardioli - doszedł do wniosku Darek i trudno się z nim nie zgodzić.

Barcy wyszło wszystko jak we śnie, może poza tym, że Leo Messi nie strzelił gola i przerwał serię dziesięciu meczów, w których strzelał choć jednego gola (łącznie z meczem Argentyna - Brazylia), ale chyba sam Argentyńczyk nie miałby nic przeciwko temu, by jego dwie piękne asysty pomagały w rozmontowaniu Realu Madryt 5-0.

Szkoda tylko, że obok przejawów maestrii, artyzmu były też te zwykłego chamstwa. Pep Guardiola mógł sobie darować chowanie piłki przed Cristiano Ronaldo, a gwiazdor "Królewskich" nie musiał się rewanżować odpychaniem trenera Barcelony. Chuligański wybryk Sergio Ramosa powinien być wyceniony na pauzę co najmniej czteromeczową, a nie tylko na czerwoną kartkę. Brutalne kopnięcie filigranowego Messiego w kolano to przejaw nie tylko frustracji, ale też głupoty, a nade wszystko braku poszanowania. Profesjonaliści powinni szanować swój warsztat pracy, jakim dla piłkarza są nogi. To tak, jakby dziennikarz rozwalał laptopa koledze z konkurencji, bo ten zrobił lepszy wywiad.

Zobacz skrót meczu FC Barcelona - Real Madryt 5-0:

Dowiedz się więcej na temat: Real | Camp Nou | Gran Derbi | Jose Mourinho | Pep Guardiola | FC Barcelona

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje