Messi i Ronaldo - gwiazdy z innej bajki

Choćby żaden z nich nie zdobył w tym roku "Złotej Piłki", nie ma wątpliwości, że to Cristiano Ronaldo i Leo Messi walczą dziś o tytuł króla futbolu. Już dawno świat piłki nie wykreował bohaterów, którzy byliby tak różni.

"Playboy" kontra "Chłopiec z sąsiedztwa", "Atleta" kontra "Mały Książę", aby najsubtelniej oddać przeciwieństwo Cristiano Ronaldo i Leo Messiego hiszpański dziennik "El Pais" podpowiada nam "hałas i ciszę".

Efektywny jak maszyna

Reklama

Ronaldo jest perfekcyjnym produktem naszych czasów: efektywny jak maszyna, pewny swojej wartości, umiejący sprzedać każdy ruch na boisku i poza nim. Na jego Twitterze zarejestrowanych jest ponad milion fanów uważających go nie tylko za piłkarską doskonałość, ale także za rówieśnika wyznaczającego wzorce, standardy i trendy.

Jeden z trenerów z Primera Division porównał Portugalczyka do podrasowanego silnika Formuły 1. Jose Mourinho mówi, że na treningach tyra najwięcej ze wszystkich, a jeszcze potem biegnie do siłowni, by z taką samą determinacją doskonalić rzeźbę swoich mięśni. W ruchach i fizyczności Portugalczyka jest coś nadprzyrodzonego, mentalnie też wydaje się spójny. Jego misją są tytuły, rekordy oraz miejsce w galerii największych u boku Pelego i Maradony. W dwóch słowach: profesjonalizm absolutny.

Leo Messi biznesowi futbolowemu się opiera. Wciąż gra w "podwórkowym" stylu przypominając dzieciaka przeniesionego z placyku pod blokiem na wielkie stadiony. Przecieramy oczy patrząc co wyprawia z większymi i silniejszymi od siebie. Tu pachnie geniuszem, pasją gry, a dopiero potem tytułami i wielkimi pieniędzmi. Pewnie to jedynie złudzenie, Leo pobiera z kasy Barcelony prawie tyle samo, ile Ronaldo w Realu.

W każdym geście Messi przypomina dziecko. Słabo wygadane. Nauczycielka z jego szkoły w Argentynie wspomina, że zwykle nie miał odwagi zwrócić się z czymś do niej, wysyłał więc bardziej śmiałą koleżankę. Do dziś o sobie mówić nie potrafi, fenomen tłumaczą inni. On ze stadionu pędzi do domu, na obiad, ulubiony serial i dwugodzinną sjestę. Podobno niedawno dopiero zaprzestał gry na Play Station. Za kontakty ze światem odpowiada ojciec, który jest jego opiekunem i menedżerem.

Interesy Ronaldo prowadzi Jorge Mendes - najbardziej wpływowy menedżer w świecie futbolu, który za sam transfer z Manchesteru do Realu otrzymał 10 mln euro (Mendes jest też agentem Mourinho). Portugalczyk wywalczył dla rodaka znakomity kontrakt w Madrycie na mocy którego oddali klubowi tylko 40 proc praw do wizerunku piłkarza. Figo, Zidane, Ronaldo, Beckham oddawali po 50 proc.

Ronaldo jest gladiatorem: prowokuje, symuluje, przechwala się - nie gardzi żadną metodą walki zbliżającą go do zwycięstwa. Aż dziwne, że dwie tak odmienne drogi, dają na boisku ten sam efekt. Portugalczyk pobił właśnie strzelecki rekord Realu Madryt. Do zdobycia 50 bramek w jego barwach potrzebował zaledwie 53 spotkań, mniej niż wszystkie legendy: Alfredo Di Stefano (55 meczów), Ferenc Puskas (56), Hugo Sanchez (70), Ronaldo Nazario de Lima (75) i Raul Gonzalez (115).

Osiągnie co zechce

5 lat i 175 dni temu Messi zmienił Samuela Eto'o w 87. min meczu z Albacete. Trzy minuty później 17-latek dostał podanie od Ronaldinho, przyjął piłkę i przerzucił nad wychodzącym bramkarzem Valbueną. Nosił wtedy na plecach numer 30 - gracza spoza kadry pierwszego zespołu. Od tamtej pory pokonywał bramkarzy Primera Division jeszcze 100 razy (78 lewą nogą, 17 prawą, 5 głową, jeden ręką). Nie jest przy tym uzależniony od Camp Nou: ze 101 ligowych bramek 50 zdobył poza stadionem Barcelony. Dziś ma 23 lata, na koszulce symboliczną dziesiątkę i wszystkie trofea klubowe w kolekcji. "Co może osiągnąć? Co zechce" - Pep Guardiola nie potrafi wyznaczyć granic Messiemu.

Przed kilkoma miesiącami niemiecki "Der Spiegel" ogłosił, że Ronaldo jest najszybszym piłkarzem świata rozwijając prędkość 33,6 km/h. Wydział nauk sportowych Uniwersytetu w La Corunii wyliczył, iż w biegu z piłką przy nodze Messi jest tak samo szybki jak Portugalczyk. W tym elemencie nie dotrzymuje im ponoć kroku żaden piłkarz w historii.

Prywatnie różnią się chyba najbardziej. Transfer do Realu Ronaldo świętował z Paris Hilton, Messi ma dziewczynę na stałe. Antonellę Roccuzzo zna od 5. roku życia, jest kuzynką jego przyjaciela. Rodziny utrzymują kontakty od wielu lat.

Obaj są specjalistami od karnych. Zdaje się jednak, że nie traktują tego wyzwania egoistycznie. Pół roku temu, w meczu z Saragossą Messi oddał jedenastkę Zlatanowi Ibrahimovicowi, gdy Szwed potrzebował przełamać złą passę strzelecką. W ostatnim spotkaniu ligowym z Athletic Ronaldo zdobyłby cztery gole, ale przy pierwszym rzucie karnym podszedł do niego Sergio Ramos i spytał, czy pozwoli mu strzelać. Jose Mourinho był w szoku, po meczu wszedł jednak do szatni i pogratulował Ramosowi.

Dzięki Mourinho wyszedł z cienia

Przyjście Mourinho do Realu sprawiło, że Ronaldo poczuł się tam jak w domu i wyszedł z cienia Messiego. Portugalczycy pasują do siebie jak ulał, tak jak Argentyńczyk do trenera Barcy Pepa Guardioli. David Villa mówił niedawno bez cienia zazdrości, czy złości, że warunkiem zaaklimatyzowania się w zespole z Katalonii, jest podporządkowanie się sposobowi gry Messiego.

Rywale przyznają, że jeśli są w formie - nie ma sposobu, by ich zatrzymać. Messi zdobył w lidze 13 goli, Ronaldo 14. Licząc bramki we wszystkich rozgrywkach skuteczniejszy jest jednak Argentyńczyk (20).

Za tydzień korespondencyjny wyścig się kończy. Mimo swoich imponujących dokonań Ronaldo nie zdobył jeszcze gola w meczach z Barceloną, a mierzył się z nią już sześć razy. Messi w ośmiu spotkaniach z Realem trafiał do siatki siedmiokrotnie, ale nie zdobył jeszcze bramki przeciw zespołom prowadzonym przez Mourinho. Przypadek? 29 listopada, podczas Gran Derbi będzie szansa to sprawdzić.

Dyskutuj z Darkiem Wołowskim na jego blogu

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje