Real podwaja stratę na półmetku, a Barca bije rekordy

Real Madryt nie potrafił wygrać z ostatnią w tabeli Almerią (1-1), toteż niespodziewanie, w ostatniej kolejce pierwszej rundy jego strata do Barcelony się podwoiła i wynosi 4 pkt.

Primera Division: Wyniki, tabela i strzelcy. Kliknij tutaj!

Reklama

28 kolejnych meczów bez porażki - padł historyczny rekord Barcelony ustanowiony przez zespół Rinusa Michelsa 36 lat temu. Drużyna Pepa Guardioli zgromadziła na półmetku aż 52 pkt zdobywając 61 goli. Gdyby w rundzie rewanżowej spisała się tak samo, złamałaby wszystkie bariery skuteczności. Dotąd najwięcej bramek w sezonie Primera Division uzbierał Realu Madryt - 107 (1989-90).

Barca ma gwiazdy, ale gra zespołowo nawet, gdy spojrzeć na jej najlepszych strzelców. Messi zdobył 18 goli, Villa 14, Pedro 10, Iniesta 6. Aż trudno uwierzyć, że w całym poprzednim mistrzowskim sezonie nękany przez urazy mięśni Andres trafił do siatki jeden raz.

Imponujące statystyczne osiągnięcia drużyny Pepa Guardioli nie miały jednak znaczenia wobec radości jaką sprawiła liderowi ostatnia w tabeli Almeria. Zremisowała z Realem 1-1 sprawiając, że w rundzie rewanżowej "Królewscy" jeszcze mocniej będą zależeć od potknięć Katalończyków.

Koledzy nie posłuchali Cristiano Ronaldo, który apelował o cierpliwość przypominając, że wcześniej lub później Barca musi się potknąć. Na półmetku sami się potknęli, spora w tym wina samego Portugalczyka, który nie zdobył gola. A kiedy Ronaldo nie trafia do siatki, Realowi bardzo trudno się wygrywa. Z 23 zwycięstw w tym sezonie, tylko w pięciu obyło się bez bramek Portugalczyka. Najskuteczniejsi w pierwszej rundzie byli: Ronaldo - 23 bramki, Higuain 7, Oezil i Di Maria po 5. Dysproporcja zbyt duża?

Jose Mourinho tradycyjnie wściekał się na sędziego. Powinien być jednak zły na swoją drużynę, która w lidze straciła punkty pierwszy raz od 25 września (nie licząc porażki na Camp Nou). To był jeden z najgorszych meczów Realu, w którym bohaterami byli gracze rezerwowi Karim Benzema (asysta) i Esteban Granero (wyrównująca bramka).

Wracający po kontuzji Kaka, który tydzień temu zdobył pierwszą ligową bramkę, wypadł fatalnie i został zmieniony po 45 minutach. Tak samo źle spisał się Mesut Oezil, wobec czego nie było nikogo, kto by kierował drużyną. Jazda bez trzymanki pod bramkę Almerii przyniosła zaledwie jednego gola. Zabrakło nawet szczęścia: w doliczonym czasie gry piłka po strzale Ronaldo trafiła w poprzeczkę.

Na otarcie łez trener Realu zdobył kolejny argument w swojej batalii o napastnika. Klub z Madrytu bez żalu oddał przed rokiem Ruuda van Nistelrooya, teraz chciałby go odebrać z Hamburga. Łatwe to raczej nie będzie, Ruud jest w HSV potrzebny. W weekend zdobył zwycięską bramkę w meczu z zespołem Raula Gonzaleza (Schalke). Wygląda na to, że nawet legenda klubu z Madrytu zniknęła z drużyny zdecydowanie za wcześnie. Tym bardziej że Real zgodził się wypłacić mu wszystkie pieniądze do końca kontraktu, bez względu na to, że drugą pensję zarabia w Bundeslidze.

Mourinho wciąż ma nad czym pracować, choć efektywność jego nowej drużyny i tak była dotąd imponująca. "Królewscy" są jedną nogą w półfinale Pucharu Króla, w grupie Champions League stracili zaledwie 2 pkt, w lidze tylko 9. Dla nich kluczowym testem jakości będzie 1/8 finału Ligi Mistrzów. Jeśli przebrną Lyon, znów wszystko stanie się możliwe. Na razie jednak Barca ma statystycznie najlepszy sezon w erze Guardioli, który w dwa lata zdobył przecież z klubem aż osiem trofeów.

Dyskutuj z Darkiem Wołowskim na jego blogu!

Reklama

Reklama

Reklama