Jak prezes Barcelony motywuje piłkarzy Realu

"Stawiam na 5-0 dla nas w finale Pucharu Króla" - słowa prezesa Barcelony Sandro Rosella wkurzyły Pepa Guardiolę i jego piłkarzy.

Widać, że Sandro Rosell w "La Masia" się nie wychował. Gdyby odebrał edukację w szkółce Barcelony, wiedziałby, że podobna fanfaronada mu nie przystoi. Tymczasem w czwartek podczas akcji charytatywnej na rzecz ubogich zbytnio poniosła go fantazja.

Reklama

Wypowiedź, że 20 kwietnia w finale Pucharu Króla w Walencji gdzie zagrają Barcelona i Real powtórzy się wynik 5-0 z ostatniego Gran Derbi ("żeby nie tracić dobrego zwyczaju" - uzasadnił prezes) poruszyła piłkarską Hiszpanię. Prasa poświęca temu bardzo dużo miejsca, bo przyłapać kogoś z Barcelony na pyszałkowatości, to jest gratka dla dziennikarzy.

Gdyby takie słowa padły z ust Jose Mourinho, lub Cristiano Ronaldo, wszyscy uznaliby to za normalne. Portugalczycy z Realu nie grzeszą skromnością z natury. Tymczasem ich rywale z Barcelony mają się za ludzi pokornych i twardo stąpających po ziemi. Dlatego dyrektor sportowy klubu Andoni Zubizarreta poproszony o skomentowanie słów prezesa powiedział, że był to raczej taki niewinny żarcik. On zadowoli się wynikiem 1-0.

Pep Guardiola mocno pracuje nad tym, by jego piłkarze nie zadzierali nosa po zwycięstwach. Skromność ma być fundamentem sukcesu dla drużyny, która już osiągnęła wiele. Rosell mu w pracy nie pomaga. Według relacji dziennika "El Pais" wściekli na swojego prezesa byli także sami piłkarze. Jeden z kapitanów Barcelony powiedział ponoć, że swoimi słowami Rosell podwaja presję na drużynie. "Doprowadza do tego, że jeśli 20 kwietnia wygramy, to nie będzie sukces, a jeśli przegramy, to będzie klęska" - dodał.

W internetowej ankiecie dziennika "Marca" aż 80 proc ludzi uznało, że słowa Rosella szkodzą graczom Barcelony. Wywołują dodatkową presję, irytują, a przede wszystkim mobilizują rywala z Madrytu. Zespół Mourinho uzyskał ostatnio bardzo dobrą formę, pewnie przebrnął 1/8 finału Champions League i każdy klub w Europie powinien się go obawiać. "W wypowiedzi prezesa Barcy nie widzę nic złego" - skomentował Mourinho. "Dlaczego nie miałby mówić czegoś, co myśli? Inna rzecz, że gdyby coś podobnego padło z moich ust, zamknęlibyście mnie za to do więzienia".

Pyszne słowa Rosella padły też w nieodpowiednim momencie. W sobotę Barca gra bardzo trudny mecz ligowy z Villarreal na wyjeździe. Guardiola nie może posłać do gry Xaviego, Carlesa Puyola i Erica Abidala,Leo Messi, Pedro, MaxwellBojan Krkic nie są pewni występu. Trener ma dość kłopotów, a jeszcze musi tracić nerwy przez prezesa Barcelony.

Czytaj inne teksty Darka i dyskutuj z nim na blogu - Kliknij!

Dowiedz się więcej na temat: pilkarze | FC Barcelona | Real Madryt

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje