Świerczewski kłamie. Piłkarze chcą zarobić.

Wczorajsza wypowiedź Piotra Świerczewskiego o sprzedaży praw na wyłączność do wywiadów z kadrowiczami jednej gazecie oraz jednej stacji telewizyjnej wywołała sporo kontrowersji.

Głos w tej sprawie na łamach "Przeglądu Sportowego" zabrał wiceprezes PZPN Zbigniew Boniek: - "Świerszcz" to wielki wojownik, ale zdecydowanie wolę jak gra niż gada. Od dziś ma u mnie nowy pseudonim "Pinokio".

Reklama

Wiceprezes wyjaśnia, że wbrew temu co mówił lider reprezentacji Polski, piłkarze otrzymują za towarzyski mecz startowe w wysokości 2,5 tysiąca dolarów. (Świerczewski mówił o tysiącu). - Reprezentacja to dobro narodowe. Kto myśli inaczej, dla tego nie ma miejsca w naszych szeregach - ostrzega Boniek. - Mam nadzieje, że pan Sprung (agent piłkarzy) będzie się trzymał od kadry z daleka, bo z kadrą nie ma nic wspólnego i mieć nie będzie.

O komentarz do "wyłączności na wywiady" pokusił się również selekcjoner Jerzy Engel. Powiedział on, że w Japonii i Korei każdy piłkarz będzie miał obowiązek przynajmniej przez 90 sekund porozmawiać z dziennikarzami, nie tylko jednej gazety lub stacji, ale z wszystkimi akredytowanymi na MŚ.

Dzisiejsze wydanie największego dziennika sportowego w Polsce przynosi już nazwy redakcji, które chciałyby mieć reprezentantów na wyłączność. "Gazeta Wyborcza" i TVN są gotowe zapłacić po 500 tysięcy dolarów za prawo do ekskluzywnych wywiadów z naszymi reprezentantami. 90 procent z tej sumy mieliby podzielić między sobą piłkarze.

Dowiedz się więcej na temat: pilkarze | świerczewski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama