Nurowski: Sama sobie dopingu nie podała

Kornelia Marek została już ukarana; mnie interesuje to, kto jej w tym pomagał - mówi prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Piotr Nurowski w rozmowie z reporterem RMF FM Kubą Wasiakiem.

Nurowski zaznaczył, że wstępne oceny ekspertów wskazują na to, że biegaczka mogła przyjąć doping w czasie igrzysk olimpijskich w Vancouver.

Reklama

Kuba Wasiak: Kto mógł podać zakazane środki dopingujące Kornelii Marek?

Piotr Nurowski: To dobre pytanie. Liczę na dogłębne wyjaśnienie sprawy przez Polski Związek Narciarski. Przecież sportowiec nie wie, jak to podawać, ile, kiedy. To muszą być fachowcy, ludzie związani z medycyną. Ona twierdzi, że nie wiedziała, co bierze. Pierwsze oświadczenia lekarzy i fizjoterapeutów brzmią podobnie. No to co? Bocian? Krasnoludki? Oczywiście sama biegaczka już została częściowo ukarana, ale mnie bardziej interesuje, kto jej w tym pomagał, kto jej doradzał. Jeśli to udowodnimy - będzie to trudne - to jestem za tym, aby takich ludzi eliminować ze sportu. Dożywotnia dyskwalifikacja powinna być stosowana wobec każdego, kto jej pomagał.

- Mamy trzy osoby: trener Wiesław Cempa, lekarz Stanisław Szymanik i fizjoterapeuta Witalij Trypolski. Marek przyznała, że dostawała zastrzyki. Czy ktoś z tego grona mógł jej to podać lub chociaż o tym wiedzieć?

- Sama sobie tego nie podała. Ona musi to powiedzieć. Wydaje mi się, że ma pan rację - ktoś z tej trójki. Na razie wszyscy nabrali wody w usta, są oświadczenia, ale trzeba przeprowadzić konfrontacje i przeprowadzić śledztwo. Ona mówi, że brała zastrzyki. Doświadczona zawodniczka nie interesowała się co w nich jest? Uwierzyła komuś na słowo, że tam jest zestaw witamin i odżywek? Pytania się mnożą, ale mam nadzieję, że najbliższe dni to wyjaśnią.

- Czy sądzi pan, że Marek mogła wziąć EPO w czasie igrzysk?

- Jej nadzwyczajny progres i świetne wyniki w sztafecie, a potem w biegu na 30 kilometrów pozwalają założyć - to są wstępne oceny ekspertów - że tak. To byłby dramat, że w wiosce olimpijskiej, gdzie ma być rywalizacja fair play idzie ten straszliwy koks. Brak mi słów na potępienie, na odcięcie się od tego, na skrytykowanie.

- Jeśli brała na igrzyskach, to nietrudno wskazać podejrzanych...

- Grono się zawęża. Ci ludzie, którzy mieli akredytacje, którzy byli z nią w wiosce, a to już się sprowadza do dwóch, trzech osób.

- Wierzy pan, że uda się wyjaśnić do końca tę sprawę?

- Tak, zobaczymy czy będzie determinacja w Polskim Związku Narciarskim, czy będzie zmowa milczenia. Byłoby bardzo niedobrze gdybyśmy przeszli nad tym faktem do porządku dziennego i czekali - odpukać - na kolejną wpadkę.

- Czy Kornelia Marek wróci kiedyś do biegania?

- Po igrzyskach w Soczi (Marek tam nie wystartuje - przyp. red) będzie miała 29 lat. W Vancouver Marit Bjoergen miała 31 lat. Ja wierzę, że Kornelia wyciągnie wnioski, chciałbym, żeby wróciła do sportu, ale jako dojrzała zawodniczka z życiowymi wnioskami. Życzę jej tego z głębi serca, chociaż wiem, że teraz bez pomocy, bez stypendium będzie jej ciężko utrzymywać wysoką formę sportową.

Doping czyli zawartość sportu w sporcie

Doping - ciemna strona olimpiady

CZYTAJ RÓWNIEŻ:

Próbka B potwierdziła doping u Kornelii Marek

Kary dla Kornelii Marek, a to jeszcze nie koniec

W przypadku EPO próbka B to formalność

Kornelia Marek: W Vancouver nie brałam nic!

Dowiedz się więcej na temat: piotr nurowski | doping | Vancouver | nurowski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama