Polki wygrały z Czeszkami

W oficjalnym spotkaniu rozegranym w Krakowie polskie koszykarki pokonały Czeszki 64:62 (29:28). Kolejne dwa mecze - jutro i pojutrze - z piątym zespołem Europy Polki rozegrają także w Krakowie.

Dla Polek, mistrzyń Europy, był to pierwszy względnie oficjalny występ w trakcie przygotowań do Olimpiady w Sydney. Względnie - bo ani Polki nie traktowały tej konfrontacji najpoważniej, ani też Czeszki, które wystąpiły w Krakowie w mocno rezerwowym składzie. Dość powiedzieć, że z zawodniczek, które przed rokiem punktowały w meczu mistrzostw Europy w Poznaniu przeciwko Polsce, wystąpiły tym razem w Krakowie tylko trzy.

Reklama

Jednak nie chodziło o wynik tego spotkania, a o to, by Polki poprzez grę zmieniły nieco monotonność żmudnych treningów. Przy okazji nasze reprezentantki pokazały, mimo zmęczenia obozem w Zakopanem, wielką wolę walki, znaną już mistrzostw Europy.

Bardzo korzystnie wypadł powrót do polskiej ekipy Beaty Krupskiej-Tyszkiewicz, która po latach pokazała dobrze znane wcześniej walory - szybkość, dobrą defensywę i dogranie piłki do partnerek. Te walory dotyczą także młodej Agnieszki Pazur z lubelskiego AZS-u, która bez kompleksów grała ze znacznie bardziej doświadczonymi koleżankami z narodowego zespołu. To właśnie także jej punkty decydowały o wygranej Polek.

Warto zaznaczyć, że zmęczone Polki, mimo tego, że przegrywały 37:42, doprowadziły jednak do wyniku 52:53 w 35. minucie, by w końcówce przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. To także bardzo dobrze świadczy o ich cechach wolicjonalnych.

Polki szybko prowadziły 7:2 po czterech punktach z rzędu zdobytych przez Sylwię Wlaźlak. Do stanu 17:12 w 10. minucie nic nie wskazywało na to, że mogą mieć problemy z ambitnie grającymi Czeszkami, wśród których najbardziej podobała się 20-letnia Irena Vecerova.

Dopiero w końcówce pierwszej połowy Polki wyrównały (Cupryś rzutem z półdystansu) i minimalnie prowadziły (wolny Trześniewskiej).

Po przerwie, do 34. minuty, minimalnie lepsze były rywalki Polek, ale nasze zawodniczki doprowadziły jednak do zwycięskiej końcówki. Jednak różnie być mogło, bo przy stanie 64:62 Anna Wielebnowska straciła piłkę, ale na szczęście Blanka Janalova trafiła do kosza już po końcowej syrenie. I chociaż czescy trenerzy protestowali, dogrywki już nie było. Sędziowie zakończyli pierwszą z trzech konfrontacji Polek z Czeszkami.

POLSKA - CZECHY 64:62 (29:28).

POLSKA: Cupryś 9, Szwichtenberg 6, Wlaźlak 12, Trześniewska 7, Czepiec 5 oraz Predehl 8, Koryzna 0, Słabęcka 0, Mądra 0, Wielebnowska 6, Pazur 6, Tyszkiewicz 5.

CZECHY: Vecerova 16, Pechova 6, Jarchovska 2, Machova 6, Topolarova 18 oraz Janalova 5, Mikolajova 0, Stejskalova 6, Vladackova 0, Krystafova 3, Tuckova 0.

Dowiedz się więcej na temat: wygraj | Kraków | Polka | półki | polki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje