MVP'83 - takiego ataku nie ma nikt w Europie

Po wznowieniu rywalizacji w Champions League, do ligi hiszpańskiej wróciły emocje. Real i Barca zamiast bić rekordy łatwych zwycięstw, znalazły się na huśtawce emocjonalnej.

Jose Mourinho znów był wściekły. Wykrył kolejny antymadrycki spisek - tym razem zawiązali go nie sędziowie meczów Realu, ale ci, którzy ustalają terminarz. "Śmieją się ze mnie za plecami" - wściekał się Portugalczyk. We wtorek "Królewscy" stoczyli morderczy pojedynek w Lyonie, a jak wiadomo przebrnięcie 1/8 finału Champions League traktują absolutnie priorytetowo. Trener Realu chciałby o dzień więcej na odpoczynek, wolał grać z Deportivo w niedzielę, tymczasem trzeba było walczyć w sobotę, co mogło przyczynić się do straty punktów w La Corunii.

Reklama

Czy drużyna rzeczywiście była przemęczona? Na taką wyglądała. Mourinho miał też bezpodstawny żal o to, że gospodarze bili się z większym sercem niż zazwyczaj. Bez względu na koncepcje trenera "Królewskich", fakt jest bezsporny, że uzależniony od goli Cristiano Ronaldo zespół przeżywa ciężkie dni, bo Portugalczyk trafił do siatki zaledwie dwa razy w siedmiu ostatnich meczach. Skuteczność zawiodła też Karima Benzemę i Emmanuela Adebayora, strata do Barcelony znów wzrosła więc do 7 pkt.

Katalończycy grali na Majorce bez Xaviego, Alvesa, Puyola i Valdesa, mimo to wygrali, dzięki swojemu ofensywnemu trio. Messi, Villa i Pedro (MVP) zdobyli już w tym sezonie 83 gole dla zespołu Pepa Guardioli - nie ma w Europie drugiego ataku tak skutecznego. Ponad połowę z tego "zaliczył" Argentyńczyk (42), który umocnił się na pozycji lidera klasyfikacji strzelców ligowych (26 bramek). Wygrana Barcy nie wydawała się jednak taka oczywista, w pierwszej rundzie zremisowała z Mallorką na Camp Nou, a rewanż przypadł w lutym - miesiącu dla Katalończyków kryzysowym.

Spokój w zespole może potrwać jednak bardzo krótko. W środę Barcelona gra na Mestalla z Valencią, a w następnym tygodniu podejmuje Arsenal w hicie 1/8 finału Champions League. Tak samo szybko smutek i rezygnacja ma szansę "wyparować" z Realu, wystarczy wygrać cztery najbliższe mecze (Malaga, Racing, Hercules, Lyon) z czego trzy na Santiago Bernabeu, gdzie drużyna nie straciła dotąd punktu. Potem, w Primera Division czekają jednak "Królewskich" bardzo trudne wyjazdy, tymczasem zespół Mourinho z 21 spotkań poza Madrytem zdołał wygrać tylko 10.

Jedno jest oczywiste: rywalizacja wkracza w decydującą fazę, nie ma więc sensu robić larum po jednym remisie jednej ze stron. Tymczasem strata punktów w La Corunii odebrała wiarę fanom "Królewskich". W ankiecie dziennika "Marca" tylko 24 proc z nich wierzy, że Real zachował jeszcze jakiekolwiek szanse na tytuł.

Dyskutuj z Darkiem Wołowskim na jego blogu!

Dowiedz się więcej na temat: FC Barcelona | Jose Mourinho | Liga Mistrzów | Real Madryt

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje