Szczęśliwe chwile w życiu Rogera

Otrzymanie polskiego obywatelstwa i zakup mieszkania w Brazylii - to najważniejsze momenty kończącego się roku dla piłkarza Legii Warszawa Rogera Guerreiro. Święta i Sylwestra spędzi z rodziną w Sao Paulo.

- Do najszczęśliwszych chwil minionych miesięcy zaliczam bezsprzecznie cały proces naturalizacji, a później wspaniałe momenty gry w reprezentacji Polski. Szczególnie utkwiły mi w pamięci mistrzostwa Europy - powiedział 26-letni piłkarz.

Reklama

Zarobił na pierwsze mieszkanie

Również prywatna sfera życia przysporzyła mu radości. - W końcu było mnie stać na pierwsze mieszkanie w Brazylii. To na pewno wielkie wydarzenie w życiu każdego człowieka. Wprawdzie wcześniej dostałem jedno po rodzicach, ale obecnie mieszka w nim moja mama i to nie to samo, co kupno własnego - dodał.

W Warszawie na razie mieszkanie wynajmuje i "to mu wystarcza". - Może kiedyś poczuję potrzebę, by mieć również własne lokum w Polsce. Zobaczymy - powiedział.

W 2008 roku w życiu Rogera Guerreiro nie brakowało również gorszych momentów. - Najbardziej smutno mi było, gdy wszyscy obciążali mnie za złą postawę Legii na początku sezonu. Cała wina spoczywała na mnie, a przecież zawodziła cała drużyna - przyznał. Święta i sylwestra Brazylijczyk spędzi w rodzinnym Sao Paulo. Choinki nie zabraknie, ale... opłatkiem łamać się nie będzie.

Choinka jak w Polsce

- Drzewko udekorujemy tak, jak w Polsce, ale znacznie wcześniej. W tym roku już na początku grudnia moja mama się tym zajęła. Musiała to robić jednak dwa razy, bo... jeden z wielu kotów, które mamy w domu, przewrócił choinkę - opowiadał. - Opłatek?. Nie, nie dzielimy się nim, ale przyjmujemy go w kościele jako komunię świętą. Życzeń jednak na pewno nie zabraknie - dodał.

Przy okazji rozmowy o polskich tradycjach świątecznych Roger nawiązał do Wielkanocy. Przyznał, że najbardziej zaskoczyło go malowanie jajek. - W Brazylii jajka co prawda jemy, ale ... czekoladowe. W Polsce można je malować, a potem rozbić na czyjejś głowie. Świetna zabawa - śmiał się.

W ostatnim okresie to Roger jest osobą, która kładzie pod choinką prezenty. - Sam dostaję raczej drobiazgi. A wymarzony prezent? Na pewno byłby takim, ale to niestety niemożliwe, mój tata, który stanąłby znowu obok. Wiem jednak, że jest w niebie i z góry nas obserwuje. Na pewno życzy nam wszystkim jak najlepiej i chroni przed złem - powiedział.

Kąpiel w oceanie

Gdyby wierzył w brazylijskie przesądy to na Nowy Rok ubrałby się we wszystkie kolory tęczy, bo każda barwa symbolizuje co innego. - Nowy Rok, który spędza się przede wszystkim wśród znajomych, kojarzony jest u nas z kolorami. Najczęściej można spotkać ludzi ubranych na biało, bo to oznacza pokój. Jeśli ktoś założy żółte rzeczy to prosi o pieniądze, kolor czerwony oznacza wołanie o miłość. Musiałbym się chyba ubrać na kolorowo, bo chciałbym mieć wszystko, ale skończy się pewnie na bieli - stwierdził.

Rytuałem jest również kąpanie się o północy w oceanie. - Najpierw jest pokaz sztucznych ogni, a potem większość wskakuje do wody, by siedem razy przeskoczyć przez fale. To nie tylko ma przynieść szczęście w nadchodzącym roku, ale również spełnić jedno z życzeń. Czy sam się wykąpię? Jeszcze nie wiem, ale kto wie... - zastanawiał się Roger, który nie ma specjalnych życzeń dotyczących przyszłego roku.

Wrócę do Brazylii

- Jak dla każdego człowieka najważniejsze jest zdrowie. Poza tym chciałbym robić to co kocham, czyli grać w piłkę nożną i przy tym pomagać innym. To dla mnie bardzo ważne, by działać charytatywnie i uszczęśliwiać tych, którzy w życiu mają ciężej ode mnie - powiedział.

Od dłuższego czasu pojawiają się spekulacje o odejście Brazylijczyka z warszawskiej Legii. Piłkarz nie zaprzecza, ale podkreśla jednocześnie, że ... sentyment do Warszawy pozostanie zawsze. - Na pewno będę ją odwiedzał. Może niezbyt często i nie w zimie, ale latem będę tu zaglądał - zapowiedział.

Po tym jak skończy grać w piłkę nożną nie zamierza jednak pozostawać w Europie. Swoje miejsce widzi wyłącznie w Brazylii. - Chcę wrócić na stałe do ojczyzny - przyznał, zawiesił głos i dodał - no może przez jedenaście miesięcy będę w Sao Paulo, a na ten jeden, w lecie, będę wracał do Polski, bo bardzo lubię kraj i ludzi. To nieprawda co o was mówią, że jesteście narodem zamkniętym w sobie i zimnym. Macie w sobie wiele ciepła, luzu i gościnności. Doświadczyłem tu wiele dobrego - zakończył.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: chwila | Życie | guerreiro | święta | mieszkanie | sao paulo | Guerreiro Roger

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje