Mariusz Czerkawski o rezygnacji z walki o igrzyska w Krakowie: To fatalna informacja

- Za wcześnie na igrzyska w Polsce? Dobrze, poczekajmy jeszcze jakieś sto lat. Może wtedy się uda - tak wywieszenie białej flagi w walce o prawo do organizacji zimowych igrzysk w Krakowie w 2022 r. skomentował Mariusz Czerkawski, najlepszy zawodnik w historii polskiego hokeja.

Mieszkańcy Krakowa opowiedzieli się przeciwko organizacji w stolicy Małopolski ZIO w 2022 roku. Niedzielne referendum jest ważne i wiążące dla władz miasta, bo frekwencja przekroczyła próg 30 procent (35,96). Weto było zdecydowane - aż 69,72 procent głosujących było przeciw. Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski zapowiedział, że miasto kończy starania o organizację igrzysk.

Reklama

INTERIA.PL: Jak pan ocenia wycofanie się z walki o igrzyska?

Mariusz Czerkawski, najlepszy zawodnik w historii polskiego hokeja: - To fatalna informacja dla sportowców i ludzi pasjonujących się sportem. Igrzyska w Krakowie byłyby szansą na zorganizowanie przez Polskę wspaniałej imprezy i zobaczenie największych gwiazd sportu. Głosy mieszkańców Krakowa zadecydowały, że w naszym kraju nie będzie igrzysk, ale właśnie tak działa demokratyczne państwo.

W jaki sposób pan zareagował, gdy po raz pierwszy usłyszał, że Kraków będzie walczył o prawo do organizacji igrzysk?

- Na pewno nie spodziewałem się, że plany przekreślą sami mieszkańcy Krakowa. Wydawało się, że szanse na zdobycie prawa do organizacji igrzysk są małe. Tymczasem zaczęły rosnąć. Straszono ogromnymi kosztami, co zresztą podważyły wyliczenia. Była nadzieja, że się uda, ale już po wszystkim. Powtórzę: nie jest to dobra wiadomość.

Może wciąż jeszcze za wcześnie na igrzyska w Polsce?

- Skoro Polak ma zarabiać jak Niemiec, skoro mamy być równym partnerem dla Rosji, i to na różnych polach, to dlaczego za wcześnie na igrzyska? Ale jeśli tak, to dobrze, poczekajmy jeszcze jakieś sto lat. Może wtedy się uda. To dzień wielkiej porażki polskiego sportu!

Nie sądzi pan, że starania o igrzyska zakończyły się klęską, i to na dodatek dlatego, że sami z nich zrezygnowaliśmy, jest potwierdzeniem, że sport odgrywa marginalną rolę w naszym społeczeństwie?

- Sport jako sposób spędzania wolnego czasu staje się coraz bardziej popularny. Widać to choćby na trasach rowerowych czy innych obiektach sportowo-rekreacyjnych. One naprawdę żyją. Tak więc ze sportem amatorskim jest coraz lepiej. Zdecydowanie lepiej niż 10-20 lat temu. Znacznie gorzej jest jednak ze sportem zawodowym. Organizacja igrzysk w naszym kraju byłaby dla niego ogromną szansą.

Uważa pan, że duży wpływ na decyzję krakowian miało zamieszanie wokół męża Jagny Marczułajtis, która przewodniczyła komitetowi konkursowemu Kraków 2022?

- Nie sądzę. Mam nadzieję, że tak nie było. Świetnie skomentowała to Justyna Kowalczyk w "Przeglądzie Sportowym", że cała ta "afera" była rozdmuchana.

W jakim słowie ująłby pan to, co czuje po fiasku starań o te "polskie" igrzyska?

- Nie rozumiem mieszkańców Krakowa.

Rozmawiał: Mirosław Ząbkiewicz

Zbigniew Boniek: W zabiegach Krakowa był olbrzymi bałagan

- Pewne jest jedno: w zabiegach Krakowa o organizację igrzysk 2022 roku od początku panował olbrzymi bałagan - w ten sposób decyzję Krakowa o rezygnacji ze starań o igrzyska skomentował prezes PZPN-u Zbigniew Boniek, który jest jednocześnie członkiem prezydium zarządu PKOl-u na kadencję 2013-2017.

- Kilku ludzi wykorzystało ten bałagan i zrobiło klimat "nie dla igrzysk w Krakowie". Dlatego referendum nie pozostawiło żadnych złudzeń - jest to zdecydowane zwycięstwo przeciwników tego pomysłu - powiedział nam prezes Boniek.

Tutaj przeczytasz więcej! Kliknij!

Sekretarz generalny PKOl: Kraków powinien zacząć od referendum


Dowiedz się więcej na temat: igrzyska w Krakowie | Mariusz Czerkawski | hokej | Kraków

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje