Korupcja w tenisie stołowym - działacze prawomocnie uniewinnieni, skazany zawodnik

Sąd Okręgowy w Białymstoku uniewinnił w środę dwóch działaczy klubów tenisa stołowego z Białegostoku i Bydgoszczy od zarzutów korupcyjnych w sporcie. Utrzymał wyrok więzienia w zawieszeniu wobec zawodnika, który złożył korupcyjną propozycję innemu tenisiście.

Tym samym sąd okręgowy częściowo zmienił wyrok I instancji, w której cała trójka oskarżonych została skazana na więzienie w zawieszeniu, wobec działaczy orzeczono również czasowe zakazy działalności w sporcie. Wyrok jest prawomocny.

Reklama

Sprawa dotyczyła rozgrywek północnej grupy pierwszej ligi tenisa stołowego mężczyzn w sezonie 2013-2014, a dokładnie - rywalizacji o baraże o awans do ekstraklasy.

Trzem osobom prokuratura z Ostrowa Wielkopolskiego zarzuciła działania korupcyjne w sporcie, które miały doprowadzić do "ustawienia", za co najmniej 10 tys. zł, wyników dwóch pojedynków w meczu zespołów z Bydgoszczy i Białegostoku.

Chodziło o to, by jeden z zawodników celowo przegrał i by zespół z Bydgoszczy zdobył punkty w dwóch meczach singlowych.

Ostatecznie białostocki sąd okręgowy obu działaczy (są oni również członkami władz Polskiego Związku Tenisa Stołowego - red.) uniewinnił, utrzymał jednak wyrok wobec zawodnika, który bezpośrednio złożył koledze z innej drużyny korupcyjną propozycję. - Twierdzenia lansowane w apelacji, że rozmowa, jaką odbył z tym zawodnikiem, nie miała takiego celu, jest niczym innym, jak jego linią obrony - uzasadniała sędzia sprawozdawca Dorota Niewińska.

Równocześnie sąd uznał, iż nie było dowodów na udział w tych korupcyjnych działaniach obu działaczy, proces wobec nich był oparty na poszlakach, a wszelkie wątpliwości należało rozstrzygnąć na korzyść tych oskarżonych.

Sędzia Niewińska mówiła m.in., że sąd I instancji nie wziął pod uwagę wyjaśnień tych działaczy, a ci od początku zaprzeczali udziałowi w przestępstwie, twierdzili że nie znali się wówczas i nie mieli interesu w "ustawianiu" wyniku meczu. Zespół z Bydgoszczy był bowiem wówczas liderem rozgrywek i do awansu do ekstraklasy brakowało mu zdobycia jednego punktu w dwóch meczach u siebie, gdzie zwykle nie przegrywał.

W ocenie sądu okręgowego, ci oskarżeni nie mogą ponosić odpowiedzialności za treść rozmów między zawodnikami, w których padły korupcyjne propozycje i w tym kontekście wymieniono ich nazwiska. Uznał też, że nie ma żadnych dowodów, by działacze kontaktowali się ze sobą i planowali wspólnie korupcyjne działania.

- Poszlaka jest dowodem pod warunkiem, że współistnieje z innymi dowodami, z którymi wykazuje bardzo ścisły związek logiczny - mówiła sędzia Niewińska wyjaśniając, że w tym przypadku o takim łańcuchu poszlak, zamykającym się w logiczną całość, nie można było mówić.

Dowiedz się więcej na temat: tenis stołowy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje