Real i Barcelona gromią przed Gran Derbi

Real Madryt kontynuuje serię zwycięstw. Tym razem "Królewscy", bez większych problemów, wywieźli trzy punkty z Gijon, gdzie pokonali miejscowy Sporting 3-0. Nie gorsza była Barcelona, który na własnym stadionie lekko, łatwo i przyjemnie rozprawiała się z Levante 5-0 A za tydzień Gran Derbi na Santiago Bernabeu. Szykują się ogromne emocje.

Podopieczni Jose Mourinho od początku kontrolowali przebieg gry, ale na pierwszego gola czekaliśmy do 33. minucie. Wtedy to Angel Di Maria wbiegł w pole karne i precyzyjnym strzałem posłał piłkę do siatki. Po przerwie goście starali się odrobić stratę, atakowali odważniej, ale emocje w tym spotkaniu skończyły się w 63. minucie. Di Maria wypuścił w "uliczkę" Cristiano Ronaldo, ten minął bramkarza i posłał piłkę do siatki.

Reklama

Wynik spotkania ustalił już w doliczonym czasie gry Marcelo, który otrzymawszy podanie od Karima Benzemy strzałem z rogu pola karnego wpakował piłkę pod poprzeczkę. To był piękny gol podkreślający bardzo dobrą grę podopiecznych Jose Mourinho w tym spotkaniu.

Real kontynuuje swoją niesamowitą passę. W Gijon odniósł dziesiąte ligowe zwycięstwo z rzędu, a licząc wszystkie rozgrywki - czternaste!

Chwilę po zakończonym meczu Realu, swoje spotkanie rozpoczęła Barcelona, która na Camp Nou gościła Levante. Mistrzowie Hiszpanii szybko rozwiali wątpliwości tych, którzy wietrzyli jakąś niespodziankę. Już w 4. minucie Cesc Fabregas wpadł w pole karne i precyzyjnym strzałem posłał piłkę tuż przy słupku. Niespełna pół godziny później Cesc znowu zebrał oklaski od kibiców, gdy pięknym strzałem głową zdobył drugiego gola.

W 36. minucie boiska opuścił kontuzjowany Carles Puyol, ale ledwie usiadł na ławce rezerwowych, już bił brawo, bo 20-letni Joan Cuenca, który grał w podstawowym składzie w miejsce Pedro, strzałem z rogu pola karnego pokonał Gustavo Verę.

Goście dopiero w 54. minucie poważniej zagrozili bramce Victora Valdesa, ale ten popisał się efektowną paradą wybijając piłki po strzale głową Asiera del Horno. A odpowiedź Barcy była piorunująca - Lionel Messi strzałem w długi róg zdobył czwartego gola. Chwilę później obejrzeliśmy najładniejszą bramkę meczu. Alexis Sanchez strzelił tak precyzyjnie, że piłka otarła się o poprzeczkę i wpadła do siatki. Ekipa Levante była zupełnie rozbita. W końcówce szóstego gola zdobył jeszcze Andres Iniesta, ale arbiter nie uznał tego trafienia i odgwizdał spalonego. Był to ewidentny błąd, gdyż pomocnik Barcelony otrzymał podanie od... rywala.

Za tydzień czekają nas emocje związane ze bezpośrednim starciem odwiecznych rywali, czyli Gran Derbi. Real, który będzie gospodarzem przystąpi do tego meczu z 3-punktową przewagą, ale pamiętać trzeba, że Barcelona ma rozegrany jeden mecz więcej.

Primera Division - wyniki, strzelcy bramek, składy tabela

Dowiedz się więcej na temat: Levante | Real Madryt | FC Barcelona | Gran Derbi | Jose Mourinho | Pep Guardiola

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje