"Ledwo przeżyłem treningi"

Treningi w Premier League to prawdziwa katorga! Przekonał się o tym nowy napastnik Tottenhamu, Roman Pawliuczenko. Wyznał on, że po przeprowadzce z Rosji do Anglii na własnej skórze doświadczył różnicy w metodach treningowych w obu krajach. "Ledwo przeżyłem pierwsze dni w klubie" - przyznał.

Pawliuczenko w wywiadzie dla "Daily Telegraph" sporo mówi na temat zaskakujących dla niego metod treningowych Juande Ramosa.

Reklama

"W Anglii mają zupełnie inne metody treningowe. Co prawda teraz gramy w trybie środa-sobota i mamy tylko odnowę i lekkie treningi. Ale jeśli jest tygodniowa przerwa w meczach trenujemy naprawdę poważnie. Ledwo przeżyłem pierwsze dni w klubie" - przyznał. Opisał również ze szczegółami jedne z zajęć.

"Popatrzyłem na zegarek i zobaczyłem, że trening trwa już dwie godziny. Potem poszliśmy jeszcze na pół godziny na siłownię! Dwie i pół godziny! Potraficie to sobie wyobrazić?" - dziwił się Rosjanin.

"Trenowałem tak, jak nigdy wcześniej. Przysięgam. Podszedłem w pewnym momencie do trenera i powiedziałem, że już nie mogę. A oni tak pracują. Jestem w szoku, bo myślałem, że będzie o wiele łatwiej" - dodał napastnik "Kogutów".

O wiele cieplej wypowiada się Pawliuczenko na temat kibiców i atmosfery na White Hart Lane.

"Ten stadion jest szalony! Nie wiem nawet jak go mam opisać. Wychodzisz na mecz i dostajesz gęsiej skórki. A boisko jest jak stół bilardowy. Naprawdę super! Fani śpiewają, wrzeszczą, wstają i klaszczą. Nawet nie potrzebują bramek. Bieganie i walka o piłkę - to kochają Anglicy" - opisuje swoje obserwacje blondwłosy Roman.

Dowiedz się więcej na temat: napastnik | Roman

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje