Polacy na hokejowych MŚ: Najlepsi bramkarz i 4. atak

Przeszkadzał miękki lód, za to pomagali dopingujący nas Ukraińcy. Polacy wygrali 5-1 z Litwą, a najlepszy w drużynie był bramkarz.

W pierwszym meczu Polaków na MŚ Dywizji I w Kijowie Litwini nie zasypywali naszej bramki strzałami, ale Rafał Radziszewski zasłużył na miano najlepszego zawodnika wygranego przez nas 5-1 meczu.

Reklama

Najlepszy hokeista play offów w Polskiej Lidze Hokejowej utrzymał wysoką formę z sezonu ligowego. Dzisiaj skapitulował tylko raz.

- Drugi strzał i gol - ciężko się po czymś takim pozbierać, ale w tej sytuacji nie miałem szans obronić, bo jeden z rywali tuż przede mną zmienił lot krążka - tłumaczył nasz reprezentacyjny bramkarz.

19 obronionych strzałów nie jest wynikiem rzucającym na kolana, ale wbrew pozorom, nie był to łatwy mecz dla naszego bramkarza. O ile w pierwszej tercji Litwini praktycznie w ataku nie istnieli (tylko 4 strzały), o tyle w drugiej wykorzystali okres słabszej gry Polaków i bardzo groźnie strzelali.

- To prawda, że w drugiej tercji graliśmy gorzej, ale to efekt kar, które wtedy łapaliśmy i długiej gry w osłabieniu. Nie możemy pozwolić sobie na taką dekoncentrację, bo to przez nią łapaliśmy kary - ocenił Rafał Radziszewski. - Mimo wszystko nie spodziewałem się, że wygramy różnicą czterech bramek. Sądziłem, że będzie na styku i zakończy się 2-1, ewentualnie 3-1 dla nas.

W ofensywie najlepiej radził sobie czwarty atak Jarosław Rzeszutko - Maciej Urbanowicz - Mateusz Danieluk. - Trener chciał, żebyśmy nie stracili dzisiaj gola, a tymczasem można powiedzieć, że naszym dziełem były trzy bramki - cieszył się Mateusz Danieluk.

Kapitan JKH GKS Jastrzębie zdobył pierwszą bramkę dla "Biało-czerwonych" podczas turnieju w Kijowie, sprawiając sobie przy okazji prezent na 25. urodziny.

Cieszy bardzo wysoka skuteczność gry w przewadze. Co druga kara Litwinów kończyła się dla nas zdobyciem gola. W dodatku jedną bramkę strzeliliśmy w osłabieniu.

Co ciekawe, mecz z Litwą oglądało prawie trzy tysiące fanów hokeja. To bardzo dużo, jak na spotkanie, w którym nie grają gospodarze. Ukraińscy kibice dopingowali nasz zespół, choć ekipa trenera Pysza będzie dla ich drużyny trudniejszym rywalem w walce o awans niż Litwini. Lecz spore zainteresowanie turniejem ma też swoje ... minusy. - Lód jest fatalny. Tępy, miękki. To dlatego, że w hali jest za ciepło - narzekali nasi hokeiści.

- Najgorzej będą mieli Ukraińcy. Jak na ich mecze przyjdzie sześć-siedem tysięcy ludzi, to w trzeciej tercji będzie im bardzo ciężko jeździć - ocenił Wiktor Pysz.

Mirosław Ząbkiewicz; korespondencja z Kijowa

Dowiedz się więcej na temat: Rafał Radziszewski | hokejowa reprezentacja

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje