Koniec nadziei Piasta na awans do Ekstraklasy

Porażka w Poznaniu definitywnie odebrała Piastowi Gliwice szansę na włączenie się do walki o Ekstraklasę. Gdyby nie świetne występy jesienią, jeden z mocniejszych kadrowo zespołów pierwszej ligi walczyłby o uniknięcie degradacji.

1. liga - zobacz szczegóły!

Reklama

Po rundzie jesiennej Piast był w tabeli trzeci - z niewielką stratą do ŁKS Łódź i Podbeskidzia Bielsko-Biała. Dziś ta strata wynosi już 10 i 11 pkt, o Ekstraklasie w Gliwicach mogą już zapomnieć.

- Ten mecz w Poznaniu był podobny do większości poprzednich. Mamy problemy z przytrzymaniem piłki z przodu, staramy się grać z kontry, a rywale odpowiadają swoim kontratakiem i strzelają gole. Jak się nie strzela, jak się nie stwarza sytuacji, to się przegrywa - powiedział trener Piasta Marcin Brosz.

Po ostatnim meczu w poprzedniej rundzie szkoleniowiec z Gliwic mówił w "Przeglądzie Sportowym", że celem jego drużyny jest awans do ekstraklasy. "Wystarczy wygrać ze wszystkimi. To banał, ale naprawdę dokładnie w ten sposób do tego podchodzimy. Nie kalkulujemy i nie mierzymy w pierwsze czy drugie miejsce. Piłka jest prosta. Zwycięzca na boisku jest jeden i ma nim być Piast. Mamy jasno zdefiniowany cel i z niego zostaniemy rozliczeni" - powiedział wtedy Brosz.

Efekt jest opłakany - wiosną Piast wygrał zaledwie jedno z dziewięciu spotkań, gdyby brać pod uwagę wyłącznie zdobycze punktowe z wiosny, wyprzedzałby tylko Odrę Wodzisław i Dolcan Ząbki. Posada Brosza wisiała na włosku już w kwietniu, ale podobno w Gliwicach brakuje pieniędzy na odprawę dla szkoleniowca. Dlatego dostał kolejną szansę, ale znów jej nie wykorzystał.

Piast przegrał w Poznaniu w obecności blisko 14 tysięcy widzów jak najbardziej zasłużenie. Gol Krzysztofa Gajtkowskiego dał Warcie skromną wygraną 1-0, ale mogła ona być bardziej okazała. - Oni do Ekstraklasy? Z taką grą to by się nie utrzymali w pierwszej lidze - oceniał Gajtkowski. - W Gliwicach musi dojść do jakiejś rewolucji. Prezydent buduje nowy stadion, w zespole są znani zawodnicy, a wyników nie ma - oceniał z kolei trener Warty Bogusław Baniak.

Piłkarze z Gliwic sami zresztą wiedzą, że marzenia o powrocie do elity muszą odłożyć co najmniej o rok. - Nie oszukujmy się, że w ośmiu ostatnich kolejkach można odrobić takie straty. Tą porażką z Wartą na 99 procent zaprzepaściliśmy resztki nadziei, że jeszcze coś się uda zrobić - mówił pomocnik Piasta Bartosz Iwan. - Zespół, który pretenduje do gry wśród najlepszych nie może sobie pozwolić na taką postawę, jak nasza dzisiaj. Walczyliśmy, ale żeby wygrać mecz to trzeba stworzyć z pięć, sześć sytuacji i choć jedną wykorzystać. My dziś stworzyliśmy zaledwie jedną i do tego jej nie wykorzystaliśmy. Szkoda, bo gol na remis osłodziłby tę fatalną pierwszą połowę - dodał Iwan.

Z kolei Warta jest wiosną najlepszą drużyną w pierwszej lidze - zdobyła już 19 pkt i powoli oddala się od strefy spadkowej, w której niedawno była. - Ekstraklasa za rok nasza! - krzyczeli pod koniec meczu z Piastem jej kibice. Gdyby tak się stało, piłkarze zrobiliby znakomity prezent na stulecie klubu.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje